Rostowski: Zero mianowań
Służba Cywilna stanowi rdzeń, na którym opiera się administracja rządowa.
Tymczasem stanowisko ministra finansów Jacka Rostowskiego zgłoszone do projektu
"Trzyletniego planu limitu mianowań urzędników w Służbie Cywilnej na lata
2011-2013" określało ten limit na poziomie 0 osób, łamiąc tym samym ustawę o
Służbie Cywilnej. Dopiero po interwencji szefa Służby Cywilnej limit został
podniesiony do 500 osób.
"Z uwagi na konieczność ograniczenia wzrostu wydatków budżetu państwa limit
mianowań urzędników w Służbie Cywilnej w roku 2011 należy określić na poziomie 0
osób" – informuje Hanna Majszczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów,
w piśmie z 31 sierpnia 2010 r. do Małgorzaty Hirszel, sekretarza Stałego
Komitetu Rady Ministrów. Jednocześnie resort stwierdził, że "reguła określająca
limit na poziomie 0 osób winna obowiązywać do momentu wydania przez Radę Ecofin
[Rada ds. Gospodarczych i Finansowych UE – red.] decyzji o uchyleniu procedury
nadmiernego deficytu wobec Polski". Minister finansów Rostowski dał tym samym do
zrozumienia, że zerowy limit mianowań powinien zostać zapisany na lata
2011-2013. Stanowisko ministra finansów zaskoczyło posła Artura Górskiego,
członka Rady Służby Cywilnej. Według niego, brak mianowań czy choćby ich
radykalne ograniczenie (szef Służby Cywilnej i Rada rekomendowali 1500 mianowań)
spowoduje zatrzymanie procesu profesjonalizacji Służby Cywilnej w Polsce. – Od
poziomu jakości i rozwoju Służby Cywilnej w znacznej mierze zależy jakość pracy
rządu, bo to urzędnicy obsługują ministrów i realizują politykę rządową – mówi
poseł Górski.
Stanowisko sprzeczne z ustawą
Stanowisko Rostowskiego wywołało jednak sprzeciw pozostałych ministrów i w
efekcie limit mianowań urzędników Służby Cywilnej podniesiono z 0 do 500 osób. W
ocenie Sławomira Marka Brodzińskiego, szefa Służby Cywilnej, ustalenie limitu
mianowań na poziomie zera byłoby precedensem w dotychczasowej praktyce mianowań
w Służbie Cywilnej. Mimo iż limit 500 mianowań nie łamie już ustawy o Służbie
Cywilnej, to jednak jest niewystarczający, żeby mogła ona się rozwijać i dążyć
do profesjonalizacji. – Nasza Służba Cywilna jest wciąż w trakcie tworzenia i
takie radykalne ograniczenie mianowań spowoduje spowolnienie procesu tworzenia
profesjonalnej Służby Cywilnej. Urzędników mianowanych jest u nas bardzo
niewielu, takie działanie demotywujące pracowników administracji jest
szczególnie nieodpowiedzialne w sytuacji czekającej nas w przyszłym roku
prezydencji w Unii Europejskiej – zauważa Górski.
Zastrzeżenia budzi też sposób, w jaki Ministerstwo Finansów zajęło się
mianowaniami urzędników Służby Cywilnej. Brodziński zauważa, że określenie w
projekcie budżetu limitu mianowań na poziomie 0 odbyło się bez konsultacji z
szefem Służby Cywilnej i przed zatwierdzeniem tego przez Stały Komitet Rady
Ministrów i Radę Ministrów, co jest sprzeczne z ustawą o Służbie Cywilnej.
Natychmiast po zajęciu przez Ministerstwo Finansów stanowiska, że wyznacza limit
mianowań urzędników Służby Cywilnej na poziomie zera osób, "Nasz Dziennik"
zwrócił się do ministerstwa o wyjaśnienie takiej decyzji. W biurze prasowym
poinformowano nas, że sprawa limitu mianowań nie leży w ich gestii, lecz MSWiA.
