Idźmy z radością do świątyni Pana
Zamość: Kazanie wygłoszone podczas konsekracji kościoła garnizonowego pw. św. Jana Bożego
Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga
i że Duch Boży mieszka w was?
Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg.
Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.
(1 Kor. 3,16 – 17)
„Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Go objąć, a tym mniej ta świątynia”. Tak bił się z myślami mądry król Salomon patrząc na swe arcydzieło: wspaniałą świątynię jerozolimską. W jednym miał rację: nawet największa świątynia Boga objąć nie może. On jest większy – jest nieskończony, wszędzie obecny. Nie tylko żaden grzech, ale nawet bezkresny kosmos nie jest w stanie Go pomieścić. Równocześnie jednak Bóg jest szczególnie obecny tam, gdzie Go zaprasza Jego ukochane dziecko: człowiek!
Człowiek to brzmi – różnie. Czasem dumnie, a czasem bardzo biednie. Zacheusz, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia mszalna, był człowiekiem -grzesznym. Bardzo bogatym – ale i bardzo pogardzanym. Był zwierzchnikiem celników, urzędnikiem państwowym, ale służył okupantom, Rzymianom. Co gorsza – jak się później sam przyznał – z własnej woli krzywdził rodaków. Aż usłyszał o Jezusie. Wobec Jezusa każdy myślący człowiek musi zająć jakieś stanowisko: opowiedzieć się za Nim lub przeciwko Niemu. Zacheusz był człowiekiem myślącym. Umiał też skutecznie dążyć do celów, jakie sobie stawiał.
Jezus fascynował Zacheusza. Bardzo chciał Go zobaczyć, lecz Jezusa otaczały wielkie tłumy, a Zacheusz był niskiego wzrostu. Nie takie przeszkody pokonują ludzie, by spotkać się z Kimś takim, jak Jezus. „Zacheusz wspiął się na sykomorę”. Na pewno wielu widząc to, bardzo się śmiało: bogaty urzędnik państwowy jak byle chłopak włazi na drzewo! Tylko, że jeśli ktoś nie potrafi dla swej idei narazić się na śmieszność, to nie jest tej idei wart. Zacheusz wiedział, że ten się śmieje dobrze, kto śmieje się ostatni. On zaś umiał nie przebierać w środkach. Takie usposobienie bywa często wadą – tym razem okazało się zbawienne: zaprowadziło Zacheusza do Jezusa.
Zacheusz z radością zaprowadził Jezusa do swego domu i wszyscy słyszeli jak „Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu”. A był to – dom grzesznika! Tak szemrali wszyscy – ale Bóg nie patrzy tak, jak ci wszyscy! On jest jak dobry ojciec, który cieszy się z tego, że marnotrawny syn – powrócił do domu! To był już teraz dom grzesznika nawróconego, a my wiemy, że: „większa jest radość z jednego grzesznika pokutującego niż z dziewięćdziesięciu którzy nie potrzebują nawrócenia”. A zatem – radość była obopólna: cieszył się Zacheusz i tak samo cieszył się Jezus! Jeden i drugi był – rozradowany!
Teraz możemy odpowiedzieć królowi Salomonowi: Bóg zamieszka wszędzie tam, gdzie GO się oczekuje z wiarą, miłością i – nadzieją! Tak jak było w wypadku Zacheusza. On dzięki tym trzem cnotom, które Bóg wlał w Jego serce – nawrócił się i pokutował! „Panie – powiedział – oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. To były „godne owoce nawrócenia”, to był dowód, że w tym człowieku dokonała się wewnętrzna przemiana: zamiast samolubstwa zapanowała w nim miłość ku Bogu i bliźnim! Jego nawrócenie dokonało więcej niż król Salomon: zbudowało Bogu najpiękniejszą świątynię – tę, którą jest dusza będąca mieszkaniem Boga! Tak: Bóg zamieszka na ziemi – w sercach przyozdobionych Wiarą, Nadzieją i Miłością; w sercach nawróconych.
Wspanialsze od Salomonowej, żywe świątynie Boże, którymi są ozdobione łaską uświęcającą ludzkie dusze buduje Bóg – Człowiek, Jezus Chrystus. Swą nieporównywalną z niczym działalność rozpoczął około dwu tysięcy lat temu – początkowo wspólnie tylko z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. Dziś pomagają Mu w tym także wybrani i odpowiednio wyposażeni ludzie. Swą współpracę ze Zbawicielem prowadzą oni szczególnie w takich miejscach jak to, w którym teraz się spotykamy. Tutaj jest chrzcielnica, gdzie łaska uświęcająca przemienia ludzkie dusze w żywe świątynie Boże. Tutaj w konfesjonałach miłosierny Jezus przywraca pełne piękno tym żywym świątyniom. Tutaj przy Stole Słowa Bożego ubogaca nas swoją Prawdą, a przy Stole Eucharystycznym karmi swoim Ciałem i Krwią. Tutaj w tabernakulum jest zawsze Bogiem z nami, a gdy Go zaprosimy, przychodzi do żywych świątyń naszych dusz i pomaga nam iść stromą drogą przez ciasną bramę do wiecznego Domu naszego Ojca (ks. S. Naskręt).
Biskup Polowy WP gen. bryg. Sławoj Leszek Głódź decyzją z dnia 6 marca 1992 roku utworzył Rzymskokatolicką Parafię Wojskową w Zamościu, której patronem został św. Jan Boży. Proboszczem tej placówki został ks. Stanisław Knap, kapelan pomocniczy w Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego. Parafia pod wezwaniem św. Jana Bożego w Zamościu należy do dekanatu Krakowskiego Dekanatu Wojskowego.
Od chwili powstania parafii (1992 r.) wierni nie mieli swojej świątyni.
Msze Święte dla żołnierzy pełniących służbę oraz rodzin wojskowych były
początkowo odprawiane w Kościele św. Michała Archanioła, który w latach
międzywojennych pełnił rolę kościoła garnizonowego. Następnie dla potrzeb liturgii została zaadaptowana jedna sala dawnej stołówki żołnierskiej, zlokalizowana na terenie koszar Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych. W niedzielę 28 marca 1993 roku rozpoczęto regularne odprawianie Mszy Świętej
dla żołnierzy, kadry i pracowników cywilnych w nowo urządzonej kaplicy.
To miejsce okazało się jednak niewystarczające dla wiernych i dlatego ks. Bogusław Romankiewicz za zgodą Biskupa Polowego rozpoczął budowę kościoła w miejscu dawnej stołówki żołnierskiej. Spośród wielu fundatorów, głównym ofiarodawcą środków na budowę świątyni był Ordynariat Polowy Wojska Polskiego. Patronat nad budową świątyni objął Prezydent Miasta – Marcin Zamoyski.
W latach 2002 – 2007 w wyniku modernizacji według projektu inż. arch. Andrzeja Kozika z Zamościa przekształcono kaplicę w kościół. Dokonali tego pracownicy Wojskowego Zakładu Remontowo-Budowlanego z Jarosławia, kierowani przez inż. Łukasza Chmielowicza. To przedsiębiorstwo w lutym 2008 roku pod nadzorem Rejonowego Zarządu Infrastruktury w Lublinie zakończyło modernizację w stanie surowym domu parafialnego, ściśle przylegającego do kościoła.
Do parafii należy 600 rodzin, głównie byłych i czynnych żołnierzy zawodowych oraz pracowników wojska zamojskiego garnizonu. Na Msze Święte przybywa jednak coraz więcej wiernych, którzy nie są związani zawodowo ze środowiskiem wojskowym. Przy parafii wojskowej istnieje:
Stowarzyszenie Rodzin Polaków Pomordowanych na Wołyniu w latach 1939-1945, Światowy Związek Armii Krajowej, Związek Batalionów Chłopskich oraz Związek Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników.
10 października 2007 roku ksiądz kapelan Bogusław Romankiewicz odprawił ostatnią Mszę Świętą w kaplicy, zakończoną nabożeństwem różańcowym. W tym dniu nie było już na ścianach Stacji Drogi Krzyżowej ani większości ławek. Wszystkie obrazy, krzyże, witraże, Stacje Drogi Krzyżowej, meble oraz sprzęty liturgiczne znajdujące się w nowej świątyni zostały ufundowane przez darczyńców. W ołtarzu głównym znajduje się obraz patrona – św. Jana Bożego oraz 400-kilogramowy, drewniany krzyż. W ołtarzu bocznym po lewej stronie świątyni widzimy obraz Matki Bożej – Hetmanki Żołnierza Polskiego. W ołtarzu bocznym po prawej stronie kościoła widnieje obraz św. Marcina z Tours. W Kaplicy Wołyńskiej znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego oraz obraz Matki Bożej Swojczowskiej.
W roku 2007 specjaliści z Kowla (Ukraina) pod kierownictwem mgr Wiktora Burczaka wykonali i zamontowali witraże z następującymi postaciami: Czterech Ewangelistów, Sługi Bożego – Papieża Jana Pawła II, Sługi Bożego – Prymasa – Kardynała Stefana Wyszyńskiego, św. Rafała Kalinowskiego, św. Judy Tadeusza, św. Tomasza Apostoła, św. Franciszka z Asyżu, św. Teresy od Dzieciątka Jezus z Lisieux, św. Antoniego Padewskiego, Sługi Bożego ks. kmdr ppor. Władysława Miedonia, witraż z wizerunkiem kaprala modlącego się przed obrazem Matki Bożej: „BĄDŹ MOJĄ HETMANKĄ” oraz witraż nad wejściem głównym do świątyni z dwoma orłami i napisem: „BÓG-
HONOR – OJCZYZNA”.
Portale z piaskowca bolesławieckiego zostały wykonane i zamontowane w 2006 roku przez kamieniarzy ze Strzelina. Na przełomie lat 2006/2007 wykonano w świątyni marmurową posadzkę. W wieżyczce kościoła znajduje się 130 kilogramowy dzwon, który ma imiona: Jan Paweł II i zawiera inskrypcję: „PAPIEŻ POLAK – BŁOGOSŁAW NAM Z DOMU OJCA A.D. 2005”. Dzwon został odlany w firmie „Felczyński” w Przemyślu.
W minionym 16-letnim okresie funkcjonowania Parafii garnizonowej w Zamościu posługę kapelańską pełnili tu następujący kapłani:
– ks. Stanisław Knap (15.03.1992 – 7.01.1993 r.) został mianowany
proboszczem Parafii Wojskowej w Świnoujściu. Zmarł w listopadzie 1995 r.
jako kapelan w Świnoujściu,
– ks. kpt. Michał Żarnecki (09.01.1993 – 15.06.1993 r.) Organizował pierwszą kaplicę wojskową,
– ks. kpt. Andrzej Stawarz (od czerwca 1993 do początku roku 1996)
przeniesiony został do pracy w Parafii Wojskowej w Świnoujściu,
– ks. Jan Borowski (01.04.1996 – 01.08.1998 r.) obecnie proboszcz Parafii św. Brata Alberta w Zamościu,
– ks. ppłk Bogusław Romankiewicz (01.08.1998 do chwili obecnej). Święcenia kapłańskie przyjął 21 grudnia 1985 roku. W duszpasterstwie wojskowym pracuje od 30 kwietnia 1990 roku.
28 sierpnia 2007 roku pracujący w Watykanie Ojciec Hubert Andrzej Matusiewicz przekazał dla parafii relikwie św. Jana Bożego wraz z dokumentem z Grenady.
Patron – św. Jan Boży urodził się 8 marca 1495 roku w portugalskim mieście zwanym Mentemoro – Novo, trzy lata po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Być może właśnie klimat tej epoki sprawił, że jako dziecko był bardzo ciekawy obcych krain. Miał zaledwie 10 lat, gdy rozstał się z rodzinnym domem. Osiadł u hiszpańskiego zarządcy owczarni w miasteczku Oripeza, który nazwał chłopca „Janem otrzymanym od Boga”. Jan pomagał swemu opiekunowi i pobierał naukę w szkole parafialnej. Kiedy osiągnął pełnoletniość, wstąpił do armii. Brał udział w wojnie hiszpańsko-francuskiej.
Podczas pobytu w Grenadzie, pod wpływem kazania św. Jana z Avila, podjął
radykalną zmianę swego życia. Żywiołowość, z jaką okazywał żal za grzechy i duchową przemianę, spowodowała, że posądzano go o postradanie zmysłów. Został umieszczony w szpitalu dla umysłowo chorych, w którym panowały straszne warunki, a metody leczenia przypominały tortury. Te nieludzkie sposoby traktowania ludzi sprawiły, że po opuszczeniu szpitala, podjął się na stałe opieki nad chorymi.
