„Polskie fabryki śmierci”
France Loisirs, francuska firma zajmująca się m.in. dystrybucją książek, umieściła w tekście reklamującym książkę Chila Rajchmana „Jestem ostatnim Żydem. Treblinka 1942-1943” sformułowanie „polska fabryka śmierci”. Po wczorajszej interwencji „Naszego Dziennika” wyrażenie to usunięto ze stron internetowych firmy.
Początkowo w rozmowie z pracownikami firmy udało nam się jedynie dowiedzieć, że notki reklamowe, będące skrótowym opisem zawartości książki, są standardowe. Dopiero wyrażone na piśmie zażalenie doprowadziło do zmiany treści résumé książki Rajchmana.
Zapytaliśmy przedstawicieli wydawnictwa, dlaczego zamiast „polskie fabryki śmierci” nie użyją sformułowania „niemieckie fabryki śmierci”, skoro oprawcami w obozach koncentracyjnych byli właśnie Niemcy. Dokonując zmian w katalogu internetowym, nie zdecydowano się jednak na umieszczenie przymiotnika „niemiecki”, poprzestając na przeredagowaniu tekstu w ten sposób, by wynikało z niego, że obozy te znajdowały się na terytorium Polski.
Firma France Loisirs nie chciała się tłumaczyć z tego, dlaczego w ogóle użyła określenia „polskie fabryki śmierci” w materiałach reklamowych. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych też nie znalazło czasu na rozmowę z nami i interwencję w tej sprawie.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno wreszcie użyć prawników, a nie oświadczeń – powiedział nam poseł Paweł Kowal (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
– Była to kolejna próba (po „nazistowskiej Polsce” i „polskich obozach koncentracyjnych”) przemycenia, a następnie wprowadzenia w obieg międzynarodowej opinii publicznej, chyba to trzeba już tak mocno nazwać, „kłamstwa koncentracyjnego” – ocenił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Zwrócił uwagę, że robi się to w sposób mniej lub bardziej zawoalowany, ale nierzadko bezczelny i z pełną świadomością. W jego opinii, intencją manipulatorów jest rozpowszechnianie kłamstwa, że winnymi tej megazbrodni są albo Polacy, albo Polska, ale nie wyduszą z siebie, że działo się to na terenach zwanych administracyjnie Generalną Gubernią. – Tą Gubernią rządzili Niemcy i to właśnie oni założyli obozy koncentracyjne, które stały się fabrykami śmierci – przypomniał prof. Jaroszyński. – Zmiana dokonana przez redakcję France Loisirs z „polskich fabryk śmierci” na „fabryki śmierci usytuowane w Polsce” to ciągle zbyt mało. Trzeba wyraźnie dopowiedzieć: „fabryki śmierci, założone i kierowane przez Niemców, na terenach, które Niemcy odebrali Polsce” – skonstatował prof. Jaroszyński.
W tej sytuacji może warto rozważyć doprowadzenie do uznania „kłamstwa koncentracyjnego” jako ściganego z urzędu przestępstwa? Może też wreszcie powstanie lista sformułowań, które powinny zostać tym prawem objęte?
Anna Wiejak
