Dostrzec tajemnicę Krzyża
W V niedzielę Wielkiego Postu w naszych świątyniach praktykowany jest
zwyczaj zasłaniania krzyży. Przyjął się on w Kościele w XVII wieku i był
praktykowany do Soboru Watykańskiego II. W Polsce przetrwał do
dzisiaj.
– Wchodzimy w ostatnią część okresu Wielkiego Postu, a więc przez ostatnie
dwa tygodnie mamy skoncentrować uwagę na tym, co najważniejsze, a co w
szczególny sposób będziemy przeżywać w Wielki Piątek – podkreśla w rozmowie z
„Naszym Dziennikiem” ks. prof. Waldemar Chrostowski, wykładowca na Uniwersytecie
Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w
Toruniu. Jak wyjaśnia ksiądz profesor, liturgiczny zwyczaj zakrywania krzyża
sięga okresu średniowiecza, kiedy to rozwinęły się misteria Męki Pańskiej i
wzmogła się chrześcijańska praktyka ustawiania krzyży, nie tylko w sąsiedztwie
kościołów i kaplic, lecz także przy drogach, na cmentarzach i wszędzie tam,
gdzie rozwijało się życie chrześcijańskie. Właśnie wtedy przyjął się w Liturgii
zwyczaj zasłaniania w Wielki Piątek figury Chrystusa na krzyżu, by zwrócić uwagę
wiernych na to, co najbardziej istotne – już nie na znak, nie na symbol, ale na
samą rzeczywistość Krzyża. – Zakrycie figury umęczonego Chrystusa ma skierować
oczy i serca chrześcijan przede wszystkim na to, co Jego wizerunek prawdziwie
oznacza – osobę oraz mękę i śmierć Zbawiciela. Ma pogłębiać i umacniać osobistą
więź z Ukrzyżowanym, ukazując historiozbawczy sens tego, co wydarzyło się na
Kalwarii – podkreśla ks. prof. Chrostowski. Zwraca uwagę, że w Polsce zwyczaj
ten przetrwał do dzisiaj, o czym zdecydowała niegdyś Konferencja Episkopatu
Polski, na której czele stał ks. kard. Stefan Wyszyński. – Dzięki temu nadal
istnieje połączenie tradycji ściśle religijnej i teologicznej z ojczystą
obrzędowością i pobożnością wielkopostną – podkreśla ks. prof.
Chrostowski.
Zasłony z krzyży zdejmuje się w czasie Liturgii Wielkiego
Piątku.
Maria Popielewicz
