Idę, by głosić Ewangelię nadziei

Ojciec Święty Benedykt XVI 29 grudnia 2007 roku mianował dotychczasowego legnickiego biskupa pomocniczego ordynariuszem zielonogórsko-gorzowskim. Ingres do katedry gorzowskiej odbędzie się dziś, a do konkatedry w Zielonej Górze za tydzień



Z ks. bp. Stefanem Regmuntem, nowym ordynariuszem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, o jego posłudze biskupiej, a także o służbie zdrowia i powołaniach do stanu duchownego rozmawia Marek Zygmunt



Przez ostatnich trzynaście lat pełnił Ekscelencja posługę biskupa pomocniczego w diecezji legnickiej. Czy były w tym czasie jakieś sprawy, wydarzenia, które szczególnie zapiszą się w pamięci Księdza Biskupa?


– Najbardziej chyba zapamiętam zarówno przygotowania, jak i sam przebieg pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do diecezji legnickiej. Był to czas wielkiej integracji społeczeństwa diecezjalnego, które przybyło na te tereny z różnych innych regionów naszego kraju. Papież z ogromnym podziwem patrzył na to, co udało nam się w różnych obszarach zrobić zarówno w samej Legnicy, jak i w innych rejonach diecezji.

Nie zapomnę także samych początków istnienia diecezji legnickiej. Ze zdziwieniem i niepewnością patrzyliśmy, czy uda nam się zrealizować szereg prac remontowo-modernizacyjnych związanych z przejęciem po Armii Czerwonej budynków przeznaczonych na obiekty kościelne. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ten początek był nawet entuzjastyczny, że ludzie, o których tutaj mówiono, iż przebywali ciągle w środowisku Rosjan, mieli pewne przywileje związane np. z pracą w garnizonie wojsk sowieckich, będą patrzyli na sutannę troszeczkę z niedowierzaniem. A tym czasem okazało się, iż tutejsi mieszkańcy po prostu czekali na to, że Legnica będzie siedzibą nowej diecezji.


Takim oczkiem w głowie Księdza Biskupa była posługa Ekscelencji wśród osób niepełnosprawnych…


– Powiedziałbym, że każdy ksiądz jest posłany do wszystkich grup, ale w sposób szczególny musi się pochylać nad tymi, którzy nie mają swojego opiekuna. Patrząc na mieszkające na terenie diecezji legnickiej osoby niepełnosprawne, podjęliśmy trud, aby dokonać integracji grupy z pozostałą częścią społeczności diecezjalnej. Zorganizowaliśmy Kongres Osób Niepełnosprawnych, którego następstwem stały się różnego rodzaju spotkania parafialne, rejonowe, imprezy sportowe, bale sylwestrowe.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska ma już pewne tradycje w tym zakresie, chociażby przez prowadzenie specjalnej placówki opiekuńczo-leczniczej w Głogowie. Ale wspólnie z diecezjalnym duszpasterzem osób niepełnosprawnych będę chciał stale rozszerzać posługę wśród tej grupy wiernych.


W październiku 2007 r. objął Ksiądz Biskup funkcję przewodniczącego Zespołu ds. Służby Zdrowia Konferencji Episkopatu Polski. Sytuacja w tej dziedzinie naszego życia społecznego jest obecnie bardzo napięta. Czy Kościół może i czy w ogóle powinien zajmować się problemami nurtującymi pracowników służby zdrowia?


– Kościół myśli o tym, żeby to, co się dokonuje w różnych dziedzinach naszego życia społecznego, było zgodne z etyką i zasadami moralnymi. Choroba nie może być okazją do wyzysku drugiego człowieka, ale też pacjent nie powinien szantażować personelu medycznego, wykorzystując swoją trudną sytuację. Przez wiele lat problemy służby zdrowia, dlatego że były trudne do rozwiązania, spychano na dalszy plan. I my dzisiaj niestety zbieramy skutki zaniedbań w tej dziedzinie. Dochodzą do tego stereotypy sprowadzające się do stwierdzenia, że każde rządzące ugrupowanie uważa się za jedyne kompetentne w rozwiązaniu problemów służby zdrowia.

Musimy sobie jasno powiedzieć, że pracownicy służby zdrowia mają prawo do godziwych wynagrodzeń, do odpoczynku. Mają nie tylko sumiennie pracować, ale też właściwie spełniać swoje obowiązki małżeńskie, rodzinne. W tym wszystkim chce być Kościół, który zawsze będzie przypominał o pewnych obowiązkach i wspierał tych pracowników służby zdrowia, którzy domagają się słusznych praw dla siebie.

