Dwie polskie skargi na Nord Stream

„Nasz Dziennik” ustalił w niemieckim Federalnym Urzędzie Żeglugi i
Hydrografii (BSH) w Hamburgu, że strona polska złożyła już dwie skargi na jego
decyzję. Chodzi o wydanie zgody dla koncernu Nord Stream na budowę Gazociągu
Północnego po dnie Bałtyku. Złożenie skarg nie wpływa na rozpoczęcie budowy
rurociągu.

Strona polska zdążyła w ostatniej chwili. Według Kathleen Retzlaff z działu
Regulacja Morska BSH w Hamburgu, termin złożenia skargi lub odwołania upływa 14
lutego 2010 roku, skoro miesiąc wcześniej do Polski została przekazana
informacja o wydanej zgodzie. Dane te potwierdza także Beate Heinz z referatu
prawnego dróg wodnych w federalnym resorcie komunikacji w Berlinie.
Urzędy
szybko wydały potrzebne zezwolenia, bo niemiecki rząd od początku oficjalnie
wspiera projekt, a nawet gwarantuje kredyty na jego realizację.
Rzecznik
prasowy Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA Wojciech Sobecki
przyznaje, że do Hamburga wysłane zostały dwie skargi na decyzję BSH. Jedną
wniósł Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA, a drugą – podobnej
treści – Urząd Morski w Szczecinie. Już wcześniej informowaliśmy, że także
organizacje ekologiczne zaskarżyły do Wyższego Sądu Administracyjnego w
Greifswaldzie (Meklemburgia-Pomorze Przednie) decyzję zezwalającą na budowę
Gazociągu Północnego w niemieckiej strefie ekonomicznej na Bałtyku.
Jak
podaje Portalmorski.pl, szefowie Urzędu Morskiego oraz Zarządu Morskich Portów
Szczecin i Świnoujście wysłali do hamburskiego urzędu pismo, w którym dopiero
zapowiadają wniesienie konkretnych zastrzeżeń do wydanej przez niego zgody na
ułożenie części gazociągu na dnie Bałtyku. Argumentacja ma dotyczyć obaw, że
niewkopana w dno rura utrudni rozwój portów.
Steffen Ebert, rzecznik prasowy
koncernu Nord Stream, przyznał, że wie o tych zażaleniach, ale obecnie nie mają
one mocy prawnej, aby wstrzymać budowę nitki gazociągu. Nie chciał też ich
komentować. Podkreślił, że nie ma żadnych zmian w planach rozpoczęcia budowy
Gazociągu Północnego. Podobnie fakt, że Rosja przekłada rozpoczęcie wydobywania
gazu z gigantycznego złoża Sztokman na Morzu Barentsa, w żaden sposób – zdaniem
Eberta – nie wpłynie na opóźnienie prac.
Co więcej, wczoraj koncern uzyskał
od władz fińskich ostanie wymagane zezwolenie na budowę rurociągu, co oznacza,
że ruszy ona już w kwietniu. Tym samym zakończył się proces zbierania zezwoleń
od państw, przez których wody terytorialne ma on przebiegać.
– Obecnie mogę
pana zapewnić, że punktualnie, zgodnie z przedstawionym wcześniej terminem,
rozpoczniemy prace przy Nord Streamie – powiedział nam Steffen
Ebert.
Gazociąg mają tworzyć dwie nitki położone na dnie Bałtyku o długości
1220 km i przepustowości po 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. Koszt projektu jest
szacowany na prawie 7,5 mld euro. Akcjonariuszami budującego rurę konsorcjum
Nord Stream są: rosyjski Gazprom (51 proc.), niemieckie E.ON-Ruhrgas i
BASF-Wintershall (po 20 proc.) oraz holenderski Gasunie (9 proc.).

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj