Różne warianty odbudowy

Z inż. Czesławem Brożyną, naczelnikiem Wydziału Inwestycji w Urzędzie Miasta i Gminy w Bogatyni, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jedną
z najpilniejszych spraw jest regulacja rzeki Miedzianki, o co władze
Bogatyni zabiegały już wcześniej w różnych instytucjach. Jaka jest
historia tego wniosku?

– Dawniej rzeka Miedzianka podlegała pod
Okręgową Dyrekcję Gospodarki Wodnej we Wrocławiu Inspektorat w
Zgorzelcu, czyli pod wojewodę. To właśnie Inspektorat w Zgorzelcu w 1992
r. opracował pierwszą dokumentację techniczną odbudowy regulacji rzeki
Miedzianki. Część inwestycji zrealizowano m.in. poprzez remont murów na
długości 572 m, na niektórych odcinkach także je podwyższając. Jednak z
powodu braku środków inwestycja nie została dokończona. Warto dodać, że
gmina Bogatynia rokrocznie wydawała dość duże kwoty – biorąc pod uwagę
możliwości finansowe – m.in. na oczyszczanie i odmulanie najbardziej
pozarastanych odcinków koryta Miedzianki, ale było to niewystarczające.
Ponieważ stan rzeki ulegał stałemu pogorszeniu, w 2005 r. wyszło od nas
pismo do zarządcy, czyli do marszałka województwa dolnośląskiego, z
powiadomieniem Dolnośląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we
Wrocławiu oddział w Lwówku Śląskim, o opracowanie kompleksowej
dokumentacji wyczyszczenia, odbudowy murów oporowych i wzmocnienia
koryta rzeki Miedzianki. Druga dokumentacja zaczęła powstawać w 2007
roku.

Teraz ważne jest zabezpieczenie przed kolejną ewentualną
powodzią. Co jest w tym momencie najpilniejsze? Czy władze Bogatyni
same dadzą sobie z tym radę?

– Odbudowa murów oporowych i
regulacja rzeki absolutnie nie leży w gestii władz miasta. Przypomnę
tylko, że właścicielem cieku jest państwo, czyli wojewoda, rzeka zaś
znajduje się w zarządzie marszałka województwa dolnośląskiego. Natomiast
za stan zabezpieczeń odpowiada Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń
Wodnych we Wrocławiu oddział w Lwówku Śląskim. W tym momencie konieczne
jest podjęcie strategicznych decyzji co do przyszłości Miedzianki.
Bogatynia ma zabudowę wstęgową, która ciągnie się wzdłuż rzeczki. W
pierwszym rzędzie należy odbudować zniszczony mur oporowy po stronie
rzeki od strony Czech, analizując też możliwość podniesienia jego
wysokości. W tej chwili nad wariantami odbudowy murów oporowych także po
drugiej stronie rzeki pracują hydrolodzy, i myślę, że decyzje takie
będą wkrótce podejmowane. W pierwszej kolejności dotyczyć to będzie
strony najbardziej zurbanizowanej, chodzi m.in. o otwarcie drogi i
uruchomienie dojazdu do granicy Czech, którego w tej chwili nie ma.

Sama regulacja rzeki nie rozwiąże problemu naprawy zniszczeń…

Nie jest to sprawa na rok, ale na dłużej. Nie chodzi tu wyłącznie o
odbudowę murów oporowych, ale także przyczółków, przepraw mostowych. W
pierwszym rzędzie będziemy starali się odbudowywać obiekty, które nadają
się do remontu. Okazuje się na przykład, że przepustowość wody pod
mostami (światło) jest dość niska. To spowodowało, iż podczas powodzi
konary drzew zatarasowały światła mostów i rzeka zrobiła sobie inne
koryta, zalewając miasto. Ujarzmienie Miedzianki w dotychczasowej formie
prędzej czy później może się zemścić jeszcze raz, dlatego konieczne są
decyzje właściciela cieku. Od tego, jaki rzeka będzie miała przebieg i
szerokość, zależeć będzie bezpieczeństwo i przyszłość Bogatyni.

Jakie są obecnie najpilniejsze potrzeby?

Otrzymaliśmy od wojewody listę rzeczoznawców majątkowych i budowlanych.
W tej chwili zawieramy umowy, by jak najszybciej dokonać ekspertyzy
technicznej obiektów i oszacować straty. Drugim równie ważnym celem
będzie utworzenie dwóch grup specjalistów mostowych – chodzi o
odtworzenie w możliwie najkrótszym czasie i wyremontowanie mostów, a w
przyszłości odbudowa trzech przepraw, które nie nadają się do remontu.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj