„TEN DZIEŃ JEST POŚWIĘCONY PANU”

(Konsekracja Sanktuarium Miłosierdzia Bożego,

Sokołów Podlaski, 5. X. 2008 r., XXVII Niedziela Zwykła,

czytania: 1. Ne 8, 1-10; 2. 1 Kor 3, 9b-11. 16-17; 3. J 10, 22-30).


1. NIE BUDŹCIE SMUTNI I NIE PŁACZCIE”.


Niedziela dzisiejsza kończy kolejny Tydzień Miłosierdzia, obchodzony w całej Polsce, jest też dniem wspomnienia św. Siostry Faustyny Kowalskiej, a w tutejszej parafii przejdzie do historii jako dzień konsekracji świątyni, sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Odwołując się do proroka Ezdrasza powtarzam więc: „Nie bądźcie smutni”. Jest wiele bowiem motywów do radości. I tak, jak przed wiekami czytano księgi święte ludowi, zgromadzonemu wokół proroka Ezdrasza, tak teraz sięgajmy do tych samych źródeł, zawsze pamiętając o tym, że jest to dzień poświęcony Panu.

To św. Paweł Apostoł, którego dwa tysiące lat od narodzin obchodzimy, pisał do nas i o nas: „Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą”. On to „jako roztropny budowniczy” położył fundament. Mocny to fundament. Dwadzieścia wieków nie zdołało go nadszarpnąć. A prób było wiele, są zresztą i nadal podejmowane wysiłki, aby osłabić fundamenty założone przez Apostołów. Ważne wszakże było i to, jak wznoszono budynek. Skoro Jezus Chrystus jest wciąż tym samym fundamentem, to nasze budowle są świątyniami i to nie tylko w znaczeniu zewnętrznym, także w wewnętrznym. Z tego to względu jesteśmy świątyniami Boga. Nasze zaś sumienie jest tym dzwonem, który przypomina o modlitwie i uczciwości. Nasze postępowanie stanowi o pięknie architektury świątynnej. A nasza wiara i miłość stanowią o jej wielkości.

Jedno jest pewne, że każda „Świątynia Boga jest święta” i wedle słów Apostoła my jesteśmy taką świątynią Boga. To wszystko jawi się dzisiaj przed naszymi oczyma z wyjątkową ostrością. Mogą o tym powiedzieć tutejsi parafianie z księdzem proboszczem na czele. Mogą o tym powiedzieć wszyscy, którzy pamiętają, jak były zakładane fundamenty i jako prowadzono prace. Parafia istnieje zaledwie piętnaście lat, a może być dumna z wielu dokonań. One są widoczne. Nie można jednak nie postawić pytania o to, czy budowie tego sanktuarium towarzyszyła budowa świątyń naszych wnętrz? Na to pytanie i tak postawione nie da się łatwo znaleźć odpowiedź. Dlatego trzeba, żebyśmy się zastanowili nad przyszłością, szukając motywów, przesłanek i wszelkiego duchowego materiału, niezbędnego przy budowie świątyń naszych wnętrz. Każda zaś nowa generacja parafian będzie budowała od początku takie świątynie.

2. KIERUJMY SIĘ KU BOŻEMU MIŁOSIERDZIU.

Tytuł tej świątyni wskazuje nam kierunek naszych refleksji. Kierujmy się więc ku Bożemu Miłosierdziu. Każda bowiem epoka miała swoje plusy i minusy. W każdej epoce na swój sposób usiłowano niszczyć te świątynie, którymi są ludzkie przekonania i ludzkie postępowanie. Współczesność natomiast uderza w samego człowieka. Chce go pozbawić poczucia godności i odpowiedzialności. Chce go zrównać ze światem bezosobowym, aby było można łatwiej nim manipulować. To nam tłumaczy, dlaczego niszczy się samo ludzkie życie, podważa się poszukiwanie sensu ludzkiego pobytu na ziemi, uderza się w rodzinę, ośmiesza się miłość. W jej miejsce podstawiając setki różnych namiastek. Jesteśmy świadkami, jak nawet takie wartości jak wolność, szacunek dla człowieka zostały podporządkowane rynkowym rachunkom.

