Rozważania wielkopostne: BEZ WIARY BYŁBYŚ NIEWIDOMY

Jest już czwarta niedziela

Wielkiego Postu. Półpoście.

Coraz bliżej Wielkiej Nocy.

Atmosfera staje się napięta.

Ten Nauczyciel z Nazaretu

nie może zostać dłużej,

bo cały naród pójdzie za Nim.

A On coraz mocniej

i coraz wyraźniej okazuje

swoją moc i to, że jest Bogiem.

Dziś uzdrowił niewidomego

od urodzenia. Znali go wszyscy,

bo tyle lat tu siedział i żebrał.

On zgrzeszył czy rodzice jego?

Przecież choroba, kalectwo

są następstwem grzechu.

Ani on nie zgrzeszył,

ani jego rodzice.

Przez niego ma się okazać

moc i chwała Boża.

Więc Nauczyciel go uzdrowi?

Ciekawe, jak On to zrobi?

Wziął ślinę, zrobił błoto

i dotknął oczu niewidomego,

a ten przejrzał i widział dobrze.

Zaczepili go znajomi, pytając:

Jak to się stało, że ty widzisz?

Nie wiem.

Ten, który to sprawił

dotknął śliną moich oczu

i widzę.

Kto to jest?

Nie wiem.

Ja wiem!

To Ten,

który otwiera oczy niewidomym,

aby człowiek widział dobrze.

Ja też jestem pielgrzymem.

Przyszedłem do Jerozolimy,

bo chciałem Go zobaczyć.

Nie wiem, czy On mnie pamięta.

wiem, że miał takie przenikliwe oczy

i patrzył bardzo głęboko,

i widział wszystko.

Ja byłem niemową i głuchym.

Spostrzegł mnie i moje kalectwo.

Śliną, właściwie błotem,

dotknął mego języka

i moich uszu, i powiedział:

Effata – otwórz się!

I usłyszałem, co On mówił.

Usłyszałem, co mówią ludzie.

I odważyłem się powiedzieć słowo.

Pamiętam – to było: Dziękuję!

I odtąd mówię – dobrze.

Jak On otworzy komuś oczy,

uszy, rozwiąże język,

uzdrowi z trądu, z padaczki,

to choroba już nie wraca.

Muszę spotkać tego uzdrowionego.

Słuchaj,

ty naprawdę nic wcześniej nie widziałeś?

Nic,

od urodzenia widziałem tylko ciemność.

A jak On cię uzdrowił?

Dotknął śliną oczu i widzę dobrze.

To i ja muszę ci wyznać.

Ja byłem głuchy i niemy.

Tak samo mnie uzdrowił.

Dotknął błotem moich uszu i języka

i powiedział: Otwórz się!

I mówię dobrze!

Niech będzie Bóg uwielbiony!

Jeśli się nie zobaczy Chrystusa,

to się źle widzi.

To się jest ślepym.

Jeśli On nie rozwiąże języka,

to się bełkoce, to się źle mówi.

Prowadzi ślepy ślepego.

Obaj w dół wpadną.

Niemy tłumaczy głuchemu

i sądzą, że wszystko wiedzą.

Bez Chrystusa jestem

ślepy i niemy.


ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj