Ukraińska wioska chce do Rosji
Wraz z przejęciem rządów przez prezydenta Wiktora Janukowycza –
lidera prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy, w kraju nasilają się tendencje do
przyłączenia niektórych przygranicznych miejscowości do Federacji Rosyjskiej.
Wiele z nich w zdecydowanej większości jest zamieszkanych przez Rosjan, ale
zmienić państwo chcieliby także Ukraińcy.
Niedawno mieszkańcy graniczącej z Rosją wioski ukraińskiej Wysełky w obwodzie
donieckim zapragnęli przyłączenia ich miejscowości do Rosji. Ukraińscy chłopi
chcą przywrócenia wiosce starej rosyjskiej nazwy Aleksandrowka. W 1991 roku, po
uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, w środku wsi na mapie zaznaczono granicę
między Ukrainą a Rosją. W wyniku takiej demarkacji część budynków pozostała po
stronie ukraińskiej, a reszta po rosyjskiej. Ukraińską część wioski od razu
przemianowano na Wysełky. Był i taki przypadek, że jednej z emerytek granica
podzieliła dom na dwie części. I od tamtej pory pani Maria sypia na Ukrainie,
ale posiłki przygotowuje w Rosji.
Największy problem Ukraińcy mają z
pochówkiem swoich zmarłych, bo jedyny we wsi cmentarz został po stronie
rosyjskiej. Dlatego kiedy ktoś umiera na Ukrainie, to rodzina musi załatwiać
wszystkie formalności pogrzebowe w Rosji. Granica powoduje, że trumna z ciałem
zmarłego jest dwa razy skanowana na przejściu granicznym: przez celników
ukraińskich i rosyjskich.
Obywateli pozostających pod władzą prezydenta
Janukowycza do Rosji przyciągają jednak przede wszystkim kwestie materialne.
Między dwiema wioskami jest ogromny kontrast, niestety, na niekorzyść Ukrainy.
We wsi Wysełky nie ma nie tylko wodociągów, dróg asfaltowych, lecz także dobrej
sieci energetycznej, a ludzie utrzymują się najczęściej z mizernych rent i
emerytur. Tymczasem w rosyjskiej Aleksandrowce są i woda, i prąd, i gaz, i
normalne drogi, a emerytury i dochody rolników są znacznie wyższe od
ukraińskich.
Eksperci przypominają, że ten kontrast jest widoczny praktycznie
na całym pograniczu rosyjsko-ukraińskim. Inwestowanie na tych terenach wynikało
nie tylko z większych możliwości finansowych Moskwy, która zwłaszcza po 2000
roku korzystała z koniunktury na gaz i ropę naftową, ale był to także element
polityki zagranicznej. Rosja pokazywała mieszkańcom Ukrainy żyjącym tuż przy
granicy, że u sąsiadów żyje się lepiej i wygodniej, że jest tam dostatek. Moskwa
przekonywała w ten sposób Ukraińców, że warto z nią współpracować dla własnych
korzyści gospodarczych. Taka polityka podsycała także nastroje separatystyczne
na Ukrainie, co było również znakomitym elementem nacisku Rosji na władze w
Kijowie. Dlatego wielu Ukraińców nie dziwi się wnioskom przygranicznych wsi,
których mieszkańcy chcieliby zmienić przynależność państwową.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