Kościół nie zamierza wprost ingerować w planowanie i koncepcję rozwiązywania problemów służby zdrowia. Natomiast – co jeszcze raz z całą mocą podkreślam – chce być blisko zarówno chorych, jak i personelu medycznego.

Kierowany przeze mnie zespół nie ma oczywiście żadnego wpływu na działania podejmowane w tym zakresie przez instytucje państwowe. Chce natomiast dbać o poziom duchowy i moralny personelu medycznego i troszczyć się o to, aby dla pacjentów pobyt w szpitalu stawał się szansą do wyleczenia nie tylko ciała, ale i zadbania o sferę duchową.


Oprócz służby zdrowia zajmuje się Ksiądz Biskup na szczeblu Episkopatu Polski kwestią powołań duchownych. Jak Ekscelencja ocenia obecną sytuację w tym zakresie?


– Niewątpliwie sprawa powołań duchownych łączy się z sytuacją w rodzinie. Dzisiaj możemy zapytać, jaka grupa społeczna nie podlega pewnemu procesowi kryzysowemu albo też po prostu nie podlega kryzysowi. Wtedy, kiedy mieliśmy rodziny zdrowe, często wielodzietne, rodzice potrafili dzielić się swoimi dziećmi poprzez sposób wychowania, pokazując piękno pracy kapłańskiej, życia zakonnego. Model rodziny współczesnej jest nieco inny. Dzisiaj doświadczamy niżu demograficznego. Jeżeli kiedyś mniej narodziło się dzieci, to dzisiaj jest mniej maturzystów i mniej też proporcjonalnie tych, którzy mają wybrać tę drogę życia. Sytuacja w Polsce w tym zakresie nie jest jeszcze tragiczna. Są diecezje, w których nie brakuje powołań, ale są też takie rejony, gdzie tych powołań w ogóle nie było i nie ma na to teraz żadnych perspektyw. Powołania do żeńskich zgromadzeń zakonnych są dzisiaj jakby w niełasce. Dziewczęta, widząc sposób życia siostry zakonnej, jej poświęcenie się dla Kościoła, uważają, że jest to posługa i praca bardzo trudna, wymaga samozaparcia. Odbiera możliwość prywatnego życia. Trzeba bowiem całkowicie poświęcić się Bogu i drugiemu człowiekowi. Niestety, taki model nie jest obecnie lansowany przez środki społecznego przekazu. Ale trzeba też na to wszystko spojrzeć z nadzieją. My bowiem mamy być piewcami Ewangelii nadziei. Do nowej diecezji idę przede wszystkim, by głosić Ewangelię nadziei. Nasza przyszłość nie będzie pozytywna, jeśli nie będzie w nas entuzjazmu Ewangelii i takiego pozytywnego spojrzenia na to, co od nas zależy, aby zmieniać rzeczywistość. To dzięki takiej naszej postawie inni mogą włączyć się do tego pozytywnego budowania przyszłości. I dlatego dzieło powołań może objawiać się wtedy, kiedy będziemy starali się inwestować w rodzinę, budować aktywnie wspólnoty parafialne i kiedy po prostu będziemy blisko młodych ludzi.


Uroczystym ingresem do katedry w Gorzowie Wielkopolskim rozpoczyna Ksiądz Biskup dzisiaj swoje biskupie posługiwanie w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Czego można życzyć Ekscelencji na tej nowej drodze biskupiego posługiwania?


– Żyjemy w kraju, który bogaty jest w ludzi zdolnych do poświęceń, ludzi, którzy fascynują swoją przedsiębiorczością, pewną inwencją. Myślę, że właśnie do takich ludzi teraz idę pełnić swoją biskupią posługę. Ufam, że łaska Boża i sam Chrystus poprzez dobrych ludzi będą mi pomagać.

Korzystając z okazji, chciałbym obchodzącej właśnie jubileusz dziesięciolecia swojej działalności redakcji „Naszego Dziennika” podziękować za to, że jest gazetą wspierającą katolików i całe polskie społeczeństwo w odkrywaniu prawdy i pobudzaniu do myślenia. Niech „Nasz Dziennik”, od którego zawsze rozpoczynam lekturę codziennej prasy, troszczy się o rzetelne głoszenie prawdy, przekazując wiadomości z życia Kościoła, uwzględniając nie tylko wymiar społeczny, religijny, ale i – tak jak to dotychczas wspaniale czyniliście – narodowy, czego niestety niejednokrotnie brakuje w innych uważających się za polskie czasopismach.


Dziękujemy serdecznie za życzenia i rozmowę.
drukuj