Skoro Komorowski blokuje, to PiS konferuje?
Z Krzysztofem Jurgielem, wiceprzewodniczącym Klubu Parlamentarnego
PiS, rozmawia Anna Ambroziak
Skąd kuriozalny projekt nieskładania ustaw do laski marszałkowskiej?
Nie wszystkim posłom podoba się to rozwiązanie. Deklarowali Państwo, również na
łamach „Naszego Dziennika”, wiele potrzebnych, ważnych społecznie
projektów.
– Pan marszałek przetrzymuje w nieskończoność projekty
zgłaszanych przez nas ustaw. Do tej pory złożyliśmy 152 projekty ustaw. Świadczy
to o tym, że nasz klubowy aparat działa. Jednak do tej pory przyjęto 28 z nich,
a odrzucono 43. Następnych 20 czeka na swoją kolej, czyli na nadanie druku;
część – ok. 30, utknęła gdzieś w komisjach i jest tam blokowana. Chcieliśmy na
to zwrócić uwagę opinii publicznej i dziennikarzy. Chcielibyśmy, by była aktywna
współpraca ze strony marszałka Komorowskiego w zakresie rozpatrywania tych
projektów. Jedną z metod jest ewentualne niezgłaszanie danych projektów, ale czy
to zrobimy – decyzje jeszcze nie zapadły, chociaż poważnie to rozważamy.
Czy to nie bojkot Sejmu? Gdzie w takim razie te dokumenty byłyby
zgłaszane?
– Nie ma sensu zgłaszać naszych pomysłów do laski
marszałkowskiej, jeśli marszałek nie chce nadawać projektom numerów druków i nad
nimi procedować. A rząd często korzysta z naszych pomysłów (bo własnych nie
potrafił przygotować) i feruje te rozwiązania jako własne. Dlatego
stwierdziliśmy, że nie ma sensu składać projektów ustaw, nad którymi i tak nie
będą toczyły się prace. Obecnie utworzony Zespół Pracy Państwowej pracuje nad
częścią ustaw, które mamy w tzw. szufladzie. Przygotowujemy się do rządzenia w
poszczególnych obszarach.
Czyli szufladkowania ustaw?
– Bynajmniej. Organizujemy
już konferencje, na których przedstawiamy nasze rozwiązania, mówimy o ustawach,
które leżą u marszałka (na przykład projekt ustawy o spółdzielniach rolniczych),
oraz o tych, które są przygotowywane w ramach prac zespołu, jak np. ustawa o
Agencji Rozwoju Obszarów Wiejskich. Jesteśmy gotowi zgłosić je do Sejmu, jeśli
będzie polityczna wola ich uchwalenia.
Więc konferencje zamiast procedowania w parlamencie… Można
powiedzieć: rozwiązanie… kabaretowe. Ale w końcu zgłaszanie projektów ustaw,
usprawnianie mechanizmów prawnych to obowiązek posłów i senatorów. Za prace
legislacyjne co miesiąc dostają Państwo uposażenie…
– My nie
rezygnujemy ze zgłaszania projektów w parlamencie w ogóle. Chcemy tylko zwrócić
marszałkowi Komorowskiemu i opinii publicznej uwagę na to, że w ten sposób
protestujemy przeciwko blokowaniu naszych ustaw w Sejmie i wykorzystywaniu
naszych pomysłów jako rozwiązań koalicji. Ale decyzji o całkowitej rezygnacji ze
zgłaszania projektów do Sejmu nie ma. A konferencje to nie żadne rozwiązanie
kabaretowe! Organizujemy te konsultacje społeczne po to, by zebrać opinie, na
podstawie których możemy zgłosić poprawki do projektów ferowanych przez
koalicję. Zbieramy na przykład głosy rolników, by przygotować poprawki do
zgłoszonej niedawno przez ministra rolnictwa Marka Sawickiego ustawy o
kształtowaniu ustroju rolnego. Więc nasza praca nie jest niepotrzebna. Ale
jeszcze raz podkreślam: spotkania i konferencje nie wykluczają zgłaszania ustaw
w Sejmie!
Dziękuję za rozmowę.
