Współwina Niemiec i Rosji
Przez ostatnie 70 lat Rosjanie najpierw skrywali fakt i treść zawartego na Kremlu układu z 23 sierpnia 1939 r., a następnie fałszowali jego znaczenie. Jeszcze dzisiaj (!) używa się jakiegoś kłamliwego eufemizmu – „układ Ribbentrop – Mołotow”. Tymczasem był to oficjalny niemiecko-rosyjski traktat międzynarodowy zawarty przez dwa totalitarne mocarstwa: Niemcy, zwane III Rzeszą, oraz Rosję, zwaną Związkiem Sowieckim. Sygnatariuszami tego traktatu byli premier rządu sowieckiego i zarazem jego minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow oraz minister spraw zagranicznych Niemiec Joachim von Ribbentrop. Traktat był wymierzony w pierwszej kolejności w Polskę, a następnie w Europę. Dwaj polityczni bandyci, Hitler i Stalin, postanowili dokonać wspólnej agresji na Polskę, a następnie podzielić ją pomiędzy siebie. W dalszej kolejności podzielili całą Europę na dwie strefy wpływów – sowiecką i niemiecką, aby po kolei podbić lub uzależnić wybrane przez siebie ofiary. Taka właśnie jest geneza wybuchu 70 lat temu II wojny światowej. Zbrodniczą współwinę (!), nie współodpowiedzialność, za jej rozpętanie ponoszą Niemcy i Rosja.
Co więcej, Rosja po raz pierwszy w historii posłużyła się wtedy energetycznym szantażem: ropą naftową. Oto Hitler w kilka lat zbudował potęgę Wehrmachtu i Luftwaffe. Tysiące czołgów, samochodów, bombowce, myśliwce, a także okręty wojenne i łodzie podwodne – wszystko to byłoby nieomal bezużytecznym szmelcem bez benzyny i ropy naftowej. Te ogromne dostawy paliwa zapewniała Niemcom Rosja aż do czerwca 1941 roku. Dyktator z Kremla znakomicie się orientował, iż III Rzesza ma minimalne zapasy strategiczne ropy i benzyny, nie posiadając dostępu do źródeł ropy na Środkowym Wschodzie, bo te były pod kontrolą Wielkiej Brytanii. Pozostawała Rosja, która uzależniła w ten sposób agresora, uruchamiając jego plany podboju.
Po Hitlerze nie ma nawet śladu. Natomiast monumentalny sarkofag-grób Stalina znajduje się w najbardziej honorowym i prestiżowym miejscu Rosji – pod murem Kremla na placu Czerwonym w Moskwie. Tysiące Rosjan oddają codziennie krwawemu tyranowi cześć i składają kwiaty na jego grobie nawet teraz, w 2009 roku, po ujawnieniu jego zbrodni! Hołd Stalinowi oddawał też wielokrotnie już w XXI wieku Władimir Putin – prezydent, premier i generał KGB w jednej osobie. To powinno nie tylko Polakom dawać wiele do myślenia.
Kłamstwo w polityce Rosji ma długie tradycje. W XVIII wieku caryca Katarzyna II twierdziła, że Rosja dokonuje zaboru Polski dlatego, że w Rzeczypospolitej panuje anarchia. Stalin na Kremlu w 1941 roku kłamał w oczy generałom Sikorskiemu i Andersowi, iż polscy jeńcy – oficerowie Wojska Polskiego, uciekli do Mongolii, a nie zostali zamordowani przez NKWD. Katyń był największym kłamstwem XX wieku! W przeddzień 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej Rosja generała-premiera Putina po raz kolejny fałszuje historię i kłamie w żywe oczy, opluwa Polskę oraz testuje odporność Polaków. Oto rosyjska państwowa telewizja Wiesti wyemitowała film dokumentalny, w którym Polska jest przedstawiona jako sojusznik Hitlera i Niemiec! Ten inspirowany przez Kreml film jest prowokacją i powtarza w 2009 roku kłamstwa sowieckiej propagandy! Rosjanie, w przeciwieństwie do innych, nie silą się na wymyślanie kłamstw, które brzmiałyby choć odrobinę prawdopodobnie. Nie zostawiają pola na udawanie, że bierze się ich wersję za dobrą monetę. Rosjanie, potrząsając pięścią, każą światu przytakiwać kategorycznym stwierdzeniom, że czarne jest białe. Jeszcze jako prezydent Putin konsekwentnie odmawiał wizyty w Polsce, rozmów o bieżących stosunkach, o sprawach gospodarczych, z godną jego poprzedników logiką oskarżając Polskę, że ciągle się skupia na historii. Jako premier Putin zgodził się przyjechać do Polski wyłącznie na obchody 1 września i wyłącznie po to, aby mówić o historii. Aby publicznie, rocznicowo, oficjalnie podtrzymać kłamstwa stalinowskiej, sowieckiej propagandy, licząc na to, iż sterroryzowani naciskami ze Wschodu i z Zachodu przedstawiciele polskich władz uwiarygodnią je milczeniem.
Józef Szaniawski