Mówienie o demokracji wkrótce będzie powodem do śmiechu, ale czy będzie to śmieszne? To samo należy zauważyć w odniesieniu do sprawiedliwości. Ileż to razy słyszymy zapewnienia o tym, że trzeba bronić pokrzywdzonych, prześladowanych i zniewolonych. A jakie są reakcje na mordy dokonywane na chrześcijanach w Indiach, Indonezji, a nawet w Iraku, gdzie rzekomo walczy się o demokrację, o równość! Tej równości nie da się zauważyć w kontekście naszych środków przekazu, gdyż każda gazeta, każda radiostacja, każdy kanał telewizyjny ma prawo istnieć, choćby zachęcał do zabijania, kradzieży i rozpusty, ale nie te media, które odwołują się do zasad chrześcijańskich. I o tym mediom nieraz się przypisuje nienawiść i inne grzechy, jakby chcąc odwrócić uwagę, że sam atak na nie wypływa właśnie z nienawiści. I te ataki na media katolickie, zwłaszcza o ogólnopolskim zasięgu, jak Radio Maryja, czy telewizja TRWAM, ukazują prawdziwą twarz rzekomych obrońców równości i wolności. Dla nich wolność oznacza wszystko, ale nie mają prawa do wolności ci, którzy nie godzą się na taką bezduszną wizję świata, pełną fałszu i niesprawiedliwości.

Przypatrując się, choćby pokrótce, współczesności lepiej rozumiemy znaczenie objawień, w których uczestniczyła św. Faustyna; sens przypomnienia tajemnicy Miłosierdzia Bożego w Osobie Jezusa Chrystusa. Nie ma innego sposobu, aby rozproszyć mroki, które nas otaczają, jak tylko w Bożym miłosierdziu! Nie ma innego środka, aby odzyskać wiarę w sens życia ludzkiego. Nie ma innej drogi, na której moglibyśmy się spotkać z nadzieją, z tą nadzieją, która nie ma nic wspólnego z różnymi obietnicami i deklaracjami, zwłaszcza przedwyborczymi. W świetle Miłosierdzia Bożego odkrywamy nadzieję, która ma swoje imię i swoją twarz, jak mówił o tym kardynał J. Ratzinger, obecny Ojciec Święty. Tym imieniem jest imię JEZUS, a tą twarz jest oblicze Chrystusa.

3. BĄDŹMY APOSTOŁAMI BOŻEGO MIŁOSIERDZIA!

Tej, tak ważnej prawdy – nie możemy zachowywać jedynie dla siebie i pozostawać obojętnymi na to, co się dzieje wokół nas. Taka postawa odbiegałaby od ewangelicznych doświadczeń. Byłaby sprzeczna z nauką i przykładem Pana Jezusa. Niech nam pomoże, kolejny raz, Sługa Boży Jan Paweł II, abyśmy zrozumieli, co mamy czynić. On to właśnie w czasie konsekracji świątyni – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie powiedział: „Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście. To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego Miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia”.

Nasza dzisiejsza uroczystość jest odpowiedzią na wezwanie Ojca Świętego skierowane do całej Polski. Oto, tutaj, na Podlasiu, na ziemi przesiąkniętej krwią męczenników za wiarę, powstaje sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Niech ono będzie dla nas wszystkim czytelnym znakiem obecności Bożego Miłosierdzia w życiu i działalności całego Kościoła, który trwa w Sokołowie Podlaskim, który żyje na Podlasiu, który tkwi głęboko w naszych sercach i umysłach.

Nabożeństwo bowiem do Miłosierdzia Bożego jakby samo z siebie niesie ufność. Z tego to względu u dołu obrazu Jezusa Miłosiernego z woli Chrystusa został umieszczony napis: „Jezu, ufam Tobie”. A kto posiada ufność do Jezusa, ten nie załamie się łatwo w czasie największej nawet próby życiowej. Chrystus go wesprze swoją łaską. Zawsze pamiętajmy o tym i zabiegajmy o to, abyśmy bezgranicznie zawierzyli Miłosierdziu Bożemu i nie zapominajmy o miłosierdziu względem bliźnich naszych – czynem, słowem i modlitwą.


