Krok ku nowemu modelowi chrześcijańskiej jedności

Ks. dr Sławomir Pawłowski SAC, konsultor i sekretarz Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu:


Na pewno jest to ważne wydarzenie, które w ostatnich latach nie miało precedensu w Kościele. Mam nadzieję, że będzie ono sprzyjało ruchowi ekumenicznemu. Trzeba przypomnieć, że nikt obecnie nie dysponuje gotowym modelem jedności chrześcijan, ale utworzenie nowej struktury kanonicznej jest jakimś krokiem ku takiemu modelowi. Pragnę zwrócić tutaj uwagę na sposób jedności z katolickimi wspólnotami wschodnimi, które uznają zwierzchnictwo biskupa Rzymu. To są Kościoły liturgii aleksandryjskiej, syryjskiej, chaldejskiej, ormiańskiej, bizantyjskiej. Mają one daleko posuniętą niezależność, np. same wybierają sobie biskupów czy patriarchę, którego Papież nie musi nawet zatwierdzać, ale wymienia z nim tzw. list uznania czy list komunii. Zatem wypracowanie takiej struktury kanonicznej dla wspólnot zachodnich jest krokiem ku nowemu modelowi jedności między chrześcijanami. Do głosu dochodzi także głód wierności wobec moralnych wskazań Ewangelii. Kiedyś większość podziałów między chrześcijanami miała charakter dogmatyczny lub polityczny. Teraz są one spowodowane także poglądami etycznymi.
Nadzieje na połączenie Wspólnoty Anglikańskiej z Kościołem katolickim pojawiały się już w XIX wieku. Trzeba tu wspomnieć tzw. ruch oksfordzki, w którym uczestniczył późniejszy kardynał John Newman. Był to nurt niezwykle katolicyzujący, który zmierzał do tego, by pielęgnować niektóre formy życia kościelnego, które są w Kościele katolickim, jak życie zakonne, celibat duchownych, a także nacisk na sferę sakramentalną życia Kościoła, na autorytet biskupa. Szczególnie silne tendencje do budowania jedności zaistniały w trakcie pontyfikatu Papieża Leona XIII pod koniec XIX wieku. Obecnie uznaje się, że teologicznie i liturgicznie Kościół anglikański jest nam – katolikom – najbliższy. Bo trzeba pamiętać, że choć powstał on w wieku XVI, kiedy na kontynencie europejskim rozwijała się reformacja, nie jest on ściśle Kościołem reformacyjnym. W latach 90. ubiegłego wieku pojawiły się pierwsze trudności w tej wspólnocie, zaczęto bowiem udzielać kobietom sakramentu święceń kapłańskich. I to konkretnie w samej Anglii, czyli we wspólnocie macierzystej tego Kościoła. Doszło także do sprzeciwu wobec liberalizacji wymagań moralnych (święcenia biskupie praktykujących homoseksualistów w USA). Wtedy zwiększyła się liczba przejść anglikanów na katolicyzm. Ważna różnica między przyjmowaniem pojedynczych wyznawców a całej grupy polega właśnie na tym, że pojedynczo wierny przechodzi do już istniejącej struktury. Wczorajsza decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI daje możliwość tworzenia zupełnie nowej struktury kanonicznej. To, na ile będzie ona owocna, pokaże przyszłość. Mam nadzieję, że przez tę inicjatywę Kościół katolicki nie będzie posądzany przez anglikanów o uniatyzm – obecnie tym słowem określa się próby odrywania części wiernych od jednego Kościoła w celu przyłączenia do drugiego. Liczę na to, że anglikanie spojrzą na tę inicjatywę jako na przyjazny gest Kościoła katolickiego, który chce stworzyć pewną strukturę kanoniczną, by dać możliwość zachowania jedności z Kościołem katolickim i jednocześnie tradycji oraz dziedzictwa Kościoła anglikańskiego.


not. MMP
drukuj