Wiem, dlaczego Platforma się spieszy
Z Witoldem Kołodziejskim, przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji, rozmawia Anna Ambroziak
We wtorek senacka Komisja Kultury i Środków Przekazu zarekomendowała
Senatowi odrzucenie sprawozdania z działalności Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji w 2009 roku. Wczoraj nad dokumentem miał obradować Senat – marszałek
Borusewicz włączył ten punkt do porządku obrad mimo sprzeciwów
PiS.
– Wszystko to wskazuje na duży pośpiech, z jakim Platforma
stara się wykorzystać obecną sytuację. Jak widać, marszałek Komorowski nie
zamierza czekać do wyborów prezydenckich, tylko chce skorzystać z uprawnień,
jakie zostały mu nadane w wyniku tragedii z 10 kwietnia. Prezydent Lech
Kaczyński nie żyje, o losach KRRiT będzie więc teraz decydował marszałek Sejmu
Bronisław Komorowski, który pełni funkcję prezydenta, jednak nie w wyniku
wyborów, a na skutek tragicznych okoliczności. Zwykła ludzka przyzwoitość
nakazywałaby poczekać przynajmniej do rozstrzygnięcia wyborów. Wtedy z
demokratycznym mandatem można by tę kwestię rozstrzygać. Senat nie musiał
zajmować się sprawozdaniem KRRiT właśnie teraz. W roku ubiegłym dokument był
przedstawiany senatorom w lipcu. Natomiast Sejmowi – dopiero we wrześniu.
Na wtorkowym posiedzeniu komisji senatorowie Platformy podnosili
argument, jakoby sprawozdanie było tylko roczną statystyką i sprawozdawczością,
padł też zarzut upolitycznienia Rady…
– Trudno było się spodziewać
innej argumentacji. Na komisji padło pytanie o wpływy polityczne na media w 2009
roku. Skomentowałem to w ten sposób, że rzeczywiście, sytuacja była od strony
politycznej bardzo zawikłana – Telewizja Polska przez długi czas była rządzona
przez jedną osobę – p.o. prezesa Piotra Farfała. W momencie jednak, kiedy
Krajowa Radia Radiofonii i Telewizji uzupełniała skład Rady Nadzorczej TVP (a co
oznaczało de facto koniec tych jednoosobowych rządów), w ciągu niecałej godziny
minister Aleksander Grad zwołał walne zgromadzenie TVP tylko po to, by
uniemożliwić dymisję pana Farfała. A co do innych zarzutów – warto byłoby
zapytać, dlaczego obrady komisji trwały aż sześć godzin? Jeżeli dokument KRRiT
byłby tylko tym, jak określili go politycy PO, dyskusja nie trwałaby tak długo.
A więc było jednak o czym rozmawiać.
Co oznacza dla Krajowej Rady ewentualne odrzucenie
sprawozdania?
– Krajowa Rada przedstawia corocznie Sejmowi, Senatowi
i prezydentowi sprawozdanie ze swej działalności za poprzedni rok. Sejm i Senat
przyjmują lub odrzucają sprawozdanie. W przypadku odrzucenia go przez parlament
kadencja wszystkich członków KRRiT wygasa w ciągu 14 dni, ale jej wygaśnięcie
następuje, jeżeli nie zostanie potwierdzone przez prezydenta. Gdyby Bronisław
Komorowski zatwierdził odrzucenie sprawozdania, kończyłoby to kadencję Rady w
obecnym składzie. Oznaczałoby to też wybór nowej Rady – jej nowych członków
wskazywałby Sejm, Senat i prezydent. Kolejno – dwóch Sejm, jednego Senat i dwóch
– prezydent.
Jakie będą konsekwencje?
– Rady nadzorcze mają trzyletnią
kadencję i nie można ich ruszyć – nie mają na to wpływu ani minister Skarbu
Państwa, ani KRRiT. Natomiast bardziej niepokojące są już zapowiedzi polityków
Platformy, aby w szybkim trybie wprowadzić nowelizację ustawy o radiofonii
umożliwiającą wymianę rad nadzorczych i zarządów mediów publicznych.
Co oznacza…?
– Przejęcie kontroli nad mediami
publicznymi.
Dziękuję za rozmowę.
