Józef Marcinkiewicz – geniusz wydarty Polsce
Jeden z najgenialniejszych matematyków nie tylko na skalę Polski, ale i świata. Jego prace do dziś inspirują matematyków. Mimo 30 lat miał wielkie osiągnięcia naukowe. A ile by jeszcze dokonał, gdyby jego życie nie zostało przerwane strzałem w tył głowy w charkowskim NKWD?
Życie Józefa Marcinkiewicza zaczęło się we wsi Cimoszka w powiecie sokólskim, około 50 kilometrów na północny wschód od Białegostoku. Urodził się 30 marca 1910 roku w rodzinie Klemensa Marcinkiewicza oraz Aleksandry z Chodakiewiczów. Miał czworo rodzeństwa – siostrę i trzech braci. Rodzice wybudowali duży murowany dom w stylu szlacheckiego dworku, we wsi Rudawka oddalonej niecały kilometr od Cimoszki. Józef został ochrzczony w pięknym neogotyckim kościele parafialnym w Janowie, miejscowości znanej w Polsce i na świecie dzięki mozolnej pracy tutejszych tkaczek, które od stuleci tworzą z wełny wzorzyste dwuosnowowe tkaniny, zwane dywanami janowskimi.
Na plebanii janowskiego kościoła parafialnego pw. św. Jerzego męczennika razem z Robertem Tomczakiem, redaktorem naczelnym pisma „Sybirak”, i Bożeną Armatowicz, redaktorem technicznym, którzy od lat zabiegają o upamiętnienie postaci Józefa Marcinkiewicza, odwiedzamy gościnnego proboszcza księdza Romualda Szubzdę. Ksiądz pokazuje nam księgę metryk chrzestnych z lat 1909-1920, w której pod numerem 48 w roku 1910 znajdujemy wpis: „Józef Marcinkiewicz – ochrzczony 4 kwietnia 1910 roku”.
Podążając dalej śladami genialnego matematyka na jego rodzinnej ziemi, jedziemy na janowski cmentarz, na którym znajduje się grób rodzinny Marcinkiewiczów, wystawiony przez ich kuzyna, księdza Józefa Marcinkiewicza, urodzonego w 1882 r. w Cimoszce, znanego przedstawiciela dawnej inteligencji ziemi sokólskiej, który był proboszczem w Drui, Brzostowicy Małej, Krynkach i Sokółce. Na pomniku wyryte zostały imiona rodziców Józefa Marcinkiewicza, imię jego samego i jego brata Kazimierza, a nad nimi napis: „Ku czci śmierci męczeńskiej rodziny Marcinkiewiczów”. Napis ten jak najbardziej oddaje tragizm losów tej polskiej rodziny podczas wojny. Klemens i Aleksandra w czasie okupacji sowieckiej (1939-1941) zostali wywiezieni na Sybir i tam w roku 1941 zginęli z wycieńczenia i głodu. Ich syn Józef Marcinkiewicz, genialny matematyk, zginął wiosną 1940 roku od kuli wystrzelonej w tył głowy z nagana NKWD-zisty w Charkowie. Jego brat Kazimierz, dyrektor gimnazjum w Janowie, został podstępnie zamordowany przez funkcjonariuszy UB w roku 1951. W grobowcu na janowskim cmentarzu spoczywają jedynie szczątki Kazimierza. Ciała jego najbliższych – rodziców i brata Józefa, zostały na Wschodzie.
Godny patron szkoły
Naprzeciwko cmentarza, na którym znajduje się grób rodzinny Marcinkiewiczów, stoją rozległe budynki Zespołu Szkół Rolniczych w Janowie. Szkoła nie ma jeszcze patrona. Dyrektor i wicedyrektor są przekonani, że powinna nosić imię Józefa Marcinkiewicza. – Uważam, że byłby to dla naszej szkoły doskonały patron. Przede wszystkim to nasz krajan, tu, na tej ziemi, urodził się i przeżył dziecięce lata. W Janowie ukończył szkołę elementarną, a gimnazjum w nieodległej Sokółce i Białymstoku. Józef Marcinkiewicz wyszedł z maleńkiej wsi, a stał się wielkim matematykiem, zaliczanym przez wielu do grona najgenialniejszych matematyków w historii świata – mówi Bogusław Zarzycki, wicedyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Janowie.
