Zarzuty w 120 tomach

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces w sprawie
głównego wątku afery związanej z budową Laboratorium Frakcjonowania Osocza w
Mielcu. Na ławie oskarżonych po dziewięciu latach śledztwa zasiedli dwaj
szefowie nieistniejącej już spółki – Zygmunt N. i Włodzimierz W. Prokuratura
zarzuca im m.in. wyłudzenie kredytów, przywłaszczenie mienia znacznej wartości i
poświadczenie nieprawdy.

Proces miał się rozpocząć 17 lutego br., ale rozprawę odroczono z uwagi na
nieobecność w sądzie Włodzimierza W., który nie otrzymał na czas pisemnego
zawiadomienia o rozprawie. Również adwokat Zygmunta N. zgłosił wniosek o
dołączenie do sprawy akt z innych procesów. Wczoraj obaj oskarżeni słuchali
przez kilka godzin liczącego 451 stron aktu oskarżenia.
Obszerne akta jednej
z największych afer III RP mają aż 120 tomów. Jak powiedziała „Naszemu
Dziennikowi” prokurator Anna Romaniuk, zastępca prokuratora Okręgowego w
Tarnobrzegu, zarzuty prokuratorskie są bardzo poważne. – Dowody zebrane przez
prokuraturę są naprawdę mocne i gdyby prokuratorzy uważali, że jest inaczej, że
są niewystarczające, na pewno nie skierowaliby aktu oskarżenia – zapewnia
prokurator Romaniuk.
Obaj główni oskarżeni będą odpowiadać za przestępstwa
kapitałowe, m.in. za uszczuplenie kwot należnych bankom przez przeniesienie
udziałów spółki na konta zagraniczne. Zygmuntowi N. tarnobrzeska prokuratura
postawiła sześć zarzutów. Dotyczą one m.in. wyłudzenia 21 mln USD na budowę LFO,
przywłaszczenia 11 mln USD i ponad miliona euro na szkodę spółki LFO. Na N.
ciąży też zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz fałszowanie
protokołów z posiedzeń zarządu i zgromadzenia wspólników LFO. Drugi oskarżony
Włodzimierz W. – główny udziałowiec spółki LFO – w ocenie prokuratury,
przywłaszczył mienie laboratorium o wartości 3 mln USD, pomagał również w praniu
brudnych pieniędzy. Dobry znajomy rodziny byłego prezydenta Kwaśniewskiego
usłyszał także zarzuty paserstwa i pomocy w ukryciu mienia w wysokości 50 tys.
USD oraz wypranie 200 tys. USD. Od listopada 2007 r. przebywa na wolności po
wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości pół miliona złotych.
Według
Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, która prowadziła to wielowątkowe śledztwo,
na konto W. w szwajcarskim banku w dwóch ratach dokonano przelewu prawie 3 mln
USD z tytułu płatności za podrobioną fakturę. Z kolei W. miał wydać dyspozycję
co do przelania tych środków na kolejny rachunek, z którego pieniądze trafiły na
konto Zygmunta N. Obaj nie przyznają się do winy i odpierają zarzuty.
Faktem
jest, że spółka LFO, która miała produkować w Mielcu leki z osocza ludzkiej
krwi, zaciągnęła kredyt w wysokości 32 mln USD, który został poręczony przez
ówczesny rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Spółka wykorzystała 21 mln USD, budując
jedynie dwie hale, i nigdy nie rozpoczęła produkcji. Śledztwo w tej sprawie
trwało dziewięć lat.
Pełnomocnik syndyka masy upadłościowej LFO, który w
procesie jest oskarżycielem posiłkowym, złożył wniosek, by sąd w wyroku
zobowiązał oskarżonych do naprawienia szkody, jaką wyrządzili spółce LFO.
Zygmuntowi N. i Włodzimierzowi W. grozi do 10 lat więzienia. Dzisiaj drugi dzień
procesu.
Główne role w aferze LFO, która wyrosła na styku polityki i biznesu,
odgrywają też ministrowie w rządzie Cimoszewicza: minister gospodarki Wiesław
Kaczmarek, który będzie odpowiadał za popełnienie przestępstwa tzw. oszustwa
kapitałowego (miało ono polegać na wydaniu bezpodstawnej i nierzetelnej opinii,
w oparciu o którą rząd w 60 proc. poręczył kredyt spółce LFO) oraz była
wiceminister finansów Halina Wasilewska-Trenkner – obecnie członek Rady Polityki
Pieniężnej. Według prokuratury, Wasilewska-Trenkner parafowała projekt umowy,
która doprowadziła do udzielenia spółce LFO gwarancji ministra finansów.

Mariusz Kamieniecki

drukuj