Złote myśli Śledzińskiej-Katarasińskiej

Trudna sytuacja finansowa mediów publicznych nie zraża posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO), przewodniczącej sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Po wysłuchaniu informacji od Romualda Orła, prezesa Zarządu TVP, oraz Jarosława Hasińskiego, prezesa Zarządu Polskiego Radia, wyraziła przekonanie, że nie ma zależności pomiędzy ilością pieniędzy a pełnieniem misji przez media publiczne. Zdaniem posłów opozycji, tym samym trafia ona do „klasyki dziwnych myśli parlamentarnych”.

Śledzińska-Katarasińska podała na wczorajszym posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu przesłanki, które skłoniły ją do zorganizowania spotkania. – Do opinii publicznej przedostają się informacje, które nie stawiają obu instytucji: Polskiego Radia i telewizji publicznej, w lepszym świetle. Trudną sytuacją finansową tłumaczy się cięcia dla ośrodków regionalnych oraz TVP Kultura – mówiła posłanka. Zawyrokowała, że takie wyjaśnienia są nierzetelnym postępowaniem i „być może centrala powinna lepiej dzielić te pieniądze”.

Jej słowa wywołały sprzeciw posłów opozycji. – Jest pani przedstawicielem koalicji, która dziś rządzi Polską. Fakt, że zostało przeznaczonych dużo mniej pieniędzy na media publiczne, jest między innymi zasługą, iż to pani postulowała, żeby zlikwidować abonament, nie przedstawiając nic w zamian – wskazał Jan Ołdakowski, poseł PiS. Z kolei Andrzej Walkowiak (Polska Plus) zauważył, że nie zaproszono na spotkanie przedstawicieli ośrodków regionalnych radia publicznego. – Czy to znaczy, że nie przewiduje pani, byśmy dziś poruszyli także sprawę spółek radiofonii regionalnej? – pytał Walkowiak. Spotkał się z zaskakującą odpowiedzią, że gdyby ich zaproszono, „moglibyśmy dziś siedzieć na komisji do wieczora”.

Orzeł, prezes Zarządu TVP, przedstawił sytuację, jaką zastał w spółce po objęciu swojego stanowiska. – Moje wystąpienie będzie miało charakter dramatyczny. Doniesienia prasowe są prawdziwe – oznajmił Orzeł. Podkreślił, że tylko 80-100 mln zł zostanie przekazane do budżetu ośrodków regionalnych. Dodał, iż do ich obsługi potrzeba aż 400 mln złotych. Również Hasiński, prezes Zarządu PR, zaprezentował sytuację swojej instytucji w podobnie dramatycznym tonie. – 180 mln zł budżetu dla Polskiego Radia na 2009 r. zostało okrojone do 100-135 mln złotych. Wszystko więc zależy od tego, jak wielki dokonał się exodus abonamentowy. Oznacza to, że mamy spadek budżetu PR o jedną trzecią. Proszę powiedzieć, kto w takiej sytuacji jest w stanie coś zrobić? – pytał retorycznie prezes.

Udzielone informacje nie zrobiły większego wrażenia na Śledzińskiej-Katarasińskiej. Uznała, że brak środków finansowych prezesi traktują jako swego rodzaju „alibi”. Według niej, przedstawiona sytuacja ma sprawiać wrażenie, jakby „siedem plag egipskich” było obecnych w tych instytucjach. – Nie ma żadnej zależności, zwłaszcza w telewizji, pomiędzy ilością pieniędzy a pełnieniem misji – oświadczyła ku ogólnemu zdziwieniu posłów. Wyraziła także przekonanie, że „im więcej pieniędzy w telewizji, tym więcej się marnuje”. Słowa te wzbudziły powszechne oburzenie. – Gwałtowny spadek abonamentu nastąpił w 2008 r., kiedy mieliśmy antypaństwowe wystąpienie premiera Donalda Tuska – przypomniał Andrzej Celiński (niezrzeszony). – Pani powiedziała rzecz dziwnie karkołomną – zapisałem sobie, bo to przejdzie do klasyki dziwnych myśli parlamentarnych, że nie ma zbieżności między ilością pieniędzy a ilością programów misyjnych. To tak jakby pani powiedziała, że nie ma zbieżności pomiędzy lepszą dostępnością do leczenia a drastycznym wzrostem cen lekarstw – podsumował wypowiedź przewodniczącej Jerzy Wenderlich (Lewica).

Jacek Dytkowski



drukuj