W grudniu 1539 roku otworzył mały przytułek, tzw. Zakład Miłosierdzia, który utrzymywał z kwesty. Zaapelował wtedy do lekarzy, aby odwiedzali osoby chore i kalekie. Robili to za darmo. Prosił o pomoc także kapłanów, aby leczyć
dusze i ciała swoich podopiecznych. Organizował w nowej formie szpitalnictwo. Opiekował się sierotami, ludźmi starymi, bezdomnymi, ubogimi i wędrowcami. Z czasem pozyskał sobie towarzyszy – tworząc początki zakonu szpitalnego
zwanego „dobrymi braćmi – bonifratrami”, którzy z upływem czasu wyspecjalizowali się m.in. w leczeniu psychiatrycznym „Służyć Chrystusowi
cierpiącemu” i ziołolecznictwie.
Jan, dobry brat chorych i cierpiących, zyskał przydomek „Boży”.
Wyczerpany pokutą i ciężką chorobą oraz niezwykle aktywnym trybem życia, św. Jan zmarł również 8 marca w roku 1550, mając 55 lat. Mieszkańcy Grenady
zajęli się kontynuacją jego dzieła. Jego życie jest dowodem na to, jak niezbadane i pełne tajemnic są drogi, jakimi Bóg prowadzi człowieka.
W poczet błogosławionych zaliczył Jana papież Urban VIII w 1630 roku, a papież Aleksander VIII wpisał Jego imię do katalogu świętych (1690). Papież
Leon XIII ogłosił św. Jana Bożego wraz ze św. Kamilem de Lelli patronem szpitali i chorych (1886). Papież Pius XI wyznaczył Go na patrona pielęgniarzy i służby zdrowia. Relikwie Świętego znajdują się w kościele zakonu w Grenadzie.
Kiedy król Salomon modlił się w nowo postawionej świątyni za swój lud, mówił do Boga: „Jest to miejsce, o którym tak powiedziałeś: Tu będzie moje Imię. Zrobiliśmy jak chciałeś, teraz Ty na tym miejscu nas wysłuchaj, przebacz”.
Miejsce, w którym Bóg chce wysłuchać, co mamy do powiedzenia – ono już istnieje, tu w Zamościu. Tylko… nas tam często wszystkich nie ma….
Wspaniała świątynia Salomona legła w gruzach. Także zbudowane z martwego budulca inne świątynie w końcu czeka ten sam los. Na to nie ma rady. Inaczej jest z żywymi świątyniami naszych dusz. Święty Paweł nas ostrzega: „Jeśli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg”. Sensem istnienia tego domu Bożego, który dziś poświęcamy i konsekrujemy, jest budowanie, odbudowywanie, poświęcanie i wieczne trwanie tych żywych świątyń, w których „zamieszkał Bóg na ziemi”.
Świątynia to zadziwiające miejsce. Kawałek tego świata, a przecież jakoś wydzielony. Mówimy czasem „dom Boży”. Albo mówimy „kościół”. I niezależnie od tego, czy trwa w świątyni cisza, czy też jej mury drżą od dźwięku organów i śpiewu setek gardeł, czujemy się w niej bezpiecznie. Tak, jakbyśmy byli u siebie. Bo przecież jesteśmy u siebie…
„Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście (…) domownikami Boga”. Naprawdę nikt nie powie za mnie: „to jest mój dom”.
Dziękując więc dziś Bogu i wszystkim, którym zawdzięczamy ten kościół i wszelkie dobra, jakie tutaj otrzymujemy, módlmy się i rzetelnie starajmy o to, żeby on istniał, był coraz piękniejszy i coraz skuteczniej przyczyniał się do chwały Bożej i naszego zbawienia. Niechaj to będzie nieustannym poświęcaniem Kościoła.
Święty Janie Boży, Wielki Sługo Boga, Posłany do chorych, aby nieść im ulgę w cierpieniu i być im Pociechą; spraw swoją miłosierną przyczyną, abyśmy doznali pomocy w naszych chorobach, a wszystkie cierpienia znosili mężnie i wytrwale. Ty pielęgnowałeś Jezusa na ziemi służąc chorym, prosimy Cię, wyproś nam łaskę zdrowia, aby blask Twojej świętości przyświecał nam w żarliwej modlitwie. Przybądź nam z pomocą i polecaj nas Matce Uzdrowienia Chorych, przez Chrystusa Pana Naszego.
Amen.
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Zamość, 5 listopada 2008 roku
