Irak, wielka nafta i Turcja

Stany Zjednoczone budują stałe bazy w Iraku, żeby kontrolować drugie co do wielkości największe rezerwy paliwa na świecie. Zabezpieczenie operacji i zysków wielkich korporacji energetycznych, takich jak Exxon-Mobil, Shell, Halliburton, kosztuje skarb amerykański 2 miliardy dolarów dziennie, dodatkowo trzeba doliczyć koszta prywatnych ochroniarzy i dostawców żerujących na wojsku amerykańskim.

Obecnie ministrem zasobów energetycznych Iraku jest Hussein al-Szahristani, fizyk nuklearny, oponent Saddama Husajna, prześladowany przez jego reżim (przez 10 lat był więziony w Abu Gharib). Szahristani mówi dobrze po angielsku i jest szyitą, ma dobre stosunki z ajatollahem Ali al-Sistanim.

Zbadane zasoby ropy w Iraku zajmują drugie miejsce na świecie po Arabii Saudyjskiej, ale jak dotąd 30 proc. powierzchni tego kraju nie zostało sprawdzone. Potencjalnie zasoby ropy mogą wynosić nawet około 250 miliardów standardowych baryłek, nie licząc gazu ziemnego. Możliwe, iż Irak posiada największe na świecie złoża ropy naftowej, zwłaszcza że dotychczasowe szacunki oparte są na prymitywnych badaniach sejsmograficznych.

Wobec fiaska pacyfikacji Iraku rabunkowy plan „dzielenia zysków” Dicka Cheneya trudno będzie zrealizować. Szahristani jest w stanie pertraktować z wielkimi korporacjami kontrakty na pojedyncze, wielkie pola ropy naftowej, każde mające minimum 5 miliardów beczułek w złożach. Z tego powodu iracki minister jest ważnym człowiekiem na światowym rynku energetycznym, który może podpisywać wielkie kontrakty na produkcję ropy naftowej, zwłaszcza że 75 proc. rezerw światowych jest upaństwowionych w krajach niezdominowanych przez USA. W sytuacji obecnego kryzysu wymuszanie przez Stany Zjednoczone niskich cen paliwa jest coraz trudniejsze.

Produkcja Arabii Saudyjskiej osiągnęła szczyt i powoli będzie się zmniejszać. Tymczasem na świecie wzrasta zapotrzebowanie na paliwo – z obecnych 85 milionów baryłek dziennie do 116 w 2030 roku. Chociaż w regionie Zatoki Perskiej zlokalizowano 62 proc. rezerw, to region ten z powodów politycznych zwalnia tempo zwiększania produkcji.

Zachodnie korporacje chciałyby, żeby Irak produkował dziennie 30 milionów baryłek ropy przez najbliższe 20 lat, tym bardziej że koszt produkcji należy tam do najniższych na świecie (około dolara za baryłkę).

Szahristani powiedział dziennikarzom, iż w ciągu następnych czterech lat produkcja w Iraku może osiągnąć 6 milionów baryłek dziennie, a gospodarka Iraku ma wzrastać w tempie 7 proc. rocznie, zamiast obecnego 1,3 procent. Tymczasem rabunkowy projekt „udziału w zyskach” Dicka Cheneya natrafia na opór w parlamencie w Bagdadzie, więc dyrektorzy korporacji pertraktują z Szahristanim w sprawie podniesienia produkcji.

Tymczasem iracki minister ogłasza, że ma oferty z Chin, Rosji, Indii i Brazylii. Szahristani twierdzi, iż prawo dotyczące produkcji ropy naftowej w Iraku musi być zatwierdzone w drodze referendum, po osiągnięciu niepodległości przez Irakijczyków. Sprzeciwia się to życzeniom osi USA – Izrael, która chciałaby przeciągać okupację Iraku na następne 100 lat, jak o tym mówi John McCain, republikański kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Rurociąg długości 3300 km, planowany przez UE przez tereny Bliskiego Wschodu do Europy, omijałby Rosję i prowadził przez Turcję do Austrii. Szahristani powiedział, że za dwa, trzy lata chciałby uruchomić dostawy gazu ziemnego z Iraku do Europy z rezerw ocenianych na 11 tysięcy miliardów stóp sześciennych. Shell ubiega się o kontrakt produkcji gazu ziemnego w Iraku. W rezultacie Irak będzie eksportował więcej paliwa do Azji, a USA już sprowadzają więcej paliwa z Afryki niż z Bliskiego Wschodu.

Izrael stara się o paliwo z Iraku jako partner osi USA – Izrael powiązany z Indiami i z Turcją. Natomiast Turcja planuje rurociąg gazu ziemnego z Iraku do portu Jumartalik, z którego chce eksportować skroplony gaz do Izraela i Indii. Stany Zjednoczone nadal chcą storpedować rosyjski „rurociąg pokoju” z Iranu przez Pakistan i Indie do Chin oraz popierają izraelski rurociąg z Aszkelon do portu Eilat, gdzie statki z Indii omijają Kanał Sueski.

USA popierają powiązania skłóconego z Arabami Izraela z Indiami. Opinia publiczna w Indiach jest przeciwna rabunkowi paliwa z Iraku przez Stany Zjednoczone, podczas gdy Turcja stara się współdziałać z USA, być może za cenę zmniejszenia rozwijającej się współpracy Turcji z Iranem, czemu sprzeciwia się Izrael, który chce wykorzystać swe wpływy w Kurdystanie i sprowadzać paliwo z północnego Iraku, a przy tej okazji poprawić swoje stosunki z Turcją. Ta tymczasem zwalcza partyzantkę Kurdów w północnym Iraku za zgodą USA, które znowu przestają popierać Kurdów. W ten sposób Ankara staje się głównym aliantem Stanów Zjednoczonych w Iraku kosztem Kurdów, mimo że Turcy nie brali udziału w ataku na Irak.

W oczach Unii Europejskiej Turcja wyrasta na ważny kraj w sprawie dostaw paliwa z Bliskiego Wschodu. Fakt ten może pomóc Ankarze w jej ambicjach wejścia do UE.


prof. Iwo Cyprian Pogonowski,

Sarasota, USA
drukuj