Wiele pomysłów na pomnik

Dziś mija pięć miesięcy od katastrofy pod Smoleńskiem, w której zginął
prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz 94 innymi osobami wchodzącymi w
skład delegacji katyńskiej. Tego dnia zostanie odsłonięta i poświęcona tablica
upamiętniająca ofiary katastrofy w krypcie na Wawelu. Jednak mimo oczekiwań
milionów Polaków nie ma pozytywnej decyzji w sprawie lokalizacji pomnika w
bezpośredniej bliskości Pałacu Prezydenckiego, przy którym gromadziły się
dziesiątki tysięcy osób chcących uczcić pamięć ofiar smoleńskich.

Tydzień temu zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii
Narodowej pod Smoleńskiem, który apeluje o postawienie w miejscu wzniesionego
przez harcerzy krzyża okazałej tablicy z symbolem krzyża, natomiast w pobliżu
Pałacu – pomnika upamiętniającego wszystkie osoby, które zginęły w katastrofie.
Kancelaria Prezydenta, która jako organ administracyjny odpowiedzialny za
miejsce przy odrobinie dobrej woli mogłaby pozytywnie odpowiedzieć na apel
rodzin ofiar i czuwających przy krzyżu, jak dotąd nie zdobyła się na taki gest.
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz również nie widzi możliwości
postawienia pomnika ani tablicy, a ostatnio zasugerowała nawet Jarosławowi
Kaczyńskiemu, by kwiaty i znicze składał na Wawelu, a nie na Krakowskim
Przedmieściu.
Sytuacja jest trudna, zwłaszcza że opinie w tej kwestii są podzielone nawet
wśród varsavianistów i architektów.
Były zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków Kazimierz Sztarbałło również
tablicę wmurowaną w pośpiechu i tajemnicy na fasadzie Pałacu uważa za
nieporozumienie. – Powinna być prowadzona modelowa dyskusja na temat formy
upamiętnienia, która powinna być symboliczna, a nie monumentalna. W tej dyskusji
arcyważne jest pytanie, co w przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia można
dopuścić. Nie można powiedzieć, że nic nowego nie może powstać, ponieważ Trakt
Królewski nie jest skansenem. Ja widziałbym w tym miejscu formę symboliczną –
zaznacza Sztarbałło.
Jarosław Zieliński, autor opracowań na temat architektury Warszawy, jest
przeciwny postawieniu w tym miejscu pomnika, ponieważ jego zdaniem, jeden pomnik
już tam stoi i nie jest potrzebny taki ładunek emocjonalny przed Pałacem
Prezydenckim. Za pomnikiem wszystkich ofiar, ale nie przed Pałacem Prezydenckim,
tylko na tyłach ministerstwa kultury, przy placu Piłsudskiego, opowiada się
prof. Marian Marek Drozdowski. – Jest to dobry pomysł, ponieważ znajdowałby się
w pobliżu Pałacu, blisko katedry, i nie byłby konkurencją dla pięknego krzyża
papieskiego czy dla Grobu Nieznanego Żołnierza. Jest to inicjatywa doc. dr.
Lecha Królikowskiego, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. W mojej ocenie,
byłby to najlepszy kompromis w obecnej sytuacji – uważa varsavianista.
Z kolei dr Maria Ludwika Lewicka z Wydziału Architektury Politechniki
Warszawskiej w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wyraziła opinię, że najlepszym
pomysłem byłaby godna płyta w chodniku przed Pałacem Prezydenckim. – Taka forma,
która oczywiście byłaby na miarę wydarzenia, stałaby się "kamieniem węgielnym" w
tym miejscu. Wmurowana płyta, na której będzie można w rocznicę tragedii zawsze
złożyć wieniec i znicz, wydaje się właściwym rozwiązaniem. Pewne jest natomiast,
że tablica na fasadzie Pałacu Prezydenckiego nie daje satysfakcji, ponieważ nie
jest na miarę wydarzenia – dodaje nasza rozmówczyni.

Poniatowski nie zawsze stał przed Pałacem
Architekt Czesław Bielecki uważa, że w pobliżu Pałacu powinien stanąć
pięciometrowy monument z czarnego granitu z reliefem – orłem w koronie i
napisem: "Smoleńsk, 10 kwietnia 2010". Jego zdaniem, dobrym miejscem byłby plac
na granicy dziedzińca pałacowego i placu przed kościołem Karmelitów, dziś
Wniebowzięcia NMP. – Twierdzenie władz stolicy, że koło zabytkowego Pałacu nie
można budować pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, jest bałamutne. W ustawie o
ochronie zabytków nie jest powiedziane, że w otoczeniu zabytku lub w nim samym
nie można dokonywać zmian. Przecież takich zmian w ostatnich latach dokonano
wiele. Za mojego życia pomnik księcia Józefa Poniatowskiego stał w Łazienkach
przed Pomarańczarnią – podkreśla Czesław Bielecki. Jak dodaje, Krakowskie
Przedmieście jest miejscem szczególnej pamięci i solidarności. Zauważa również,
że władze miasta okazały się sprawne, jeśli chodzi o organizację pogrzebów, ale
już nie, jeśli chodzi o upamiętnienie w przestrzeni publicznej nastroju, który
towarzyszył Polakom przed Pałacem Prezydenckim.
Jak widać, pomysłów na upamiętnienie ofiar tragedii smoleńskiej jest obecnie co
najmniej kilka. Oprócz wspomnianych jest również projekt obelisku "Wierności
Ojczyźnie", który podoba się Andrzejowi Melakowi i Beacie Gosiewskiej, członkom
Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010. Ma być to ośmiometrowy monument wykonany z
brązu, którego głównym motywem jest 96 rąk wyciągniętych ku niebu.
Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie, powiedziała w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że zarówno inicjatywa Komitetu Społecznego
apelującego o pomnik w okolicach kościoła Karmelitów, jak również projekt
Maksymiliana Biskupskiego, w który miałby być wkomponowany krzyż harcerski, są
cennymi inicjatywami. – Popieram obydwa pomysły, ponieważ w mojej ocenie one ze
sobą nie kolidują – zaznaczyła Magdalena Merta. Na pomniku w tym miejscu zależy
bardzo części rodzin ofiar i obrońcom krzyża, którzy nie ustają w trwaniu przed
Pałacem Prezydenckim. O konsolidację pomysłów apeluje Społeczny Komitet Budowy
Pomnika, który ma poparcie Jarosława Kaczyńskiego. Na sfinalizowanie całej
inicjatywy trzeba będzie jeszcze zapewne długo poczekać, ponieważ – jak zauważa
Andrzej Melak, brat poległego pod Smoleńskiem Stefana Melaka – obecna władza
zarówno państwowa, jak i stołeczna nie wykazuje dobrej woli, która wydaje się
kluczem do koncyliacyjnego finału sporu o upamiętnienie ofiar delegacji
katyńskiej. Pomimo wielości koncepcji bez wątpienia można powiedzieć, że w tej
ważnej dla wielu obywateli sprawie potrzebna jest otwarta dyskusja oparta na
rzetelnych argumentach.
 

Paulina Jarosińska

drukuj