Wersja pierwotna czy politycznie poprawna?
W wyemitowanym w sobotę przez polską telewizję filmie „Zakazane piosenki” zabrakło sceny, w której niemieccy okupanci dokonują w Warszawie brutalnego mordu na bezbronnym polskim chłopcu. Zdaniem rzecznika prasowego TVP SA, wersja ze „sceną esesman – chłopiec” została nakręcona po interwencji komunistycznej cenzury. „Istnieją dwie wersje filmu” – napisał rzecznik Daniel Jabłoński. – Jest tylko jedna wersja „Zakazanych piosenek” – ripostuje publicysta Stanisław Krajski.
Wspomniana scena ma miejsce w tramwaju. Kilkunastoletni chłopiec śpiewa w nim antyniemiecką piosenkę. Volksdeutschka Maria Kędziorek tłumaczy jej słowa siedzącemu obok Niemcowi. Chłopiec ucieka z tramwaju, za nim wybiega Niemiec. Nie mogąc dogonić uciekiniera, krzyczy do stojących nieco dalej esesmanów. Ci serią z pistoletów maszynowych zabijają małego bohatera. Scena mordu na polskim chłopcu nie znalazła się w wyemitowanej w sobotę wersji filmu. „Istnieją dwie wersje” – wyjaśniał rzecznik prasowy TVP SA Daniel Jabłoński. „Pierwotna, ta wyemitowana w sobotę, i wersja komunistycznej cenzury ze sceną esesman – dziecko. Wersja ta podkreślała również wyzwolenie Warszawy przez Armię Czerwoną” – argumentował rzecznik. Dodał, że do niedawna telewizja posiadała jedynie poprzednią wersję i emitowała ją jeszcze do początku lat 90. „Od kiedy posiadamy wersję pierwotną filmu, sprzed ingerencji cenzury, emitujemy właśnie ją” – stwierdził rzecznik, podkreślając, że wcześniej pokazywana wersja podkreślała zasługi Armii Czerwonej w wyzwoleniu Warszawy.
Problem jednak w tym, że bezpośrednim efektem braku wspomnianej sceny jest brak ciągłości logicznej w dalszej części filmu „Zakazane piosenki”. Nagle bowiem okazuje się, że Maria Kędziorek zostaje skazana wyrokiem sądu podziemnego Armii Krajowej na śmierć i zastrzelona w swoim mieszkaniu, a widz, jeżeli nie oglądał „komunistycznej” wersji filmu, absolutnie nie rozumie, z jakiej przyczyny. Stawia to oficerów AK w niekorzystnym świetle. Obecność w „pierwotnej wersji” sceny sądu i egzekucji na Kędziorek sugeruje, że scena z chłopcem i esesmanem musiała się w niej znajdować, natomiast widz odnosi wrażenie, iż usunięto ją z zupełnie innych przyczyn. Krytyki nie wytrzymuje również argument o podkreślaniu roli Armii Czerwonej w wyzwoleniu Warszawy, gdyż wątek ten jest w ten czy inny sposób obecny w obydwu wersjach.
– Wszystkie filmy polskie funkcjonują w telewizji w wersjach, w których zostały wyprodukowane. Jeśli chodzi o „Zakazane piosenki”, to wciąż funkcjonuje w świadomości społecznej jedna wersja – z esesmanami zabijającymi dziecko. To są prawdziwe „Zakazane piosenki”. Wydaje się, że ta scena została wycięta ze względu na dzisiejsze odniesienia do Niemców – ocenił poproszony przez nas o komentarz publicysta Stanisław Krajski. – Tę nową wersję można najwyżej pokazywać jako ciekawostkę – skonstatował.
Anna Wiejak