Pomysł nadania szkole imienia Józefa Marcinkiewicza zaproponowała dyrekcji pani profesor Janina Marciak-Kozłowska, fizyk w Instytucie Technologii Elektronowej w Warszawie, która od wielu lat zajmuje się upamiętnianiem martyrologii Narodu Polskiego. Pani profesor jest również zafascynowana osiągnięciami naukowymi genialnego matematyka. – Na razie jesteśmy na etapie dostarczania dyrekcji szkoły materiałów dotyczących postaci Józefa Marcinkiewicza, żeby mogła jak najszerzej przedstawić ją radzie pedagogicznej, która zdecyduje o wyborze patrona. Mam nadzieję, że szkoła w Janowie przyjmie imię Józefa Marcinkiewicza, ponieważ jest to patron ze wszech miar tego godny – mówi profesor Janina Marciak-Kozłowska.
Trzeba również wspomnieć, że redakcja białostockiego „Sybiraka” również czyni starania, aby uhonorować Józefa Marcinkiewicza specjalną tablicą w VI Liceum Ogólnokształcącym w Białymstoku. Przed wojną w tym gmachu mieściło się Gimnazjum im. Zygmunta Augusta, które wielki matematyk ukończył z bardzo dobrymi wynikami.
Człowiek z charakterem i genialny matematyk
Dziś najwięcej o Józefie Marcinkiewiczu możemy dowiedzieć się ze wspomnień zapisanych przez tych, którzy spotkali go na swojej drodze życia. Profesor Antoni Zygmund, światowej klasy matematyk, był jego nauczycielem i opiekunem naukowym podczas studiów, a później pracy na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. „Gdy wspominam Marcinkiewicza, widzę w mej wyobraźni wysokiego, przystojnego chłopca, żywego, wrażliwego, serdecznego, ambitnego, z dużym poczuciem humoru. Był towarzyski, nie unikał zabawy, w szczególności bardzo lubił tańce i grę w brydża… Interesował się sportem, doskonale pływał, uprawiał narciarstwo. Miał również inne zainteresowania intelektualne, poza tym, że wstępując na uniwersytet, wahał się, czy wybrać matematykę, czy też literaturę polską” – pisał w artykule zamieszczonym w 1960 r. w „Wiadomościach Matematycznych”.
Po studiach przez rok Józef Marcinkiewicz służył w 5. Pułku Piechoty Legionów w Wilnie, ukończył Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy z wynikiem celującym i bardzo dobrą opinią wystawioną mu przez jego zwierzchników: „Charakter wyrobiony, indywidualność wybitna. Bardzo energiczny i pełen inicjatywy.(…)Umysł głęboki, ścisły i bystry. Pamięć i logiczne myślenie bardzo dobre. Wpływom ujemnym otoczenia absolutnie nie ulega. W otoczeniu łatwo zdobywa posłuch i uznanie. Rygory znosi zupełnie łatwo. Wobec podwładnych wymagający. Ogólna ocena – wybitny”.
W pamięci tych, którzy go spotkali, Marcinkiewicz pozostał jako człowiek szlachetny, postać o silnym charakterze i nietuzinkowej osobowości. Na stałe zamieszkał w sercu swojej narzeczonej Ireny Sławińskiej (1913-2004), która poznała go podczas studiów polonistycznych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. U schyłku życia profesor Irena Sławińska napisała książkę wspomnieniową „Szlakami moich wód”, w której wyznała, iż śmierć narzeczonego odczytała dla siebie jako wolę Bożą, że tylko ten był jej przeznaczony na męża i nikt inny. Do końca życia została więc narzeczoną Józefa Marcinkiewicza.
Inspirator matematyków
Profesor Antoni Zygmund szybko rozpoznał geniusz swojego studenta, a później asystenta: „Gdyby nie przedwczesny zgon, byłby on prawdopodobnie jednym z czołowych matematyków w skali światowej. Biorąc pod uwagę to, co zdążył on osiągnąć w ciągu swego krótkiego życia i mógłby osiągnąć w warunkach normalnych, należy uznać jego przedwczesną śmierć za wielki cios dla matematyki polskiej i światowej i może najcięższą indywidualną jej stratę w okresie II wojny światowej”.
Choć Marcinkiewicz żył zaledwie 30 lat, z których tylko niespełna 6 zajmował się pracą naukową, to w pismach matematycznych krajowych i zagranicznych (władał biegle w mowie i piśmie językiem angielskim, francuskim i włoskim) zdążył opublikować ponad 50 wybitnych i odkrywczych prac na temat m.in. teorii funkcji zmiennej rzeczywistej, szeregów trygonometrycznych, interpolacji funkcji wielomianami trygonometrycznymi, operacji funkcyjnych, układów ortogonalnych, funkcji zmiennej zespolonej i rachunku prawdopodobieństwa. Jednym z ważniejszych wyników uzyskanych przez tego wybitnego matematyka jest twierdzenie o tzw. całkach Marcinkiewicza. Stosując je, otrzymał wiele twierdzeń z teorii szeregów trygonometrycznych. Prace Marcinkiewicza oprócz oryginalnych i ważnych wyników, wykorzystywanych m.in. we współczesnej informatyce, zawierają wiele pomysłów, do dzisiaj nie do końca jeszcze stosowanych, które wciąż inspirują matematyków na całym świecie.