4. TRZY KOLUMNY MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.


Pielęgnowanie nabożeństwa do miłosierdzia Bożego i postępowanie zgodne z Jego orędziem, jakie kieruje do świata, jest współczesnym doświadczeniem duchowym, jakby dalszym ciągiem tego, co przeżywali ludzie za czasów proroka Ezdrasza, kiedy słyszeli wezwanie: „Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie! (…). Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie – poślijcie też porcję temu, który nic gotowego nie ma; albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją”.

Miłosierdzie Boże również wzywa nas do wspólnoty w świętości. Tę wspólnotę mamy rozszerzać na całe nasze otoczenie, a nawet na tych, którzy nie mają nic „gotowego”, którzy odeszli daleko od Pana. Niech oni także cieszą się w Panu. Bo radość, prawdziwa radość i z nią współistniejąca pogoda ducha, są najwspanialszym orężem do walki ze złem, z każdą słabością, a zwłaszcza z poczuciem bezsensu.

Pan Bóg chętnie zaprasza ludzi do współpracy w przypominaniu tego wszystkiego, co jest niezbędne, aby człowiek mógł pozostać człowiekiem, stworzonym na Boży obraz i Boże podobieństwo. I tak przed siedemdziesięciu laty wybrał skromną zakonnicę, siostrę Faustynę, aby ukazała nam wagę i piękno Bożego Miłosierdzia.

Jest więc Siostra Faustyna swego rodzaju kolumną, na której i dzięki której Miłosierdzie Boże stało się ratunkiem dla naszej cywilizacji, a zwłaszcza dla ludzi, jakże często pozbawionych poczucia sensu życia. Święta Faustyna swoją pobożność wyraźnie chrystocentryczną umacniała szczególnym zawierzeniem Matce Bożej Niepokalanie Poczętej. Odchodząc zaś z tego świata w październiku jakby nam dodatkowo ukazuje wartość modlitwy różańcowej.

Ona też jest dla nas przykładem, jak mamy korzystać z tych darów, jakie pozostawił Pan Jezus w Kościele, a przede wszystkim chodzi tutaj o Sakrament Pokuty. Siostra Faustyna bezpośrednio rozmawiając z Panem Jezusem, wsłuchując się w Jego słowa nie zwalnia siebie z cotygodniowej spowiedzi. Korzysta z posługi wielu spowiedników, ale najwięcej zawdzięcza ks. Michałowi Sopoćko, który przed tygodniem został wyniesiony na ołtarze. To właśnie on, jako spowiednik polecił jej, aby spisała wszystko, czego doświadczała i co słyszała przede wszystkim w czasie rozmów z Panem Jezusem. On także nakłonił ją, aby jak najdokładniej opisała wygląd Pana Jezusa wobec słynnego wileńskiego malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. I tak powstał wizerunek Jezusa Miłosiernego, w pięknym obrazie.

Z tego to względu bł. Michała Sopoćkę możemy uznać za drugą kolumnę, na której Boże Miłosierdzie dało o sobie znać, zwłaszcza w nawiązaniu do tego miłosierdzia, które od dwudziestu wieków otwiera się na wszystkich ludzi w Sakramencie Pojednania, czyli przez spowiedź świętą.

I wreszcie mówiąc o Miłosierdziu Bożym w naszych czasach nie możemy pominąć Jana Pawła II. On jest także tą wielką kolumną, na której Boże Miłosierdzie ukazało się całemu Kościołowi. Jego decyzją Niedziela Przewodnia otrzymała miano Niedzieli Miłosierdzia. On ogłosił błogosławioną, a następnie świętą siostrę Faustynę. On też swoim nauczaniem stał się najwspanialszym apostołem Bożego Miłosierdzia w naszych czasach.

Zdumiewa nas przedziwna Mądrość Boża i nieustająca miłość do człowieka. Wyraża się ona jakże czytelnie w tajemnicy Miłosierdzia Bożego, przypomnianego naszej cywilizacji i kolejnym czasom przez objawienia Siostry Faustyny, penitentki ks. Michała Sopoćki, znajdującego mocne zaplecze eklezjalne w posłudze papieskiej Jana Pawła II.

