Pod prąd, byle do prawdy
Rób, co lubisz, a nie będziesz musiał pracować…
Jestem studentką Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w pięknym mieście Toruniu. To dopiero moje pierwsze kroki na uczelni, lecz już po pół roku mogę powiedzieć, że dobrze wybrałam. Czuję, że dziennikarstwo da mi satysfakcję. Ktoś powiedział: „Rób to, co lubisz, a nie będziesz musiał nigdy pracować”.
Może jednak powinnam wyjaśnić, DLACZEGO studiuję akurat w toruńskiej uczelni. Pomógł mi przede wszystkim mój tata. To właśnie on powiedział mi o WSKSiM. Dalej wszystko już się potoczyło szybko. Zaczęłam zbierać informacje o uczelni, wykładowcach i mieście. Nie ukrywam, miałam wątpliwości, jednak WSKSiM jest dla ludzi odważnych, a ja taka chcę być. Pod prąd, byle do prawdy. I podjęłam decyzję, wybrałam uczelnię w Toruniu.
Spotkałam się z poparciem ze strony rodziny, jedynym problemem była odległość. Mieszkam w Bukowinie Tatrzańskiej, więc mam do przejechania niemal całą Polskę. Z perspektywy czasu jednak stwierdzam, że to żadna odległość. Do tego człowiek może się szybko przyzwyczaić. Teraz mój akademicki pokój traktuję jak drugi dom.
Nauki jest wiele, zajęcia często do późna, ale wszystko mam na miejscu, w jednym budynku.
Bardzo ważne dla mnie są praktyki. W Toruniu mam możliwość poznać radio i telewizję od podszewki. Najbardziej zależy mi na radiu. Chyba zakochałam się w tym środku społecznego komunikowania.
Chcę wykorzystać wszystkie możliwości, jakie daje mi Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Choć często jestem zmęczona i tęsknię za domem rodzinnym, to jednak wiem, że tu chodzi o moją przyszłość i wszystko zaczyna być prostsze.
Urszula Koszarek
Życiowe dylematy
Każdy człowiek kiedyś musi zadać sobie pytanie, co chce robić w życiu. Z takim też pytaniem zmagałam się jeszcze w klasie licealnej. Tak naprawdę nie wiedziałam, kim chcę być w przyszłości, czym się zajmować i co tak naprawdę da mi w życiu satysfakcję. Wiadomo, że wybór studiów jest jednym z ważniejszych wyborów w naszym życiu. Od tego zależy nasza dalsza przyszłość.
Moje plany w związku ze studiami były różne. Pierwszym pomysłem było studiowanie iberystyki. W miarę upływu czasu myślałam również o muzykologii i politologii. Największym paradoksem dla mnie było wybranie dziennikarstwa, gdyż nigdy nie uważałam, że ten kierunek jest dla mnie. Nigdy nie miałam planów studiowania w WSKSiM. Ale jak wiadomo, los nam płata różne figle, a wszystkim kieruje Bóg.
Nie ukrywam, do podjęcia decyzji o studiowaniu w WSKSiM przekonali mnie moi rodzice. Oczywiście, nie zmuszali mnie do tego wyboru. Cały czas zadawałam sobie pytanie, czy spełnię się na tych studiach. Rodziło się wiele pytań i wątpliwości. Nie znałam nikogo, kto by mógł mnie zachęcić i opowiedzieć przynajmniej parę słów na temat WSKSiM. Pewnego dnia weszłam na stronę internetową tej uczelni i na jednym ze zdjęć zauważyłam kolegę z liceum. Nie trzeba było długo czekać, już po rozmowie na temat studiowania w WSKSiM poczułam, że być może właśnie tam kieruje mnie Pan Bóg. Zrodziło się we mnie ogromne pragnienie bycia w tym miejscu. Otaczać się ludźmi z wartościami katolickimi. Mieć styczność ze znanymi i wybitnymi profesorami. Do tego również bardzo ciekawiły mnie praktyki w Radiu Maryja, TV Trwam, Sejmie RP, Parlamencie Europejskim. Wszystko to sprawiło, że zaczęłam poważniej myśleć o dziennikarstwie.
Dziś już mam za sobą prawie pierwszy semestr nauki. Uważam, że była to jedna z najlepszych, ale i najtrudniejszych decyzji, jaką musiałam sama podjąć. Moje obawy znikły, bo jestem przekonana, że właściwie wybrałam. Mam możliwość korzystania z interesujących praktyk, rozwijania swoich pasji i zainteresowań. Poznałam ludzi, od których mogę się wiele nauczyć. I to, co dla mnie najważniejsze – mogę się realizować w duchu wiary.
Agnieszka Szewczuk
Mój świadomy wybór
Kiedy tylko dostałam wyniki matury, wiedziałam, że mam realną szansę, by dostać się do prestiżowej uczelni i ani chwili nie wahałam się ze złożeniem dokumentów właśnie do WSKSiM. Mija powoli czwarty miesiąc mojej przygody z toruńską uczelnią i z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej nie mogłam trafić.
Moja uczelnia to wymarzone miejsce dla ludzi, którzy chcieliby podejść praktycznie do mediów: gazet, internetu, telewizji, radia. Na praktykach możemy nauczyć się wszystkiego, czego inni dziennikarze uczą się dopiero w pracy. Nie ma takiej drugiej uczelni, która zabiega o to, by jej studenci posiadali wiedzę nie tylko teoretyczną, ale też praktyczną.
Każdemu bardzo polecam podjęcie nauki w WSKSiM. W miejscu, w którym rozszerzają się horyzonty, a młodość staje się najpiękniejszym i najbardziej owocnym okresem w życiu.
Elżbieta Jedynak
Konfrontacja na plus
Studia… podobno najlepsze lata w życiu młodego człowieka, muszę przyznać rację temu, kto to powiedział. Długo zastanawiałem się nad wyborem kierunku, jaki chciałbym studiować. Wiedziałem na pewno, że ma to być uczelnia katolicka. Na decyzji studiowania w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej zaważyła opinia starszych studentów oraz możliwość odbywania interesujących praktyk. Od pewnego czasu interesowałem się polityką, wydarzeniami na świecie, żywo angażowałem się w życie społeczne mojej szkoły, mojego miasta, mojej parafii. Po części to zaważyło na wyborze kierunku – dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Lubię też robić zdjęcia, często to pomaga mi się wyciszyć. Miałem też małą przygodę z radiem w moim mieście oraz współtworzyłem portal internetowy. W chwilach wolnych dla zabawy kręciliśmy wraz z moimi kolegami amatorskie filmy.
Już prawie pół roku spędzone w tej uczelni pozwala mi skonfrontować swoje oczekiwania, z jakimi tutaj przyszedłem, z rzeczywistością. Uczelnia zaabsorbowała prawie całe moje życie. Bo nie tylko uczę się w niej, ale też mieszkam, wypoczywam, spędzam czas wolny i rozwijam duchowo. Co do moich oczekiwań – wszystkie zostały spełnione, i to w stopniu większym, niż myślałem. Praktyki stały się wielką przygodą, mogę zobaczyć telewizję czy radio od kuchni i powoli współtworzyć te media. Także możliwość spotkania wielu znanych i bardzo cenionych ludzi nauki, kultury czy polityki jest bardzo dużym atutem.
Piotr Krupa
