Zdążyć przed prokuraturą

Ponad dwadzieścia osób z Komisji Nadzoru Finansowego i Giełdy Papierów
Wartościowych w Warszawie zeznawało już w śledztwie dotyczącym działania
funkcjonariuszy publicznych na szkodę warszawskiego parkietu. Sprawa dotyczy
planów wymiany systemu informatycznego i prywatyzacji giełdy. Jednak resort
skarbu – nie czekając na wyniki śledztwa – zamierza podjąć kolejną próbę
sprywatyzowania GPW.

Postępowanie, wszczęte rok temu na wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
prowadzone jest w sprawie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków
przez funkcjonariuszy publicznych. W związku z toczącym się śledztwem Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego przesłuchała dotychczas ponad dwadzieścia osób z
Giełdy Papierów Wartościowych oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Termin
zakończenia postępowania wyznaczono na 29 września br.
– Prokurator na pewno wystąpi o przedłużenie śledztwa – stwierdza jednak
prokurator Monika Lewandowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. –
Jest to postępowanie "w sprawie", tzn. dotychczas nie przedstawiono zarzutów –
zaznacza.
Jak ustalił nieoficjalnie "Nasz Dziennik", chodzi m.in. o sprawdzenie, kto
odpowiada za zaniechanie zakupu nowego systemu informatycznego dla giełdy w
okresie poprzedzającym próbę sprzedaży GPW inwestorowi strategicznemu. Zachodzi
podejrzenie, że mogło wchodzić w grę działanie funkcjonariuszy publicznych na
korzyść inwestora strategicznego, z pominięciem interesów samej giełdy. Właśnie
ze względu na rangę postępowania czynności śledcze prokuratura zleciła ABW. – W
tej sprawie ABW zabezpieczyła dokumentację Giełdy Papierów Wartościowych oraz
Komisji Nadzoru Finansowego – informuje prokurator Lewandowska.
GPW podpisała niedawno porozumienie z grupą NYSE Euronext (połączone giełdy
europejskie), które zakłada przyjęcie przez warszawski parkiet platformy obrotu
stosowanej w tej grupie. Jeśli prokuratura wystąpi o przedłużenie śledztwa – o
kolejne
3 miesiące – to będzie się ono toczyć podczas kolejnej próby sprywatyzowania
giełdy podjętej przez ministra skarbu. Aleksander Grad chce tym razem wyzbyć się
w imieniu Skarbu Państwa większościowego pakietu akcji GPW poprzez ofertę
publiczną, tj. sprzedaż akcji GPW na samej GPW, bez preferencji dla żadnego z
inwestorów. Pakiet 98 proc. akcji giełdy, który znajduje się pod kontrolą Skarbu
Państwa, stopnieje po debiucie giełdowym do 25-30 procent. Kolejny etap
prywatyzacji i wyzbycie się reszty akcji – ma nastąpić w ciągu 3-5 lat.
Prawdopodobnie będzie to sprzedaż całego pakietu akcji warszawskiego parkietu na
rzecz inwestora branżowego, tj. innej giełdy zagranicznej. Poprzednia próba
prywatyzacji GPW na rzecz inwestora branżowego nie powiodła się, ponieważ jedyny
chętny inwestor – niemiecka giełda Deutsche Boerse – nie dawał, w ocenie resortu
skarbu, rękojmi rozwoju warszawskiego rynku.
Minister Grad przekonuje, że mimo wyzbycia się 70-75 proc. akcji GPW Skarb
Państwa utrzyma strategiczną kontrolę nad warszawskim parkietem, co pozwoli
"zrealizować plan uczynienia z warszawskiej giełdy silnego ośrodka
regionalnego".

Słowa kryją intencje

Tymczasem pozycję najsilniejszej giełdy w regionie państwowa GPW zajmuje już
teraz, wyraźnie dystansując giełdy w Wiedniu i Atenach, a więc "prywatyzacja"
nie ma tu nic do rzeczy. Na warszawski parkiet napływa coraz więcej emitentów
zagranicznych. Na rynku New Connect, służącym małym spółkom technologicznym do
pozyskiwania kapitału, notowanych jest już 155 firm. GPW uruchomi też wkrótce
nową platformę handlu obligacjami komunalnymi i korporacyjnymi Catalyst.
Prywatyzacja tej podstawowej instytucji rynku kapitałowego w Polsce jest,
zdaniem ekspertów, zbędna, a nawet szkodliwa, ponieważ wcześniej czy później
doprowadzi do przejęcia warszawskiego parkietu przez zagraniczną konkurencję,
przekształcenia go w "końcówkę komputera" i przeniesienia notowań do
zagranicznej centrali. To zaś utrudni rodzimym przedsiębiorcom pozyskiwanie
kapitału na rozwój firm i będzie wpływać na zmniejszenie tempa rozwoju naszej
gospodarki. – Pakiet 25 proc. akcji (plus jedna akcja) przy rozproszonym
akcjonariacie giełdowym pozwoli wprawdzie Skarbowi Państwa na krótko zachować
kontrolę strategiczną nad giełdą, ale decyzja o zejściu poniżej 50 proc. w
spółce oznacza de facto, że minister skarbu robi wszystko, by zrealizować
wariant, który nie udał się w ubiegłym roku, tj. przejęcia giełdy przez
inwestora branżowego – ocenia Marian Wronierski, były członek rady giełdy.
 

Małgorzata Goss

drukuj