Nie zapominajmy o tym nigdy. Niech ta świątynia, niech to Sanktuarium będzie kolejnym znakiem Bożej miłości i swego rodzaju przesłaniem, skierowanym do nas wszystkich, abyśmy zawierzając siebie i świat Bożemu Miłosierdziu nie zapominali o upowszechnianiu tego nabożeństwa, gdyż ludzkość zawsze będzie potrzebowała i czekała na miłosierdzie!


5. Z CHRYSTUSEM MIŁOSIERNYM W PRZYSZŁOŚĆ!


Wpatrujmy się często w postać Pana Jezusa Miłosiernego. Starajmy się być blisko Jego Osoby. Weźmy przykład z Żydów, o których mówi dzisiejsza Ewangelia. To właśnie oni chodzili wokół Niego, otaczali Go i wciąż zadawali pytania. W tym wszystkim możemy ich naśladować. Nie wolno jednak brać z nich przykładu w tym, co odnosi się do słuchania Chrystusa i przyjmowania Jego odpowiedzi. Oni bowiem oczekiwali na to, że Pan Jezus przyznając się wobec nich do tego, że jest Mesjaszem, równocześnie otworzy przed nimi drogi do różnych awansów i interesów.

Niestety, po tylu wiekach, nadal spotykamy ludzi, którzy tak podchodzą do chrześcijaństwa, do zbawczej misji Chrystusa. Oni nie będę w stanie zrozumieć słów Jezusa, ponieważ szukają czego innego niż On. On szuka człowieka. On chce ratować nasze dusze. I dlatego z bólem mówi, niemal się żaląc: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie”. Tego Żydzi, przynajmniej niektórzy nie mogli zrozumieć, bo nie byli z Chrystusowych owiec.

Pocieszają Pana Jezusa ci ludzie, którzy są w stanie pojąć Jego naukę i wedle niej żyć. Na co zwraca uwagę Syn Boży: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”.

A wszystko to działo się w uroczystość Poświęcenia świątyni jerozolimskiej. Tam obchodzono rocznicę. My uczestniczymy w obrzędzie poświęcenia świątyni Miłosierdzia Bożego. Porozmawiajmy więc szczerze z Jezusem. Z uwagą wsłuchajmy się w Jego słowa. Miejmy odwagę stawiać Mu pytania, przecież zapewnił nas, że nikt nie będzie w stanie oderwać nas od Niego, jeśli będziemy razem z Nim. Jeśli pamiętamy, że jesteśmy jego przyjaciółmi, że zawarliśmy przez Chrzest Święty przymierze z Nim.

Ojciec Święty Benedykt XVI przypomina: „Trzeba pilnie odkrywać na nowo przymierze, które zawsze było owocne, jeżeli było przestrzegane. Na pierwszym miejscu znajdują się w nim – rozum i miłość. Przenikliwy mistrz, Wilhelm z Saint-Thierry, napisał słowa, które odbieramy jako bardzo aktualne również i w naszych czasach: „Jeśli rozum poucza miłość, a miłość oświeca rozum, jeśli rozum przemienia się w miłość, a miłość pozwala zatrzymać się w granicach rozumu, wtedy mogę uczynić coś wielkiego” (De natura et dignitate amoris, 21,3),L”OL’Ossere Romano, 6/2008, str. 39-40).

I tak jest naprawdę. To w Miłosierdziu Bożym rozum i miłość nawzajem się uzupełniają i dają o sobie znać. To dzięki Bożemu Miłosierdziu dzieją się rzeczy wielkie, największe, gdyż dzięki Bożemu Miłosierdziu człowiek najbardziej upadły może odzyskać swą wielkość. I to jest ten zasadniczy powód, który sprawia, że dzisiejsza konsekracja Sanktuarium Bożego Miłosierdzia jest jednocześnie orędziem i znakiem nadziei!

Niech ta nadzieja przeniknie do naszych umysłów i serc. Niech znajdzie miejsce w naszych rodzinach, szkołach , instytucjach i zakładach pracy, w szpitalach i domach opieki, we więzieniach i w domach poprawczych, bo bez Bożego Miłosierdzia „życie naszych pokoleń rozgrywa się między rozpaczą a szukaniem nadziei” (A. Wat, Dziennik bez samogłosek, Londyn 1986, str. 43). Jezu Miłosierny, spraw, aby wszyscy i zawsze w Tobie znajdowali nadzieję! Amen.

drukuj