Dopiero gdy limit mianowań został podniesiony do 500 osób, rzecznik prasowy
Ministerstwa Finansów przekazał nam informacje o tej zmianie. Czy to tylko
bałagan w ministerstwie, czy może próba uniknięcia odpowiedzialności za
podejmowane decyzje?
Służba Cywilna w powijakach
Służba Cywilna w Polsce jest dopiero w trakcie tworzenia, a jej trzon mają
stanowić urzędnicy mianowani, więc limit mianowań na poziomie 500 osób jest za
mały, by zagwarantować jej rozwój. Minimalny próg mianowań wynosił do tej pory
1500 osób i taki został zaakceptowany wcześniej na rok 2011 przez członków Rady
Ministrów, z wyjątkiem ministra finansów. Skąd więc ta nagła zmiana limitu? Czy
chodzi tylko o oszczędności, których szuka rząd? Niewątpliwie wynika ona z
szukania oszczędności, bo mianowanie daje urzędnikowi dodatek Służby Cywilnej w
wysokości około 2 tys. złotych. Nie bez znaczenia jest też niewątpliwie fakt, że
mianowanego urzędnika trudniej zwolnić niż innych pracowników. Mianowanie daje
gwarancję zatrudnienia. – O wiele łatwiej rozwiązać stosunek pracy z
pracownikiem Służby Cywilnej niż z urzędnikiem Służby Cywilnej, gdyż obwarowane
jest to bardzo szczegółowymi zapisami w ustawie o Służbie Cywilnej. Rząd
zostawia sobie zatem wolną rękę w dysponowaniu tymi urzędnikami, jeśli chodzi o
rozwiązywanie z nimi stosunku pracy – podkreśla Górski. Poseł Paweł Arndt (PO),
przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych, komentując decyzję
ministra Rostowskiego, zwraca uwagę jedynie na kwestię oszczędności. Choć mówi,
że to na pewno jeden z ważnych powodów, dla których minister finansów podjął
decyzję o mniejszym limicie mianowań, to jednak o innych nie chce rozmawiać. –
Proszę nie oczekiwać, że moje stanowisko będzie inne niż ministra finansów.
Musimy oszczędzać, i to oszczędzać na każdym możliwym kroku, tam gdzie się tylko
da. To jest z pewnością jeden z powodów, dla których takie decyzje zostały
wstępnie podjęte. Jak sądzę, przy takim limicie mianowań też powinniśmy dać
sobie radę – twierdzi Paweł Arndt.
Jednym z założeń ustawy z 21 listopada 2008 r. o Służbie Cywilnej była
popularyzacja mianowań w Służbie Cywilnej i zwiększenie liczby urzędników. Dziś
mamy do czynienia z odwrotnym procesem. W latach 2005-2010 limity mianowań
wynosiły od 1000 do 3000 osób. Propozycja szefa Służby Cywilnej do ustawy
budżetowej na 2011 r. i kolejne dwa lata, pozytywnie zaopiniowana przez Radę
Służby Cywilnej, wynosiła po 1500 osób. Członkowie Rady uznali, że jest to
minimalna liczba mianowań, która nie zagraża budowie profesjonalnej Służby
Cywilnej w Polsce. Decyzja Rostowskiego świadczy o niespójnej polityce wobec
własnej administracji, jaką prowadzi obecnie rząd. Warto podkreślić, że ostatnio
obniżono poziom wymagań dla urzędników. Umożliwiono np. ubieganie się o
mianowanie pracownikom nieznającym żadnego języka obcego z krajów Unii
Europejskiej, co spowodowało wzrost liczby chętnych na to stanowisko (obecnie od
2,5 do 3 tys. osób rocznie), zatem obniżanie w tej chwili liczby mianowań na
urzędników Służby Cywilnej jest po prostu nielogiczne. – Widać tu brak pomysłu
rządu na przyszłość administracji – kwituje Górski.
Piotr Czartoryski-Sziler
