Wallenrod XX wieku

Mija 80. rocznica urodzin bohatera Polski i
Ameryki, pułkownika Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych,
Konrada Wallenroda XX wieku. Dla niektórych nadal pozostaje on zdrajcą.
Ryszard Kukliński urodził się 13 czerwca 1930 r. w Warszawie w rodzinie o
tradycjach patriotycznych i niepodległościowych. Miał ogromne
szczęście, że zmarł normalną śmiercią 11 lutego 2004 r. w Ameryce, w
swojej drugiej Ojczyźnie, a nie został wcześniej zamordowany przez
agentów KGB albo zakatowany w podziemiach Rakowieckiej w Warszawie lub
na Łubiance w Moskwie. Tego szczęścia nie miały jego dzieci.
Ksiądz
arcybiskup Sławoj Leszek Głódź w czasie Mszy św. żałobnej w katedrze
polowej powiedział znamienne słowa: „To pogrzeb człowieka legendy, o
którym się mówi, że był pierwszym polskim oficerem w NATO. (…) Jest
jednym z ojców polskiej wolności! (…) W życiu pułkownika Kuklińskiego
zdarzyła się ta chwila, kiedy potrafił z głębi swego serca powiedzieć
stanowcze 'nie’! Wiedział, jakie mogą być tego konsekwencje. To jego
'nie’ będzie jeszcze długo ważnym znakiem minionego okresu naszych
dziejów”.

Rosja sowiecka apogeum swojej największej potęgi
polityczno-militarnej osiągnęła wcale nie w czasach Stalina, ale w
latach 70.-80. XX w., w krytycznej dekadzie zimnej wojny. Komuniści
dążyli do panowania nad całą Europą i całym światem, a nie jak dotąd
jedynie nad połową. Prezydent Lech Kaczyński stwierdzał jednoznacznie:
„Sowieckie imperium było w ofensywie. Gdy wydawało się, że to imperium
zawładnie Europą i światem, pułkownik Kukliński rozpoczął swoją samotną
walkę dla ratowania Polski i odniósł zwycięstwo. I to jest miarą zasług
pułkownika Kuklińskiego – jesteśmy. Wciąż mamy niezałatwione rachunki
krzywd, ale jesteśmy”. Sam pułkownik Kukliński wspominał: „Armia
Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej nieludzką
machiną, jaką znała ludzkość. Wiedziałem, jakie cele mają sowieccy
marszałkowie i generałowie. Niektórych z nich znałem osobiście. (…)
Musiałem coś zrobić! Wszystko, co robiłem – robiłem z myślą o Polsce. A
nawet jeśli mój czyn był niewielki, to stałem po właściwej stronie.
(…) Wysiłek USA spowodował, że świat uniknął atomowego holokaustu,
który Moskwa przewidziała w swych strategicznych planach”.
Pułkownik
Kukliński służył sprawie wolności i niepodległości Polski, walczył
podstępem, odwagą i intelektem z zaborcą, okupantem, odwiecznym wrogiem
Ojczyzny. Zdobył w Moskwie supertajne plany strategiczne agresji
sowieckiej na Europę Zachodnią i państwa NATO. Były to w praktyce plany
rozpętania III wojny światowej, bo inna nie była możliwa w ówczesnych
realiach geopolitycznych. Bez względu na wynik tej wojny Polska
pozostałaby atomowym pobojowiskiem. Wśród polskiej i sowieckiej
generalicji pułkownik Kukliński uchodził za najmłodszego i
najzdolniejszego polskiego sztabowca. Był szefem Oddziału (Planowania
Obronno-Strategicznego) Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, a zarazem
oficerem łącznikowym między generałem Jaruzelskim a sowieckim ministrem
obrony marszałkiem Dmitrijem Ustinowem oraz marszałkiem Wiktorem
Kulikowem – dowódcą tzw. Układu Warszawskiego. Rosjanie mieli do niego
absolutne zaufanie, uważali go za swojego człowieka w Warszawie.
Tymczasem Ryszard Kukliński na dnie swego serca schował głęboko swój
prawdziwy polski patriotyzm i samotnie podjął konspiracyjną walkę z
imperium zła. „To ja zwerbowałem Amerykanów, a nie oni mnie do walki z
Rosją sowiecką o wolność Polski” – napisze później Kukliński.
Z
perspektywy XXI w. i obecnych stosunków amerykańsko-polskich
niesłychanie ważnym świadectwem jest raport, który napisał do Ronalda
Reagana ówczesny dyrektor CIA William Casey. Czytamy w nim m.in.: „Nikt
na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak
ten Polak. Narażając się na wielkie niebezpieczeństwo, Kukliński
konsekwentnie dostarczał niezwykle cenne, wysoce tajne informacje na
temat Armii Sowieckiej, planów operacyjnych i zamierzeń Związku
Sowieckiego, przez co przyczynił się w bezprecedensowy sposób do
utrzymania pokoju. (…) Ci, którzy znają Kuklińskiego osobiście, widzą w
nim człowieka wielkiego charakteru, odwagi, polskiego patriotę i
bohatera”.
Sąd w kapturowym zaocznym procesie skazał Kuklińskiego na
śmierć, ale nawet ten straszny sąd nie dopatrzył się żadnych pobudek
materialnych w działalności skazanego na śmierć oficera. Był to ostatni
haniebny wyrok śmierci spośród tysięcy, jakie totalitarny komunistyczny
reżim PRL wydał na tych Polaków, którzy walczyli o wolność Ojczyzny.
Znamienny był fakt, że proces toczył się nie w Moskwie, tylko w
Warszawie, sędziami byli nie Rosjanie, tylko Polacy, a mimo to polski
sąd skazał na śmierć Polaka za przekazywanie tajemnic nie państwa
polskiego, ale obcego, wrogiego Polsce mocarstwa. W dodatku wszystkie te
tajne dokumenty, które zdobył Kukliński, były w języku rosyjskim, a nie
polskim. Ten wyrok to bardzo ważny przyczynek do debaty na temat, do
jakiego stopnia PRL była państwem pozbawionym suwerenności i
niepodległości. Do tego fundamentalnego problemu odniósł się Zbigniew
Herbert. Wielki poeta pisał: „Pułkownik Kukliński przez wiele lat toczył
samotną walkę, w cieniu grożącej mu w każdym momencie śmierci – o
sprawy najważniejsze: prawo do niezawisłości, prawo do obrony
zagrożonego bytu państwowego, o godność narodową wreszcie. (…)
Bohaterowie są zawsze samotni. Nie mają za sobą tłumu płatnych
klakierów, redaktorów kłamstwa, zwolenników pałki i obozu osamotnienia.
(…) Pułkownik Kukliński jest jednym z nas – cokolwiek chcieliby
wydumać na ten temat ludzie złej woli i wygodnej obojętności”. Grób
Ryszarda Kuklińskiego otwiera Aleję Zasłużonych na wojskowych Powązkach.
Pod krzyżem dwa orły – polski i amerykański, pilnują mogiły
bohaterskiego pułkownika.

Józef Szaniawski

drukuj