Zanurzony w misterium Chrystusa

Z ks. bp. Adamem Bałabuchem, biskupem pomocniczym diecezji świdnickiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W swoim zawołaniu biskupim umieścił Ksiądz Biskup słowa: „Cały Chrystusa i Maryi” , jakże podobne do zawołania papieskiego: „Totus Tuus”. Czy to przypadek…?

– To oczywiście nie jest przypadek, ale bardzo świadomy zamysł. Moje powołanie rodziło się, rozwijało i nabierało dojrzałości w czasie pontyfikatu Sługi Bożego Jana Pawła II, dlatego ośmieliłem się nawiązać do jego zawołania: „Totus Tuus”, które tak mocno mnie inspirowało w mojej całej kapłańskiej służbie. „Cały Chrystusa i Maryi” – to zawołanie ma mi nieustannie przypominać, że moją posługę mam wypełniać w bezgranicznym zawierzeniu Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce. Służyć Kościołowi w takim duchu, w jakim czynił to Jan Paweł II.

Podczas inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II padły pamiętne słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Dlaczego właśnie te słowa Papież uczynił niejako mottem swego pasterzowania?

– Słowa te wypływają niewątpliwie z głębokiego przekonania Ojca Świętego, że tylko słowo Chrystusa przynosi człowiekowi ostateczną odpowiedź na jego podstawowe pytania przede wszystkim o sens i cel jego istnienia. Jan Paweł II, wzywając świat do otwarcia się na Chrystusa i Jego Ewangelię, chciał wskazać zagubionej ludzkości, że tylko Jezus z Nazaretu, Syn Boży i Syn Maryi zrodzony przed dwoma tysiącami lat w Betlejem, jest w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. Ojciec Święty wskazał jednocześnie w tych słowach, i wskazywał przez cały swój pontyfikat, drogę, którą powinien kroczyć człowiek, drogę, która prowadzi do Chrystusa. Wzywał też, by mieć odwagę w kroczeniu za Jezusem, by nie lękać się życia Ewangelią na co dzień. Te słowa z inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II należy niewątpliwie odczytywać także w kontekście panujących wówczas systemów politycznych, które zamykały się całkowicie na wiarę w Boga i utrudniały jej praktykowanie swoim obywatelom. Papież chciał wezwać i zachęcić rządzących, by nie bali się otworzyć „drzwi Chrystusowi”.

Co to papieskie wezwanie sprzed ponad 30 lat oznacza dzisiaj dla Kościoła i świata?

– Wydaje się, że te słowa Jana Pawła II nic nie straciły na swojej aktualności. Dziś również podejmuje się próby budowania życia społeczeństw w oderwaniu od wiary w Boga czy jakiejkolwiek religii. Wiemy dobrze, że są podejmowane próby budowania zjednoczonej Europy w oderwaniu od jej chrześcijańskich korzeni. Znowu pojawia się jakiś nieuzasadniony lęk przed „otwarciem drzwi Chrystusowi” i budowaniem życia narodów i społeczeństw Europy w oparciu o chrześcijańskie wartości. Widzimy, że odejście od tego systemu wartości prowadzi od razu do zanegowania Bożej wizji małżeństwa i rodziny, a także szacunku dla świętości życia.

A co to wezwanie oznacza osobiście dla Księdza Biskupa?

– Dla mnie słowa Jana Pawła II oznaczają z jednej strony kierunek mojej biskupiej posługi, która ma być nastawiona na prowadzenie wszystkich, z którymi się spotykam, do Chrystusa jako źródła wszelkiego życia, i wzywanie ich do odwagi życia Ewangelią na co dzień, a z drugiej strony słowa te są wezwaniem skierowanym do mnie, abym każdego dnia na nowo „otwierał drzwi Chrystusowi” i zawierzał Jemu i Jego Najświętszej Matce swoją posługę.

Szczególny etap watykańskiej misji Papieża Polaka stanowiło cierpienie, przed którym większość z nas czuje lęk. Tymczasem Ojciec Święty pokazał, że cierpienia nie trzeba się bać, mało tego – uczynił z cierpienia narzędzie ewangelizacji…

– Ojciec Święty mówił o tym zaraz następnego dnia po konklawe, gdy przybył do polikliniki Gemelli, by odwiedzić chorego księdza biskupa Andrzeja Marię Deskura. Podczas spotkania z przebywającymi tam chorymi wypowiedział znamienne słowa: „Pragnę oprzeć moje papieskie posługiwanie na tych, którzy cierpią, i którzy cierpienia swoje, swoją mękę i ból łączą z modlitwą”. Jan Paweł II stał się 13 maja 1981 roku, a także później, zwłaszcza w ostatnich latach życia, w szczególny sposób uczestnikiem „wspólnoty tych, którzy cierpią”. Tak więc słowem i życiem ukazywał, iż każde ludzkie cierpienie nabiera głębokiego sensu, ponieważ może stać się zbawczym współcierpieniem z Chrystusem. Cierpienie przeżywane w jedności z Jezusem staje się ogromnie cennym środkiem w apostolskiej służbie dla dobra Kościoła i świata.

Ekscelencja spotykał się ze Sługą Bożym wielokrotnie. Na czym polega fenomen Papieża Polaka?

– Dla mnie Jego fenomen polegał na wyczuwalnej w spotkaniu z Nim niezwykłej głębi, która płynęła z wewnętrznej więzi z Bogiem. Niezwykłym przeżyciem było dla mnie, gdy jako kleryk mogłem służyć Papieżowi do Mszy św. we Wrocławiu. Dawało się odczuć, iż ten człowiek jest cały zanurzony w misterium, które celebruje. W czasie spotkań z Janem Pawłem II miałem zawsze przekonanie, że wchodzę w przestrzeń oddziaływania świętości. Obyśmy umieli chociaż w części żyć tym, czego Jan Paweł II swoim życiem i słowem nas nauczał.

Bóg zapłać za rozmowę.

drukuj