Nie można milczeć wobec nieprawości władzy

Jestem za tym, żeby coraz więcej ludzi dobrej woli zaczęło tworzyć komitety oporu społecznego, które dokumentowałyby wszystkie naruszenia prawa, czy to będzie mała czy duża miejscowość, czy to będzie samorząd czy wreszcie państwo. Z tych komitetów można by wreszcie utworzyć ruch społeczny, który nie będzie jeszcze ruchem nieposłuszeństwa obywatelskiego, ale ruchem ludzi dobrej woli

Z senatorem Piotrem Andrzejewskim, obrońcą praw człowieka w PRL, prawnikiem konstytucjonalistą, rozmawia Wojciech Wybranowski

Włodzimierz Olewnik od lat walczy o wskazanie winnych zaniedbań i nieprawidłowości w śledztwie dotyczącym porwania jego syna prowadzonym przez prokuraturę i policję. Olewnik jest zdania, że śmierci jego syna można było uniknąć. Jednak jak się okazuje, to jemu stawia się zarzut naruszenia nietykalności cielesnej prokuratora…

– Żyjemy w dość dziwnym systemie Polski postokrągłostołowej, w której poprawność polityczna jest ważniejsza niż realna rzeczywistość. Jak widać, nie tylko na przykładzie sprawy pana Olewnika, państwo nie spełnia podstawowych wymogów demokracji – równości wobec prawa. Mamy do czynienia z opieszałością w jednych postępowaniach i zaskakująco szybkim tempem prowadzenia w innych, z orzeczeniami rozbieżnymi w niemal identycznych przypadkach, w zależności od tego, kto jest stroną w sprawie, śledztwami, które wobec jednych są wszczynane, a wobec drugich, choć zachodzą podobne okoliczności – postępowania nie są prowadzone. Reasumując, żyjemy w państwie, co do którego praworządności można mieć poważne zastrzeżenia. Jest to głęboko niepokojące i wskazuje na stopień demoralizacji po systemie komunistycznym, ale chyba też na szczególny rodzaj „elastycznej moralności” ludzi, którzy reprezentują różne szczeble władzy.


Po dziewiętnastu latach III RP jeszcze to Pana bulwersuje?


– Najbardziej dziwi mnie to, że takie zachowanie spotyka się z powszechną akceptacją tychże ludzi władzy i godzą się na to osoby, które mogłyby temu zjawisku przeciwdziałać, a nie przeciwdziałają. Martin Luter King swego czasu powiedział, że gorsza niż działalność złych jest bierność dobrych, tych, którzy zobowiązani byliby do działania. Czy to będą prześladowania chrześcijan w Indiach, czy to będzie represjonowanie ze wszech miar prospołecznych działań fundacji „Lux Veritatis”, czy to będzie nieszukanie odpowiedzialnych za zaniedbania władzy, jak w przypadku Olewnika – mamy tutaj do czynienia z zadziwiającą biernością tych, którzy są powołani do ochrony prawa, moralności, wreszcie dobra publicznego. Budowa Polski obywatelskiej, jak widać, coraz bardziej się oddala. Jest jak horyzont – zarysowana, ale nie realizowana.


W tym konkretnym przypadku możemy mieć do czynienia z zemstą wobec Olewnika za jego krytykę działań ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego i prokuratora Marka Staszaka?


– Wydaje mi się, że istnieje coś takiego, jak pewna zmowa krycia niedowładu władzy. Nie można za daleko wysuwać tez, natomiast można stwierdzić coś, co jest faktem. Jak zadziwiająca jest solidarność sędziów niepozwalających na ściganie zbrodni komunistycznych popełnianych przez sądy przed 1989 rokiem, tak zaskakujące jest, że nie można doprosić się powołania komisji śledczej w sprawie wykrycia nieprawidłowości w funkcjonowaniu prokuratury w sprawie Olewników czy innych podobnych sprawach. Proszę zwrócić uwagę na zadziwiającą solidarność w sądzie, prokuraturze, rządzie, Sejmie i Senacie w kryciu tych, którym można by było zarzucić niedopełnienie obowiązków albo zaniedbanie. To solidarność, za którą stoi zła wola, co jest jak najgorszym prognostykiem na przyszłość. Jeżeli w Polsce ten stan się nie zmieni, to jestem za tym, żeby coraz więcej ludzi dobrej woli zaczęło tworzyć komitety oporu społecznego.


Na czym działanie tych komitetów oporu społecznego miałoby polegać?


– Przede wszystkim na punktowaniu i dokumentowaniu wszystkich naruszeń prawa, czy to będzie mała, czy duża miejscowość, czy to będzie samorząd, czy wreszcie państwo. Z tych komitetów można by wreszcie utworzyć ruch społeczny, który nie będzie jeszcze ruchem nieposłuszeństwa obywatelskiego, ale ruchem ludzi dobrej woli. Sytuacji, jaką obecnie mamy, nie jesteśmy w stanie dłużej znosić. W miejsce jednego komunistycznego łba wielkiego smoka nieprawidłowości wyrosło sto małych główek w różnych środowiskach. Jest to dzisiaj znieprawienie organów władzy, które jak nowotwór toczą życie publiczne.


Wspomniał Pan o „zmowie krycia”. Może pan Olewnik zrobił błąd, walcząc przez siedem lat o wykrycie sprawców porwania i zamordowania swojego syna, wreszcie o wskazanie winnych zaniedbań?


– Wydaje mi się, że pan Olewnik reprezentuje właśnie początek tego, co jest zarysowaniem konieczności takiego oporu społecznego – aktywność. On jako dobry sprzeciwia się złu i ten jego sprzeciw powinien być upowszechniony. Czasem ludziom, którzy walczą ze złem, nie wytrzymują nerwy, są prowokowani do działań rozpaczliwych. Ale nie można ludziom, którym przez wiele lat wyrządza się krzywdę, których zmusza się, by znosili nieprawość władzy, zarzucać – wtedy, gdy z rozpaczy popełniają jakiś czyn – że to oni są przestępcami, a ci, którzy swoim zaniechaniem kryją przestępców – są ludźmi zasługującymi jedynie na ochronę. To, co się wydarzyło w tej sprawie, to pewien moralny sygnał dla społeczeństwa, który powinien spotkać się z aktywnością, o której mówię.


Czyli dlatego, że sprzeciwiał się nieprawości władzy, stał się obiektem ataku ze strony prokuratury?


– Tego nie wiem. Proszę pamiętać, że jeśli wobec nas stosuje się nieprawość, to powinniśmy pokazać swoją postawą właściwe zachowanie. Ale nie można tego wymagać od każdego człowieka. Rozpacz dyktuje czasem różne emocjonalne reakcje. Nie można wymagać, by wszyscy zachowali się tak, jak tego wymagają normalne zasady działania. Kiedy na nieprawość odpowiadamy bezsilnością, wtedy z tej bezsilności człowieka krzywdzonego rodzą się różne czyny. Pan Olewnik, nawet jeżeli nadużył dobrych obyczajów w stosunku do przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości, to działał w usprawiedliwionym wzburzeniu. Jest to okoliczność łagodząca, która powinna wskazać na nikły stopień niebezpieczeństwa takiego czynu, a jeśli nie jest społecznie niebezpieczny, to nie jest przestępstwem.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj