Marszałek z cechami figuranta

Z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z WSKSiM, rozmawia Paweł
Tunia

Jaki obraz Bronisława Komorowskiego jako
ewentualnego prezydenta Polski wyłania się z jego kampanii wyborczej?


Obraz pana Komorowskiego, moim zdaniem, był inny niż ten kreowany przez
media. Nie była to wcale osoba łagodna, ciepła, lecz osoba, która wbrew
hasłu „Zgoda buduje” pokazała, że potrafi być dosyć agresywna, zaczepna
i szukająca zaczepki, by sprowokować konkurenta politycznego. Dlatego
myślę, że hasło jego kampanii jest w rzeczywistości puste, a świadczą o
tym jego partyjni koledzy, wspierający go i używający języka brutalnego,
niedopuszczalnego w życiu publicznym i tak naprawdę niszczącego to
życie, dzielącego, a nie godzącego. Jeżeli by wygrał, to byłby to
prezydent popełniający bardzo dużo gaf. Obawiam się, że może to być
niestety osoba niekompetentna, nie wiem, czy będzie właściwie
reprezentowała nas na arenie międzynarodowej, bo nie ma podstawowej
wiedzy w zakresie funkcji pełnionych przez niektóre osobistości czy w
zakresie funkcjonowania instytucji międzynarodowych. Dlatego jego
prezydentura wcale nie musi przynieść nam więcej korzyści niż strat.
Może być tak, że nie poradzi sobie na arenie międzynarodowej.

Komorowski
może liczyć na pewną osłonę medialną. Te błędy byłyby minimalizowane…


Na ocenę przyszedłby czas dopiero wtedy, kiedy zobaczylibyśmy go w tej
roli, zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Tu, w Polsce, jego błędy czy
gafy będą jakoś marginalizowane i bagatelizowane, tuszowane przez jego
politycznych kolegów czy sprzyjające mu media. Natomiast w relacjach
międzynarodowych nie da się tego ukryć, bo media zagraniczne na pewno to
wychwycą, a to wpłynie w konsekwencji na relacje Polski z innymi
krajami.

Marszałek byłby uzależniony od swego zaplecza
politycznego i lidera PO, Donalda Tuska?

– Komorowski mówił o
wielu istotnych problemach w sposób bardzo ogólny. Mówił pod koniec
kampanii, że jest przeciwny reformie KRUS, a wcześniej PO była za
reformą KRUS. Wiele ważnych kwestii, chociażby jak pomóc osobom
najbiedniejszym, osobom wykluczonym społecznie – było zupełnie
pominiętych. Także tylko wspominał na temat szkolnictwa. Dlatego jego
działania jako prezydenta należałoby ocenić w perspektywie nie jego
samego jako osoby, ale raczej w perspektywie jego zaplecza politycznego.
Komorowski będzie realizował to, czego chce Platforma, nie sądzę, by
był on politykiem samodzielnym. Moim zdaniem, osobą decyzyjną będzie
Donald Tusk, a Komorowski będzie raczej wykonywał polecenia lidera
swojej partii. Mamy przykład, kiedy Komorowski odwiedzał powodzian i
robił to w towarzystwie Donalda Tuska, który w jakimś sensie przewodził
tym spotkaniom, a przecież Komorowski jako kandydat na prezydenta
powinien odgrywać tam pierwszorzędną rolę, szukać rozwiązania problemów,
a stał z tyłu za liderem swojej partii. Moim zdaniem, gdyby wygrał, to
jako prezydent szybko odejdzie od obietnic wyborczych i nie będzie
realizował swojego programu, ale raczej program partii. Jeżeli będzie
chciał pokazać, że nie jest osobą konfliktową, to będzie musiał godzić
się na propozycje premiera, a to wyklucza samodzielność, w innym wypadku
narazi się na zarzuty, że nie jest zgodny.

Dziękuję za
rozmowę.

drukuj