To żołnierze ukradli karty kredytowe

Rosjanie przyznali się, że zatrzymali czterech swoich żołnierzy
podejrzewanych o kradzież kart kredytowych należących do Andrzeja Przewoźnika,
jednej z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Informacja została podana późnym
wieczorem czasu moskiewskiego, już po głównym wydaniu wiadomości
telewizyjnych. Wcześniej Rosjanie zdecydowanie zaprzeczali, aby ktokolwiek
został zatrzymany w związku z tą sprawą.

Przy użyciu jednej z kart z konta Andrzeja Przewoźnika ukradziono około 6
tys. złotych. W niedzielę o kradzież pieniędzy rzecznik rządu Paweł Graś
obwiniał funkcjonariuszy smoleńskiego OMON (siły specjalne milicji), którzy
zabezpieczali teren katastrofy polskiego Tu-154M. Z kolei Katarzyna
Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, mówiła,
że strona rosyjska miała zatrzymać nie milicjantów, a czterech żołnierzy,
którzy także brali udział w zabezpieczaniu miejsca katastrofy. Te słowa wywołały
w Moskwie burzę. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji kategorycznie zaprzeczyło,
by smoleńscy milicjanci ograbili zmarłego. Co więcej, Moskwa twierdziła, że
nikogo nie zatrzymano w związku ze sprawą. Resort uznał oskarżenia za bluźniercze
i cyniczne, a na obronę dobrego imienia rosyjskiej milicji przypomniał, że pełniący
obowiązki prezydent Polski, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nadał
czterem smoleńskim milicjantom wysokie odznaczenia państwowe właśnie za ich
pracę przy likwidowaniu następstw katastrofy i wyjaśnianiu jej okoliczności.
Wczoraj do sprawy odniosło się też Dowództwo Wojsk Wewnętrznych MSW, które
także zaprzeczyło, by to żołnierze tej formacji byli winni.
Wczoraj Paweł Graś rozbieżności w podawanych informacjach zrzucił na karb
niedoskonałej komunikacji między urzędami administracji państwowej i
potwierdził, iż zatrzymani mieli zostać żołnierze podejrzani o kradzież. A
ABW przekazała prokuraturze oficjalne pismo z informacją, że przestępstwa
dokonało czterech żołnierzy służących w jednostce garnizonu smoleńskiego.
Potwierdziła to Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która podjęła śledztwo w
tej sprawie. Jak poinformowała prokurator Monika Lewandowska, z karty Andrzeja
Przewoźnika w dniach 10-12 kwietnia dokonano 11 wypłat na łączną kwotę około
6 tys. złotych. Lewandowska zaznaczyła, że odnotowano także sześć
nieudanych prób wypłaty pieniędzy z innej karty zmarłego. Śledztwo w tej
sprawie warszawska prokuratura prowadzi od 14 maja, jednak dotąd śledczy nie
otrzymali od Rosjan żadnych informacji o zatrzymaniu sprawców. – Zwróciliśmy
się o zapis z monitoringu miejsc, w których realizowane były wypłaty – dodała
Lewandowska. Wniosek ten został sformułowany jeszcze w maju i prokuratura
nadal czeka na jego realizację.
Rosyjskie władze nie podjęły więc współpracy z naszymi śledczymi i uciekły
się do stosowanej wiele razy w przeszłości metody: okazywania oburzenia. A
gdy już nie dało się ukryć przestępstwa żołnierzy, przyznali się do
tego, tak aby jak najmniej Rosjan się o tym dowiedziało. Niestety, wiele
rzeczy osobistych ofiar katastrofy nie wróciło do rodzin. Ile z nich również
zostało skradzionych?

Marcin Austyn

drukuj