Generał Brady zaproszony do Warszawy

Jeszcze dzisiaj do wojskowej bazy lotniczej NATO w Ramstein stosowną notę
skieruje Parlamentarny Zespół ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10
kwietnia 2010 roku. Posłowie chcą się spotkać w Sejmie z amerykańskimi
generałami, którzy zaoferowali swoją pomoc w wyjaśnianiu okoliczności wypadku
Tu-154M. Niewykluczone, że z wiedzy Amerykanów będzie chciała skorzystać
prowadząca śledztwo w tej sprawie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jak
nas zapewniono, wykorzystane zostaną wszelkie sposobności, by uzyskać odpowiedzi
na temat przyczyn tragedii.

Z wiedzy ekspertów na pewno będzie korzystać prokuratura wojskowa. Czy będą to
generałowie z Ramstein? Jak zapewnił nas kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej
Prokuratury Wojskowej, prokuratorzy prowadzący postępowanie wykorzystają każdą
sposobność, by rozwikłać przyczyny oraz przebieg katastrofy smoleńskiej i
ewentualnie wskazać osoby za nią odpowiedzialne. Jak dodał, z pewnością śledczy
będą korzystać z wiedzy ekspertów, jednak na obecnym etapie śledztwa trudno
przesądzić, czy będą to właśnie oferujący pomoc lotnicy z bazy w Ramstein. – Na
pewno prokuratorzy skorzystają z wszelkich możliwości, by dojść do prawdy.
Oczywiście jeśli będzie taka konieczność, to także ci oficerowie mogą zostać
powołani w charakterze biegłych czy ekspertów. Dziś jednak jest przedwcześnie,
by o tym mówić – dodał.
Złożoną przez Amerykanów ofertę pomocy – o której poinformowaliśmy we
wczorajszym "Naszym Dzienniku" – z satysfakcją przyjmuje Parlamentarny Zespół
ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku. – Najpóźniej
dzisiaj zwrócimy się do gen. Rogera Brady’ego, dowódcy amerykańskich Sił
Powietrznych w Europie, i pozostałych oficerów z bazy w Ramstein w celu
nawiązania kontaktów i zaproszenia ich na posiedzenie naszego zespołu –
powiedział "Naszemu Dziennikowi" poseł Antoni Macierewicz (PiS), szef zespołu. W
jego przekonaniu, oferta Amerykanów jest bardzo interesująca, szczególnie że w
ostatnich pięciu miesiącach polski rząd nie skorzystał z pomocy NATO czy Stanów
Zjednoczonych. – Uważam, że w tej sytuacji taka wizyta w Sejmie RP, przekazanie
informacji ze strony gen. Brady’ego i innych oficerów, jest konieczna – dodał.
Niewykluczone, że lotnicy z amerykańskiej bazy NATO w Niemczech mogliby służyć
swoim doświadczeniem przy interpretacji analizy zapisów parametrów lotu Tu-154M
(zespół wystąpił już o udostępnienie tych danych). Lotnicy dobrze znają też
amerykańskie urządzenia zamontowane w tupolewie, a także mają doświadczenie w
badaniu wypadków lotniczych.
– Na pewno ich wiedza będzie nam bardzo przydatna i z pewnością to posiedzenie
ruszy sprawę naprzód, zwłaszcza w sytuacji, w której strona polska zgodziła się
na to, by być jedynie parafującym stanowisko rosyjskie – podkreślił poseł
Macierewicz. Jak zauważył, jeżeli nie przeprowadzaliśmy własnych badań, to nie
możemy też formułować alternatywnego dla rosyjskich ustaleń stanowiska. Poseł
odpowiedzialnością za taką sytuację (nieskuteczne działania lub ich brak w
kwestii sprowadzenia wraku samolotu do Polski, odzyskania oryginalnych czarnych
skrzynek, brak protokołów z sekcji zwłok ofiar tragedii) obarcza premiera
Donalda Tuska. – Żadne postępowanie w Polsce dotyczące śmierci osoby nie może
być zakończone, jeżeli nie ma protokołu sekcji zwłok. Nie mówię już o tym, że
polski prokurator nie uczestniczył w tej sekcji. Załóżmy jednak, że honorujemy
obce stanowisko w tej materii, ale musi być dokument, a jego nie ma, i to w
przypadku aż 95 osób – dodał Macierewicz. Jak zaznaczył, niebawem może dojść do
sytuacji, w której nie dysponując ważnymi dokumentami, będziemy musieli odnieść
się – w ciągu 60 dni – do rosyjskiej wersji zdarzeń z 10 kwietnia, opracowywanej
przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK).
Wczoraj prosiliśmy za pośrednictwem biura prasowego MSWiA, by minister Jerzy
Miller, który przewodniczy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa
Państwowego, odniósł się do propozycji generałów z bazy Ramstein, jednak nie
uzyskaliśmy odpowiedzi.
Od 10 kwietnia br. polska prokuratura wojskowa badająca okoliczności wypadku
Tu-154M skierowała sześć wniosków o pomoc prawną do rosyjskiej prokuratury. To
m.in. wniosek o przesłuchanie świadków oraz czasowe wydanie czarnych skrzynek
(są one w dyspozycji MAK) niezbędnych jako materiał dowodowy w prowadzonym
postępowaniu. Prokuratura wnioskowała też o wydanie dokumentów dotyczących
regulacji ruchu lotniczego w Rosji, listy osób kontrolujących ruch lotniczy w
Rosji w dniu katastrofy, dokumentacji remontowej samolotu. Wnioskowano też o
zgodę na dokonanie dodatkowych oględzin miejsca katastrofy przez grupę polskich
archeologów i geofizyków.
Prokuratura o pomoc zwracała się również do USA. To m.in. prośba o udostępnienie
ewentualnie posiadanych zapisów nasłuchów rozmów. Skierowano także wniosek do
władz Białorusi o przesłuchanie osoby, która 10 kwietnia na smoleńskim lotnisku
sfotografowała funkcjonariuszy wymieniających w lotniskowych reflektorach
żarówki. Zwrócono się też o ustalenie danych osobowych i przesłuchanie autora
filmu nakręconego na miejscu katastrofy krótko po tragedii.
Rosjanie w połowie czerwca w częściowej odpowiedzi na jeden z wniosków przesłali
sześć tomów akt (ok. 1300 kart) – zeznania świadków, protokoły i dokumentację
fotograficzną z oględzin miejsca katastrofy oraz protokoły z identyfikacji ciał
ofiar. W drugiej połowie sierpnia Rosjanie przekazali kolejne 11 tomów akt.
Znalazły się w nich m.in. kolejne protokoły z przesłuchań świadków, oględzin
miejsca katastrofy, dokumentacja fotograficzna, opis odnalezionych przedmiotów
osobistych, protokoły z ekspertyz genetycznych. Wbrew zapewnieniom do Polski nie
dotarły jednak protokoły z sekcji zwłok – wpłynął tylko jeden taki dokument i
dotyczył on osoby Lecha Kaczyńskiego. Nie zrealizowano prośby o zabezpieczenie
wraku samolotu. Od MAK strona polska uzyskała znane nam dokumenty dotyczące
remontu Tu-154M oraz wyniki eksperymentu, który przeprowadzono na symulatorach
lotu. Prokuratura zleciła też ekspertyzy: zapisów kopii czarnych skrzynek
rejestratora rozmów, nagrań audiowizualnych, m.in. z miejsca katastrofy,
warunków pogodowych i toksykologiczną.

Marcin Austyn

drukuj