Zastanawiam się, dlaczego Putin stanął na czele tej komisji
Z prof. Peterem Redpathem, wykładowcą filozofii z Uniwersytetu
Świętego Jana w Nowym Jorku, rozmawia Łukasz Sianożęcki
Jak w Stanach Zjednoczonych odebrano informację o katastrofie
samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie?
– Oczywiście
większość Amerykanów wiadomość o katastrofie przyjęła z wielkim niedowierzaniem.
Dla wielu z nich był to prawdziwy wstrząs, a jednocześnie coś odkrywczego, gdyż
dopiero po raz pierwszy usłyszeli, czym jest Katyń. Większość mediów
przeprowadzała dość neutralne relacje z wydarzeń, nie wspominano w ogóle o
politycznych sympatiach prezydenta Kaczyńskiego, mówiono jedynie o żalu, jaki
zrodził się w Polakach i trwa do dziś. Z drugiej strony wszystkie wiodące media
powtarzają doniesienia rosyjskich agencji o tym, że do katastrofy doprowadził
błąd pilota. Podchwyciły ten wątek bardzo szybko i zgodziły się z taką właśnie
konkluzją. Natomiast media alternatywne, jak internet, a zwłaszcza blogi,
również wyrażały współczucie dla Polaków, jednakże nie chciały tak jednoznacznie
przyjąć wiadomości, że do tragedii doprowadził błąd pilota.
Jak ta strata, Pana zdaniem, wpłynie na jakość polskiej i
europejskiej polityki?
– Na chwilę obecną jest to tragedia
powodująca wręcz dewastujące skutki dla całej Europy. Prezydent Lech Kaczyński
był jednym z niewielu liderów europejskich, którego postępowanie i rozumowanie
nie było oderwane od rzeczywistości. Wielokrotnie przecież wyrażał swój sprzeciw
wobec próby zmian Unii Europejskiej i całej zachodniej części Starego Kontynentu
w jedno wielkie państwo socjalistyczne. Jego strata dla Europy jest tym, czym
była strata Sokratesa dla starożytnych Aten. Kaczyński chciał odwieść Europę od
popełnienia zbiorowego samobójstwa, od samozniszczenia. Niestety, był w tych
działaniach odosobniony. Jego głos był niemal jak głos wołającego na pustyni.
Wielu europejskich liderów czuło się dotkniętych jego słowami. Wynikało to
jednak z prostej przyczyny – kiedy bowiem okłamujemy siebie samych, najbardziej
nie lubimy osoby, która mówi nam o nas prawdę prosto w oczy. W dalszej
perspektywie zaś największe znaczenie będą miały nadchodzące wybory
prezydenckie, które pokażą, czy śmierć prezydenta Kaczyńskiego przyczyni się do
ożywienia w Narodzie Polskim ducha patriotyzmu. Mam nadzieję i przypuszczam, że
tak właśnie będzie. Właśnie w głębokiej duchowości Polaków spoczywa ostatnia
nadzieja na moralne i metafizyczne odrodzenie Zachodu. Los Europy zależy od
moralnej odnowy Polski. A żaden inny kraj nie jest w stanie wpłynąć na nią tak,
jak by mogła to zrobić Polska. Czyli jednym słowem, los Europy leży w rękach
Polaków i ich wewnętrznej siły. Mam nadzieję, że podstawowym wnioskiem, jaki
wyciągną ludzie z tej tragedii, będzie stwierdzenie, że to Bóg, a nie istoty
ludzkie, ostatecznie determinuje bieg historii człowieka. Bez względu na to, czy
śledztwa wykażą sabotaż, próby zacierania śladów, czy może zwykły wypadek,
dyskusji nie podlega fakt, że do katastrofy doszło w czasie wielkanocnym, dzień
przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego, co według mnie wskazuje na działanie
niewidzialnej ręki Boga, który jeszcze raz chce wskazać na specjalną rolę
Polaków, jaką mają oni do odegrania, aby bronić i zachowywać dorobek zachodniej
cywilizacji.
Przed 70 laty w Katyniu Sowieci wymordowali polską elitę
odpowiedzialną za podtrzymywanie dorobku kultury polskiej i tożsamości
Narodu.
– Porównywanie tej katastrofy do tragedii w Katyniu z 1940
roku jest nieuniknione. Znów tracicie tak wielu liderów politycznych, wojskowych
i religijnych. Znów istnieje możliwość, że Rosja nie będzie chciała ujawnić
wszystkich szczegółów tragedii. Wiele rzeczy jest zagadkowych. Dlaczego
wszystkie media establishmentowe tak łatwo przyjęły wersję o błędzie pilota, nie
czekając na wyniki śledztwa. Taka konkluzja była zdecydowanie zbyt przedwczesna
i niemająca praktycznie żadnego oparcia w informacjach, którymi w chwili
tragedii dysponowali dziennikarze. To znów przypomina propagandowe działanie,
próbę wpłynięcia na opinię publiczną, a nie próbę ustalenia faktów. Zastanawia
mnie też, dlaczego Władimir Putin stanął na czele komisji badającej tę sprawę.
Według wszelkiej dotychczasowej praktyki była to niezależna grupa śledcza.
Zastanawiająco długo trwało odnalezienie czarnych skrzynek i swoista niechęć
strony rosyjskiej do przekazania ich Polakom. Przez wszystkie lata mojego życia
nauczyłem się, że pozory w polityce często okazują się rzeczywistością.
Dziękuję za rozmowę.
