Za cztery lata Platforma się zużyje


Z senatorem Andrzejem Mazurkiewiczem, wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego PiS, rozmawia Wojciech Wybranowski

PiS zapowiadało, że będzie ostrą opozycją, ale chyba zaspało, kiedy Donald Tusk, już jako premier, redagował jeden z tabloidów. Ten brak reakcji krytykował Ludwik Dorn na swoim blogu, pisząc: „czekałem też na ryk oburzenia z gardzieli mojej partii lub klubu. I nie doczekałem się”.

– Wie pan, to jest wypowiedź zawieszonego członka Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że przyjdzie jeszcze czas na komentowanie poczynań Ludwika Dorna. W tej chwili jeszcze ten czas nie nadszedł.

Im bliżej kongresu PiS, tym konflikty wewnątrz tego ugrupowania wydają się silniejsze. Nie obawia się Pan, że po sobotniej debacie powstanie nowa partia – z Ujazdowskim, Zalewskim i osobami, które opuszczą PiS?

– Kiedy z PiS odchodził Marek Jurek, media spekulowały, że szykuje się rozłam w PiS. Tymczasem życie pokazało, że z wyjątkiem 5-6 osób, które wyszły z partii, nikogo nie udało im się za sobą pociągnąć, a ostatnie wybory zweryfikowały ich postawę. To społeczeństwo decyduje, kogo wspierać zaufaniem, a kogo nie.

Ale nie tylko „frondyści” podkreślają, że wewnątrz PiS atmosfera nie jest najlepsza, że pojawili się nietykalni „baronowie”, że brak rozliczenia kampanii wyborczej…

– Nie uchylamy się od rozliczenia kampanii wyborczej. Tylko do takiego rozliczenia trzeba się rzetelnie przygotować. Gdybyśmy popatrzyli na liczby, to okazuje się, że Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło swój elektorat o mniej więcej 2 mln osób. Trudno tutaj mówić więc o klęsce czy ogromnej porażce wyborczej, z drugiej strony jednak utraciliśmy władzę. Mamy więc dwa zjawiska: skuteczną kampanię powiększającą nasz elektorat, ale zarazem na tyle nieskuteczną, że niepozwalającą na kontynuowanie rządów. Dlatego do oceny kampanii wyborczej i tego, co się stało, trzeba podejść z olbrzymią uwagą i rozsądkiem, przeanalizować błędy, które zostały popełnione na górze, ale także przeanalizować okręg wyborczy po okręgu. Jeżeli na ścianie wschodniej można było osiągnąć zdecydowane zwycięstwo PiS, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak dobry wynik nie został wywalczony w innych okręgach wyborczych, czy tutaj nie popełniono błędów na szczeblu lokalnym. To wymaga analizy.

PiS dzięki kampanii zwiększyło elektorat? A może to po prostu odpływ części wyborców LPR i Samoobrony spowodowany był nieudolnością liderów tamtych ugrupowań?

– W kampanii wyborczej liczy się skuteczność. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że w tym przypadku pod kątem skuteczności Platforma Obywatelska okazała się lepsza, bo powiększyła swój elektorat o inne grupy społeczne, m.in. o młodzież. Dlatego też zastanawiając się nad rozliczeniem błędów popełnionych w trakcie kampanii wyborczej, trzeba sobie zadać pytanie również w tym kontekście – czy można było zrobić coś lepiej, żeby uzyskać wyższy wynik. Oczywiście. Ale też trzeba oddać honor tym, którzy prowadzili kampanię wyborczą, gdyż ten wynik spowodował, że mamy większą liczbę posłów, niż mieliśmy, a PiS stało się w Sejmie i Senacie największym klubem opozycyjnym, jakiego od pierwszych wolnych wyborów jeszcze nie było.

Tylko czy bycie największym klubem opozycyjnym przełoży się na skuteczność? Na razie Platforma ogrywa PiS, blokując członkostwo Antoniego Macierewicza w Komisji ds. Służb Specjalnych, wprowadziła do Prokuratury Krajowej człowieka z rządu Leszka Millera…

