Traktat godzi w Konstytucję

Z Antonim Macierewiczem, posłem PiS, rozmawia Anna Ambroziak



Podjął Pan inicjatywę opracowania wniosku kierującego traktat lizboński do Trybunału Konstytucyjnego. Dokument spotkał się z dużym zainteresowaniem Pana klubowych kolegów?

– Tak. Wniosek podpisało już 59 posłów. W obecnym Sejmie poza PiS nie ma środowisk politycznych zdolnych do skutecznej walki z ograniczeniami traktatu lizbońskiego.

Jakie argumenty podnoszą Państwo w uzasadnieniu wniosku?

– Bardzo wysoko cenię pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego i wynegocjowane warunki, istotnie blokujące negatywne dla nas rozwiązania traktatu lizbońskiego. Od tamtego czasu nastąpiły jednak poważne zmiany. Przede wszystkim orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego RFN doprowadziło do przyjęcia przez niemiecki parlament ustaw kompetencyjnych wprowadzających swoiste prawo weta. Jak wiadomo, traktat lizboński poszerza listę spraw, w których Unia Europejska rozstrzyga większością głosów. Otóż, nowe ustawodawstwo niemieckie w wielu z tych spraw nakazuje uzyskanie wcześniejszej zgody parlamentu wyrażonej ustawowo. Jest to swoista gwarancja suwerenności Niemiec uniemożliwiająca administracji rządowej stopniowe przekształcanie Unii Europejskiej w państwo federalne bez wiedzy i zgody parlamentu, a tym samym suwerena, tzn. narodu niemieckiego. Platforma Obywatelska dotychczas odrzucała wszelkie wysiłki przeprowadzenia takiej ustawy w polskim Sejmie. Liczę na to, że wniosek do Trybunału zmieni tę sytuację i orzeczenie TK przyniesie rezultaty podobne do rozwiązań niemieckich. Ważne jest też, by TK jednoznacznie odniósł się do kwestii, które niepokoją Polaków, jak np. miejsce Konstytucji RP w polskim systemie prawnym po wejściu w życie traktatu. Dużą wagę przywiązujemy także do art. 4. Konstytucji RP i dlatego piszemy w uzasadnieniu: „W myśl art. 4 Konstytucji władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, który sprawuje ją bezpośrednio lub poprzez swoich przedstawicieli. Przedstawicielami Narodu w myśl art. 104 i art. 108 Konstytucji są posłowie i senatorowie. Jako Sejm i Senat sprawują oni w imieniu Narodu władzę ustawodawczą w Rzeczypospolitej (art. 95 Konstytucji). Największy wpływ na stanowienie prawa ma Sejm, dlatego potrzebuje on szczególnego mandatu od Narodu. Z tego względu wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym (art. 96 ust. 2 Konstytucji). Tymczasem w Unii Europejskiej kompetencje ustawodawcze posiadają organa, którym brak dostatecznej legitymacji demokratycznej i z pewnością nie można ich nazwać przedstawicielami Narodu. Ponieważ rozporządzenia unijne mają w krajach członkowskich moc ustaw, a w myśl orzecznictwa ETS mają w razie kolizji z ustawami krajowymi nawet pierwszeństwo, władza zwierzchnia do Narodu nie należy, co jest sprzeczne z art. 4 ust. 1 Konstytucji. Nawet jeżeli uznałoby się polskiego przedstawiciela w Radzie Europy za przedstawiciela Narodu, to po zmianach zasad głosowania w Radzie wprowadzonych traktatem z Lizbony istnieje możliwość podjęcia decyzji przez Radę bez jego zgody. W ten sposób Naród straci zagwarantowaną mu w art. 4 Konstytucji władzę zwierzchnią, nawet jeżeli nie całkowicie, to przynajmniej w wielu istotnych kwestiach, które nie należą do wyłącznych kompetencji państw członkowskich”.

Czy jednak podobnej inicjatywy nie należało podjąć, jeszcze zanim prezydent podpisał traktat? Sygnalizowali Państwo wcześniej, że będą gotowi taki wniosek złożyć?

– Polskie ustawodawstwo mówi, że 50 posłów może skierować wniosek w sprawie umowy międzynarodowej do TK, ale dopiero po jej ratyfikacji. Dlatego nie było możliwe wcześniejsze podjęcie tych działań; złożymy wniosek zaraz po opublikowaniu traktatu w Dzienniku Ustaw.

Spodziewa się Pan ewentualnych nieporozumień w PiS? Tuż po podpisaniu traktatu z niektórych wypowiedzi polityków PiS wynikało, że go popierają?

– Te kwestie – w moim przekonaniu – nie budzą zasadniczych sporów w Klubie Parlamentarnym PiS, co potwierdził prezes Kaczyński podczas konferencji 10 października. Platformy i inne środowiska wspierające ją mają nadzieję, iż sprawa traktatu doprowadzi do konfliktu w PiS. Nic z tego nie będzie. Jestem przekonany, że PiS i skupiony wokół niego szeroki ruch patriotyczny nie dadzą się podzielić, bez względu na to, jaka argumentacja towarzyszy tym zamiarom. Łączy nas wszystkich postawa patriotyczna i dążenie do oczyszczenia państwa z korupcji. Warto tutaj przypomnieć uchwałę podjętą podczas Kongresu PiS o współdziałaniu szerokiego ruchu patriotycznego w budowie IV Rzeczypospolitej jako państwa opartego na katolickiej nauce społecznej, które jest warunkiem zwycięstwa w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych. W pełni podzielam to stanowisko.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj