To manipulacja emocjami czytelników
Z Maciejem Iłowieckim, wiceprzewodniczącym Rady Etyki Mediów, ekspertem w dziedzinie manipulacji dziennikarskich, rozmawia Mariusz Bober
„Puls Biznesu” oskarżył ojca Tadeusza Rydzyka oraz fundacje „Nasza Przyszłość” i „Lux Veritatis” o nadużycia. Treść artykułu uzasadnia użycie tytułu „Ojciec dyrektor ponad prawem”?
– Oczywiście, że nie. To jest teza, którą dopiero trzeba byłoby udowodnić. Dziennikarze przecież dobrze wiedzą, że ludzie zapamiętują przede wszystkim tytuły, choć z wieloletnich obserwacji wiem, że często zawierają one tezę, która jest wręcz sprzeczna z zawartością artykułu. W tym wypadku taki zabieg jest tym bardziej przykry, że przeciętny czytelnik uważa tę gazetę za pismo eksperckie.
Czy, zdaniem Pana, autor uzasadnił swoją główną tezę, że obie fundacje zajmują się bardziej „działalnością biznesową” niż statutową?
– Zdecydowanie nie, podane w artykule argumenty w ogóle mnie nie przekonały. Niestety, w tym tekście znalazłem jedynie polityczne i emocjonalne oceny. Gdyby to były jakieś wyliczenia wsparte opiniami ekspertów, oceniającymi działalność konkretnych fundacji, sprawa wyglądałaby inaczej. Ale przecież eksperci nie ocenili działalności fundacji, o których mowa w artykule. Na co więc liczył autor? Że czytelnik przeoczy to i uwierzy w tezy artykułu? To są znane metody. Chciałem jednak wyraźnie stwierdzić, że nie wypowiadam się w imieniu Rady Etyki Mediów, tylko swoim własnym, po prostu jako znawca powinności dziennikarskich. Ponadto nie znam się na prowadzeniu fundacji ani działalności gospodarczej. Mogę więc jedynie ocenić tekst w „Pulsie Biznesu” z punktu widzenia rzetelności dziennikarskiej.
Proszę więc ocenić ten artykuł właśnie pod tym kątem.
– Jest to tekst napisany w taki sposób, by czytelnik nie miał wątpliwości, że obie fundacje nie działają zgodnie z prawem, zatem powinny być ścigane przez wymiar sprawiedliwości i organy skarbowe. Przeciętny czytelnik wierzy, że takie pismo, jak „Puls Biznesu”, przedstawia opinie i wyliczenia ekspertów. Gazeta rzeczywiście zamieszcza ich oceny, ale dziwnym trafem obaj eksperci przedstawiają prawne ramy działania fundacji, zastrzegając się, że nie odnoszą się do konkretnego przypadku, a więc obu fundacji opisywanych w tekście. Sam artykuł obok argumentacji prawno-ekonomicznej zawiera znane oceny publicystyczne działalności ojca Rydzyka, z którymi można się zgodzić lub nie, ale które nie powinny się znajdować w eksperckim – z założenia – artykule.
Zawiera on również zarzuty o nadużycia pod adresem dwu fundacji…
– Działalność fundacji, Radia Maryja i ojca Rydzyka budzi skrajnie różne oceny opinii publicznej, to znaczy, jest ona mocno podzielona w tej ocenie. Nie da się więc przesądzić, że któraś ze stron ma niewątpliwie rację. Dlatego każdy taki artykuł powinien być rzetelnie udokumentowany i napisany w taki sposób, by nie było cienia wątpliwości, że nie chodzi o atak polityczny. W moim przekonaniu, artykuł w „Pulsie Biznesu” nie spełnia tych wymagań, więc nie jest wiarygodny. Jest po prostu jednym z setek artykułów, które ciągle ukazują się, prezentując pogląd jednej strony. Natomiast stanowisko drugiej strony jest prezentowane właściwie tylko w „Naszym Dzienniku”.
Mimo to tezy artykułu, a zwłaszcza tytuły wmawiają czytelnikowi co innego…
– Zastanawia już sam tytuł „Zakonnik w 17 lat zbudował imperium”. Sam fakt budowy imperium ekonomicznego powinien cieszyć taką gazetę jak „Puls Biznesu”.
Autor chciał w ten sposób przekonać czytelników, że to sprzeczność, by „imperium” budował „zakonnik”…
– Oczywiście, tytuł ma przekonać czytelnika, że zakonnik nie powinien budować imperium ekonomicznego, choć nawet z tą tezą można się nie zgodzić. Przecież sięgając do historii, pierwsze działania gospodarcze były dziełem zakonów. Tu jednak chodzi o pewną manipulację emocjami czytelników.
A jak ocenia Pan zachowanie innych mediów, które bezkrytycznie powieliły tezy artykułu w „PB”, a nawet je „rozdmuchały”, pisząc o 7 mld zł zysku, choć „PB” pisał o 7 mln?
– Uznano to bowiem za sensację. Duża część mediów nie jest nastawiona dobrze do tych fundacji i działalności ojca Rydzyka. Wszyscy więc rzucają się na taki artykuł, podejmując jego tezy, nie zważając, że można kogoś skrzywdzić czy dać fałszywe świadectwo. Jestem przekonany, że jeśli są jakieś wątpliwości dotyczące działalności gospodarczej fundacji ojca Rydzyka, to trzeba je wyjaśnić, ale nie w taki sposób, jak czyni to „PB”.
Dziękuję za rozmowę.
