Ciasna brama
W wielu komentarzach dotyczących przypomnianego dziś w Liturgii Słowa
fragmentu Ewangelii św. Łukasza zwraca się uwagę na wezwanie Jezusa
wyrażone słowem „usiłujcie” [wejść przez ciasne drzwi, gdyż wielu,
powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli]. Słowo pochodzi od
gr. wyrazu „agonizeste” i oznacza: „usiłować, zmagać się, walczyć”.
Ciekawe, że z tego samego rdzenia wywodzi się inny dobrze nam znany
wyraz „agonia”, którym określa się moment przejścia człowieka przez
bramę śmierci – chwilę szczególną, pełną dramatyzmu, kiedy to wszystkimi
możliwymi siłami broni życia w sytuacji, gdy ono bezpowrotnie gaśnie.
Tam podpowiada mu instynkt. W rozpaczliwą walkę zaangażowana jest cała
osoba: ciało, dusza, umysł. Nie ma mowy o udawaniu, grze pozorów. Ów
radykalizm – złagodzony polskim, bardziej neutralnym emocjonalnie,
tłumaczeniem – nieco umyka naszej uwadze, kiedy wgłębiamy się w słowa
Chrystusa. Owszem, one są jednoznaczne: trzeba wielkiego wysiłku i
poświęcenia, aby nie zgubić z oczu Boga i tego, co w życiu
najważniejsze. Nadejdzie bowiem czas, kiedy każdy nienaprawiony błąd,
grzech, lekkomyślność, niesprawiedliwość zostaną napiętnowane. Trudno
wyobrazić sobie, w jaki sposób to się dokona, stąd mnogość obrazów,
przypowieści, symboli.
Wielu ludzi odrzuciło dziś bądź
zakwestionowało istnienie piekła, umiejscawiając fakt jego istnienia w
świecie bajek. Jezus jednak wyraźnie przypomina, że ono istnieje. Bardzo
trafnie wyraża istotę cierpienia, którym jest ono wypełnione: „Tam
będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba,
i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz
wyrzuconych”. Będziecie okrutnie cierpieć, bo ujrzycie Tego, którego
spotykaliście na waszych ulicach, jadaliście z Nim, do którego przybędą
ludy „ze wschodu i zachodu, z północy i południa”. Wyście Go
zlekceważyli, zelżyli, wyśmiali. Nie chcieliście Go słuchać. Zobaczycie,
że szczęście było na wyciągnięcie ręki, lecz wy wybraliście swoją
obłędną taktykę życia – wasza koncepcja szczęścia była wiarygodniejsza.
Milsze wam były szerokie drzwi niż ciasna brama. Inni to pojęli i
wygrali – wy skazaliście się na wieczne potępienie…
Nie dziwi
zatem ton radykalizmu i bezkompromisowości, w jakim Jezus mówi o
konieczności trwania przy Nim. To zmaganie się o życie. Nie ma
alternatywy, ponieważ każda droga, która wyklucza Bożą miłość, opiera
się na niesprawiedliwości i pogardzie dla człowieka, prowadzi ku
śmierci. Jest poddaniem się jej prawom. To jest owa ewangeliczna szeroka
brama. Niestety, bardzo przy niej tłoczno…
Zbawienie jest możliwe,
ponieważ ma ono swój początek w agonii Jezusa na krzyżu – owym
radykalnym wydarzeniu, które zmieniło bieg historii. „Krzyż stał się
bramą” – pisał Norwid. Tam to właśnie raz na zawsze została pokonana
śmierć, dokonało się zwycięstwo życia! W Nim nasz ratunek.
ks. Paweł Siedlanowski
