Jak NFZ pieniądze zaoszczędzi
Mazowiecki Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia ukarał trzy warszawskie szpitale za to, że nie przyjęły reportera TVN 24, który podawał się za chorego na świńską grypę. Można oczywiście krytykować lekarzy za zlekceważenie potencjalnego zagrożenia, ale czy kara nie jest niewspółmierna do winy? Czy NFZ nie wykazał się nadgorliwością, chcąc przypodobać się mediom? Bardzo łatwo jest nałożyć karę na szpital, tylko z czego zostanie ona zapłacona? Oczywiście z pieniędzy, jakie NFZ przekazuje mu na leczenie chorych, bo przecież nie z pensji dyrektora lub lekarzy.
Jednak pomysł, na jaki wpadł mazowiecki oddział Funduszu, jest jak najbardziej wart powielenia w całym kraju. Okazji do karania szpitali nie zabraknie: można przyczepić się do jakości sprzętu medycznego, stanu technicznego budynków, tłoku na izbie przyjęć, poziomu opieki nad chorymi na oddziałach, diety serwowanej pacjentom – i za to wszystko surowo karać. Jak każdy szpital dostanie po kilka milionów w plecy, to na pewno nie zacznie lepiej leczyć, ale przynajmniej te pieniądze zostaną w kasie NFZ i Fundusz nie będzie miał żadnych kłopotów z dopięciem budżetu. Z egzekucją kar też nie będzie problemu, bo przecież można szpitalowi potrącić te kwoty z sum, jakie co miesiąc wypłaca się w ramach kontraktu. Dlatego prezes NFZ powinien nakazać wszystkim oddziałom wojewódzkim, aby brały przykład z Mazowsza i karały przykładnie szpitale. Żeby dyrektorów skłonić do intensywnej pracy, można ogłosić, że Fundusz będzie wypłacał sowite prowizje od każdej „zaoszczędzonej” w ten sposób kwoty. Pomysłowość urzędników nie zna granic, więc „finansowy cud” w NFZ jest jak najbardziej realny. I tylko na marginesie ośmielimy się zadać pytanie: kiedy za własną głupotę będą karani urzędnicy?
Krzysztof Losz