– Sądzę, że trzeba dać porządzić Platformie, niech pokaże, co potrafi, i zrealizuje swoje obietnice wyborcze, zapowiedzi cudu gospodarczego. Mówię to oczywiście z sarkazmem i ironicznie, gdyż cudu gospodarczego nie będzie. Jeżeli nie ma ciężkiej, wręcz morderczej pracy nad tym, żeby osiągnąć efekt, to cuda się nie zdarzają. Cuda są rzeczą Boską. Dlatego taki stan jak dziś, że Platforma ma blisko 50 proc. poparcia, może potrwać kilka miesięcy. Dopóki ludziom nie otworzą się oczy i nie stwierdzą, że to, co im obiecano, nie jest realizowane. A być może stanie się to szybciej – choćby zapowiedź nowej minister oświaty, która mówi, że trzeba wprowadzić płatne studia dla wszystkich, zarówno dla studentów uczelni państwowych, jak i prywatnych. Ciekawe, jak na to zareagują studenci, którzy głosowali na PO, a uczą się na uczelniach państwowych. Sądzi pan, że ze łzami wzruszenia i wielką radością przyjmą taką propozycję? Poczekajmy, jeszcze kilka takich pomysłów i się okaże, w jaki sposób Platforma wychodzi naprzeciw obietnicom, które głosiła. A inna dziedzina życia, polityka międzynarodowa – sprawa związana z przystąpieniem Rosji do OECD i WTO. Kolejny błąd, ale to już szkolny błąd obecnie rządzącej ekipy. Polska na tym nie zyskuje, pozbawiamy się argumentów, których moglibyśmy użyć do odblokowania rosyjskiego embarga na polskie mięso. Mało tego, niweczy się wysiłek, który włożył rząd Prawa i Sprawiedliwości, by stosunki z Rosją w tym względzie były nie Polska – Rosja, ale UE – Rosja. I to wszystko idzie wniwecz. Myślę, że jeszcze kilka, kilkanaście takich błędów i społeczeństwo zacznie inaczej reagować.

Ludziom może nie podobać się to, co robi Platforma, ale PiS przegrywa przede wszystkim przez nieciekawy wizerunek medialny.

– PO miała za sobą przez ostatnie dwa lata niemal wszystkie media niepubliczne, byliśmy potwornie atakowani, a mimo wszystko Prawo i Sprawiedliwość nie dało się wymazać ze sceny politycznej, wręcz przeciwnie – powiększyliśmy elektorat. Świadczy to o tym, że polskie społeczeństwo nie jest społeczeństwem naiwnym, że ludzie myślą, analizują, a jeśli popełniają jakiś błąd przy głosowaniu, to bardzo szybko go weryfikują przy następnych wyborach.

Czego Pan spodziewa się po sobotnim kongresie?

– Oczekuję, że kongres będzie twardą, męską rozmową między członkami PiS odnośnie do tego, co stało się w trakcie kampanii wyborczej, da wyraźną ocenę tego, co zdarzyło się w trakcie kampanii w poszczególnych okręgach wyborczych, a jednocześnie pozwoli na to, by PiS wzmocniło swoje szeregi i wypracowało koncepcję bycia partią opozycyjną. Ale też bycia opozycją nie w stylu Samoobrony czy też takim, jaki uprawiała Platforma przez ostatnie dwa lata, bo akurat styl PO, w którym mówiono „nie” dla samego „nie”, był z punktu widzenia polskich interesów mocno nieracjonalny. My chcemy być opozycją konstruktywną, mamy ku temu olbrzymie możliwości. Przypomnę, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, kończąc swoje urzędowanie, miał jeszcze 130 ustaw, których nie zdążył wprowadzić pod obrady Sejmu. My sporą część tych ustaw przejmiemy i będziemy lansować je w parlamencie. Sądzę, że tego typu konstruktywna postawa, pokazująca różnice między PiS a Platformą, przyniesie oczekiwany skutek.

Sugeruje Pan utratę poparcia przez PO w perspektywie kilku miesięcy. Liczy Pan na wcześniejsze wybory?

– Nie sądzę, by do nich doszło. Chyba że błędy popełnione przez stronę rządzącą były tak karygodne, że wywołają falę niezadowolenia społecznego. Teraz Platformie przyjdzie zmierzyć się z problemami nauczycieli, pielęgniarek, lekarzy, staną do otwartej „wojny” o pieniądze z rozmaitymi grupami społecznymi. I te wszystkie zapowiedzi, że będą podwyżki, że „będzie się lepiej żyło wszystkim”, zostaną zweryfikowane. Jeśli opór społeczny będzie narastał, to rzeczywiście może dojść do przyspieszonych wyborów. Natomiast pytanie jest takie: czy jest to dobre dla Polski? Uważam, że nie, ponieważ te mechanizmy demokracji powinny funkcjonować trochę inaczej. Co najwyżej za cztery lata Platforma skończy tak jak SLD i będzie „pozamiatana”. Patrzę też ze spokojem na to, co się dzieje wewnątrz Platformy, na to jak Donald Tusk „likwidował” swoją konkurencję wewnętrzną. Nazwisk znanych polityków, którzy rozpoczynali razem z Donaldem Tuskiem było kilka, byli to Maciej Płażyński, Andrzej Olechowski, Zyta Gilowska czy wreszcie Jan Maria Rokita. Tych wszystkich ludzi w Platformie już nie ma. Pytanie, jak zachowa się Tusk w kontekście nadchodzących wyborów prezydenckich, czy będzie dążył do tego, by być kandydatem PO i czy będzie dążył do tego kosztem wszystkich tych osób, które będąc w rządzie i mając wpływ na władzę, mogą budować własną pozycję. Zastanawiam się, czy te osoby nie skończą tak jak założyciele Platformy Obywatelskiej, których w tym ugrupowaniu już nie ma.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj