Homonietolerancja
Nie ma w mym ciele nic zdrowego wskutek Twego zagniewania, nic
nietkniętego w mych kościach wskutek mego grzechu. (Ps 38, 40)
Marginalny odsetek ludzi odczuwa pociąg płciowy do tej samej płci. Ta
predylekcja zwana jest homoseksualizmem. Większość osób dotkniętych tym
zaburzeniem, cierpiąc z jego powodu, przyjmuje swój stan jako znamię chorobowe i
nie obnosi się z nim publicznie.
Zdrowie jest pojęciem uwzględniającym stan ciała, psychiki, ducha i
funkcjonowania społecznego, z czego wynika, że dopiero harmonia we wszystkich
obszarach bycia człowiekiem o nim stanowi. W piątym rozdziale Międzynarodowej
Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10) od F64 do F66
sklasyfikowane są zaburzenia identyfikacji płci, zaburzenia preferencji
seksualnych oraz zaburzenia psychiczne i zachowania związane z rozwojem i
orientacją seksualną. Nie jest więc prawdą, że homoseksualizm jest jedną z
"opcji" zdrowia.
Zadaniem społeczeństwa, a przede wszystkim odpowiedzialnych za politykę
rozumianą jako troska o dobro wspólne, jest zadbanie o przywracanie zdrowia, a
nie utrwalanie w chorobie czy niepełnosprawności. Stąd konieczność profilaktyki,
wysokiej jakości usług zdrowotnych i dobrych ośrodków rehabilitacyjnych.
Nieporozumieniem, delikatnie mówiąc, jest ułatwianie młodzieży popadania w
przeróżne nałogi, zezwalanie na parady głęboko raniące uczucia religijne innych
osób, zapożyczanie haseł i symboli przynależnych do innych.
Słowa: "Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi", oznaczają przyjęcie
nauczania Jezusa także z Jego ostrzeżeniem, aby nie gorszyć maluczkich. Wiele
osób zostało zgorszonych zezwoleniem na homoparadę i samym jej faktem. To nie
był tylko niewinny przemarsz ludzi z kilku krajów dotkniętych określonym
zaburzeniem, to miała być jakaś demonstracja siły, przekaz do społeczeństwa, że
ma akceptować wynaturzenie i godzić się na nie. Kto tego nie akceptuje, poniesie
konsekwencje. Jakoś trudno pojąć organizatorom i uczestnikom parady odmienność
większości nieakceptującej zachowań homoseksualnych. Gdzie tolerancja? Jeśli
ktokolwiek domaga się praw dla siebie, musi uznać racje innych. Niewątpliwie w
przypadku zupełnie odmiennego postrzegania rzeczywistości wojna wisi na włosku.
Każda ze stron będzie bronić swoich racji, ale prawda jest jedna i trzeba mieć
odwagę do niej dotrzeć.
Hanna Wujkowska
