Liczymy na wyjaśnienie losów wszystkich ofiar
Z Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa, rozmawia Zenon Baranowski
To nie pierwszy raz, kiedy do Katynia zmierza Pociąg
Pamięci…
– Taki pociąg jedzie zazwyczaj co pięć lat, wówczas gdy
organizowane są większe uroczystości rocznicowe. Ta rocznica jest szczególna.
Przede wszystkim dlatego że mija 70 lat od momentu, kiedy zamordowano polskich
oficerów. Ale mija też 10 lat od powstania i poświęcenia cmentarzy, m.in. w
Katyniu, Miednoje, Charkowie. Myślę, że jest to niezwykle ważne wydarzenie,
zwłaszcza dla Rodzin Katyńskich. Ta pielgrzymka jest w najgłębszym sensie
podkreśleniem przywiązywania ogromnej wagi do tych rocznic. Dla mnie ma ona
dodatkowo charakter edukacyjny, ponieważ oprócz Rodzin Katyńskich, wojska (a są
to głównie młodzi chłopcy, którzy wchodzą w skład kompanii honorowej Wojska
Polskiego i chóru), jedzie duża grupa harcerzy ze wszystkich trzech związków
harcerskich. Nie tylko z Polski, ale i z zagranicy – z Litwy, Ukrainy,
Białorusi. Będzie też spora grupa Polaków z Rosji. To wszystko jest niezwykle
ważne i nadaje tej uroczystości szczególny charakter.
Dużo bliskich ofiar NKWD dotrze do Katynia?
– Tym
pociągiem jedzie około 250 osób z Rodzin Katyńskich. Jest to więc duża grupa, i
wyjazd specjalnym pociągiem był najdogodniejszą formą wyjścia naprzeciw
oczekiwaniom tych rodzin, sposobem na zabranie do Katynia możliwie największej
liczby osób. Oczywiście to nie są wszyscy, którzy dotrą na sobotnie
uroczystości, ponieważ są też grupy autonomiczne, które przyjadą osobno.
Wielu pasażerów Pociągu Pamięci zastanawia się, kiedy można się
spodziewać przekazania nam przez Rosjan białoruskiej listy
katyńskiej.
– Należy się uzbroić w cierpliwość. Myślę, że
uroczystość, która odbyła się 7 kwietnia w Katyniu, i wystąpienie premiera
Władimira Putina pokazują, że na pewno w materii rozliczeń, wyjaśniania trudnych
problemów związanych ze stalinowską przeszłością Rosji – a to dotyczy także
kwestii zbrodni katyńskiej – nastawienie ulegnie zmianie, i to na plus. Myślę,
że w krótkim czasie będziemy mieli efekty. Nie chciałbym obecnie spekulować,
jakie one będą, ale wierzę, że będą. Miejmy nadzieję, iż niebawem wyjaśnimy losy
wszystkich Polaków, którzy padli ofiarą NKWD w ramach zbrodni katyńskiej, i
poznamy do dzisiaj nieznane nazwiska oraz losy tych, którzy zostali zamordowani
w Mińsku.
Jak Pan ocenia wystąpienie premiera Putina w Katyniu?
–
Usłyszeliśmy, że ofiary zbrodni katyńskiej były ofiarami sowieckiego
totalitaryzmu. Myślę, że to nie jest bez znaczenia. Istotne są też dla mnie
słowa o Armii Krajowej, armii gen. Andersa, o potrzebie zachowania i
kultywowania pamięci o tych osobach. Uważam, że duży zawód w związku z tym
spotkaniem bierze się stąd, że my nie do końca znamy historię Lasu Katyńskiego.
Był on miejscem zakopywania szczątków ofiar zbrodni NKWD już od lat
dwudziestych. Wiemy na podstawie ustaleń historyków rosyjskich, że było to ponad
8 tys. osób, które zostały zamordowane w okresie 1937-1938. Jest to bardzo
szczególne miejsce. Oczywiście nasza uwaga koncentruje się na polskich
oficerach, którzy tu spoczywają, ale są także inne elementy i myślę, że do tego
w sposób wyważony premier Putin się odniósł.
Premier Tusk spotkał się z premierem Putinem, natomiast w przypadku
dzisiejszej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie będzie takiego
elementu…
– Ta uroczystość jest przede wszystkim upamiętnieniem
ofiar zbrodni katyńskiej i ma taki polski charakter, charakter pielgrzymki.
Najważniejsze jest to, że wszyscy, pan prezydent i osoby mu towarzyszące,
Rodziny Katyńskie i harcerze, młodzież i Polonia, zjednoczą się w tej
najważniejszej sprawie – oddaniu hołdu pomordowanym.
Dziękuję za rozmowę.
