Zjadamy nadwyżkę
Od początku obecnej dekady obserwowaliśmy co roku wzrost eksportu polskiej żywności. Ale ten pozytywny trend uległ znaczącemu wyhamowaniu. Jeśli eksport będzie dalej spadał, to wkrótce zniknie także nasza ogromna nadwyżka handlowa w obrocie produktami rolno-spożywczymi.
Jak wynika z ubiegłorocznych danych, w 2007 roku wywieźliśmy z Polski produkty spożywcze o wartości 10 miliardów euro, a import żywności był o 2 miliardy mniejszy. Biorąc pod uwagę, że Polska ma od wielu latach ujemne saldo handlowe w wysokości kilkudziesięciu miliardów euro, sytuacja w handlu artykułami rolnymi była wyjątkowa. Niestety, już na początku obecnego roku ekonomiści ostrożnie przewidywali niewielkie zmniejszenie (o 100 mln euro) dodatniego bilansu w handlu żywnością, jednak spadek może być jeszcze większy.
Rok 2008 jest rzeczywiście bardzo trudny dla eksporterów. Po pierwsze, znacznie spadły ceny surowców i przetworzonych produktów rolniczych na światowych rynkach. Z tego powodu zakłady za tę samą ilość sprzedawanego towaru dostają mniej pieniędzy – nawet o kilkadziesiąt procent. Poza tym nie mniej istotny, a często nawet o wiele ważniejszy okazał się spadek wartości dolara i euro z powodu umacniającego się złotego. W ten sposób wpływy ze sprzedaży wielu artykułów spożywczych zmniejszyły się o kolejnych 30-40 procent.
Praktycznie nie ma branży spożywczej, która nie odnotowałaby spadku eksportu, ale najgorzej jest w mleczarstwie, które było dotąd jednym z filarów naszego handlu zagranicznego. Jeszcze w 2007 roku eksportowaliśmy m.in. znaczne ilości mleka w proszku i serów. Jednak ceny tych produktów spadają od początku roku, a co za tym idzie – także wpływy z eksportu. Co więcej, niektóre zakłady mleczarskie ograniczają eksport, gdyż nie przynosi on spodziewanych zysków i taniej jest próbować sprzedać swój towar na rynku wewnętrznym. W ten sposób tracimy niektóre rynki zbytu.
Silna złotówka uderza również w drobiarstwo. W poprzednich latach kurczaki, indyki, filety drobiowe z Polski były chętnie kupowane przez zachodnich konsumentów, ponieważ były bardzo tanie. Teraz ten nasz podstawowy, oprócz jakości, atut to już przeszłość. Drób z Polski znacznie podrożał i zachodnie firmy handlowe zmniejszyły zamówienia. Niektóre ubojnie i zakłady mięsne mówią o zmniejszeniu zamówień nawet o 20-30 procent.
Na podobne problemy już wskazują także przetwórcy owoców i warzyw, sygnalizując spodziewany spadek przychodów z eksportu.
Jeśli w drugim półroczu sytuacja się nie poprawi, to możemy być pewni znacznego obniżenia naszej nadwyżki w handlu produktami spożywczymi, nawet o wiele więcej niż prognozowane 100 mln euro. Gdyby zaś ta sytuacja utrzymała się w kolejnych latach, to wkrótce z eksportera żywności możemy się stać krajem, który więcej jej przywozi niż wywozi. I to w sytuacji, gdy Polska jest krajem zdolnym do wyprodukowania o wiele większej ilości artykułów spożywczych, niż jesteśmy w stanie sami skonsumować.
KL
