Minister: Z tego ziarna będzie chleb
Marek Sawicki, minister rolnictwa, uspokaja, że mimo słabych żniw w Polsce
nie zabraknie ziarna na mąkę. Szef resortu rolnictwa spotkał się wczoraj z
przedstawicielami organizacji młynarzy i piekarzy. Przedsiębiorcy domagają się
sprzedaży ziarna z państwowych rezerw strategicznych, aby powstrzymać wzrost cen
pszenicy. Resort rolnictwa jest temu przeciwny.
W niektórych regionach kraju trwają jeszcze żniwa, bo wjazd kombajnów na pola
opóźniła deszczowa pogoda. Tegoroczna aura spowodowała nie tylko zmniejszenie
plonów (prawdopodobnie produkcja zbóż wyniesie nie więcej niż około 26 mln ton,
czyli prawie 10 proc. mniej niż w poprzednim sezonie), ale i pogorszenie jakości
ziarna. – Zbóż i chleba w Polsce nie zabraknie – zapewniał mimo wszystko
minister Marek Sawicki. Szef resortu rolnictwa wyjaśnił, że nasze młyny mają do
dyspozycji nie tylko ziarno z tegorocznych zbiorów, ale także z zapasów. O tym,
że sytuacja na rynku nie jest zła, świadczą również prognozy wskazujące na to,
że Polska nadal będzie krajem, który więcej ziarna eksportuje niż importuje.
Jednak już od początku sierpnia młynarze i piekarze ostrzegają przed negatywnymi
skutkami, jakie spowoduje drożejąca w skupie pszenica konsumpcyjna – teraz tona
ziarna kosztuje średnio ponad 700 zł i od końca lipca podrożała aż o około 25
procent. Skoro zaś surowiec jest drogi, to w górę idą również ceny mąki, a potem
pieczywa i innych przetworów zbożowych. Dlatego młynarze i piekarze apelują do
rządu o podjęcie interwencji na rynku zbożowym. Chodzi głównie o sprzedaż
zapasów ziarna z rezerw państwowych, które gromadzi Agencja Rezerw
Materiałowych. Większa podaż pszenicy na rynku spowodować by miała szybkie
obniżenie jej cen.
Marek Sawicki nie jest jednak entuzjastą takiego rozwiązania. – Nie będę
wyręczał firm, mówiąc, jakie zboże do czego mają wykorzystywać, jak uzupełniać
niedobory – stwierdził minister rolnictwa. Sawicki argumentuje, że Polska
funkcjonuje na wspólnym unijnym rynku i jeśli nawet komuś zabrakłoby ziarna,
może je kupić bez kłopotu za granicą. Nie jest też tajemnicą, iż resort
rolnictwa liczy na to, że wysokie ceny pszenicy i innych gatunków ziarna
utrzymają się dłużej, ponieważ wtedy rolnicy mieliby przynajmniej w tym roku
zapewnioną wysoką opłacalność produkcji zbóż. Ponadto minister nie zgadza się z
tym, aby winą za rosnące ceny pieczywa obarczać tylko drogą pszenicę. Marek
Sawicki przypomina sytuację sprzed dwóch lat, gdy z kolei mieliśmy do czynienia
z gwałtownymi spadkami cen pszenicy. Wówczas oczekiwano, że spadną ceny chleba,
bułek i innych przetworów zbożowych. Wtedy jednak minister usłyszał, że mąka
stanowi zaledwie 7 proc. kosztów produkcji pieczywa, więc spadek cen zboża ma
minimalny wpływ na to, ile płacimy w sklepie za chleb.
Teraz można także powiedzieć, że problemem nie jest droga pszenica, ale inne
koszty – drogie paliwo, energia i gaz (to w tej chwili podstawowe paliwo
stosowane do opalania pieców piekarniczych). – Jest próba poszukiwania kozłów
ofiarnych, gdy rośnie cena chleba – podsumowuje minister Sawicki.
Krzysztof Losz