Dla Ojczyzny ratowania
Do czasu wybuchu wojny kariera naukowa Józefa Marcinkiewicza rozwijała się nadzwyczaj szybko. Nie zmarnował ani jednego dnia swojego krótkiego, ale jakże owocnego życia. W ciągu sześciu lat pokonał drogę od magistra do profesora. W roku 1939 otrzymał propozycję objęcia katedry matematyki wraz ze stopniem profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Poznańskim. Marcinkiewicz przyjął ofertę i miał zacząć pracę w roku akademickim 1939/1940. Jeszcze w lipcu 1939 roku przebywał na stażu naukowym w Londynie. W sierpniu, kiedy wiadomo już było, że wojna lada chwila wybuchnie, wrócił do kraju. Mógł postąpić inaczej, zostać w Anglii lub wyjechać do USA, tak jak zrobiło wielu jego kolegów. Jednak Marcinkiewicz oprócz tego, że był wybitnym matematykiem, miał również wysokie kwalifikacje wojskowe. Pospieszył do kraju, by stanąć w obronie Ojczyzny. Zgłosił się do wojska w Wilnie i tam został zmobilizowany jako oficer 35. Rezerwowej Dywizji Piechoty. Brał udział w obronie Lwowa. Po kapitulacji miasta (22 września 1939 r.) został wzięty do niewoli sowieckiej. Był przetrzymywany w obozie w Starobielsku. Jego personalia zostały zapisane w księdze cmentarnej oficerów polskich zamordowanych przez Rosjan w Charkowie.
Prezydent RP Lech Kaczyński pośmiertnie awansował porucznika Józefa Marcinkiewicza na stopień kapitana Wojska Polskiego.
Skazany na zapomnienie
Fakt, że śmierć genialnego matematyka jest związana ze zbrodnią katyńską, sprawił, iż o Józefie Marcinkiewiczu i jego osiągnięciach za czasów PRL nie można było mówić ani pisać. Dlatego też postać tego wielkiego Polaka do dziś jest prawie nieznana. Na szczęście jest grono osób, które wiele czynią, by zmienić ten stan rzeczy. Wśród nich trzeba wymienić wspomnianą już profesor Janinę Marciak-Kozłowską, profesora Lecha Maligrandę, polskiego matematyka, od 20 lat mieszkającego i pracującego w Szwecji, który opracowuje biografie największych matematyków świata, a od pięciu lat zbiera materiały do pracy poświęconej Józefowi Marcinkiewiczowi. Aktualnie przygotowuje on również referat o postaci oraz osiągnięciach tego matematyka, który ma być przedstawiony na międzynarodowym sympozjum naukowym, zaplanowanym na rok 2010 w Poznaniu, dotyczącym historii matematyki światowej. Profesor Maligranda pracuje również nad udowodnieniem teorii matematycznych Józefa Marcinkiewicza, który żył zbyt krótko, by móc samemu tego dokonać. Profesor ze Szwecji ujawnił, że po dwóch latach prac udało mu się udowodnić jedną z bardzo ważnych teorii Marcinkiewicza, co chce zaprezentować podczas konferencji. Wiedzę na temat genialnego polskiego matematyka upowszechnia również profesor Romuald Brazis, który na konferencji naukowej „Nauka a jakość życia” w Wilnie w czerwcu tego roku wygłosił obszerny i bardzo ciekawy referat poświęcony Józefowi Marcinkiewiczowi. Propagowaniu wiedzy o postaci genialnego polskiego matematyka służy też organizowany corocznie, od roku 1957, przez Oddział Toruński Polskiego Towarzystwa Matematycznego konkurs im. J. Marcinkiewicza na najlepszą studencką pracę matematyczną.
Czy jednak dziś, kiedy mija 20 lat wolnej Polski, oprócz tych godnych uznania wysiłków podejmowanych przez pojedyncze osoby czy uczelnie, które trafnie wyczuwają potrzebę przywrócenia pamięci Narodu wspaniałej postaci Józefa Marcinkiewicza, nie powinny się tym zająć na szeroką skalę również odpowiednie instytucje państwowe?
