Stalowa Wola uczciła swojego biskupa
Pod patronatem Naszego Dziennika
– Cieszę się, że Stalowa Wola tak bardzo czci swojego biskupa – podkreślił na uroczystej sesji ks. abp Ignacy Tokarczuk podczas uroczystej sesji naukowej pt. „Biskup 'Solidarności’ Edward M. Frankowski”. Z wrodzoną sobie skromnością dostojny jubilat podziękował mieszkańcom miasta nad Sanem, podkreślając, że bez ich pomocy niewiele mógłby zdziałać. Uroczysta sesja stanowiła uczczenie aż trzech rocznic w życiu ks. bp. Frankowskiego: 15-lecia posługi w diecezji sandomierskiej, 40-lecia pracy duszpasterskiej w Stalowej Woli oraz 70. rocznicy urodzin. Poprzez jej zorganizowanie mieszkańcy miasta i regionu oraz lokalny Kościół pragnęli wyrazić swą wdzięczność kapłanowi, który jest wierny Bogu i Ojczyźnie.
Wielka aula Wydziału Zamiejscowego KUL miała problemy z pomieszczeniem wszystkich chętnych do uczestnictwa w sesji. Aby uczcić dostojnego jubilata, licznie zgromadzili się w niej współpracownicy ks. bp. Frankowskiego, związkowcy, którym przez wiele lat służył opieką, młodzież, o której kształcenie i wszechstronny rozwój zabiegał. Tę cechę uchwycił w swoim wystąpieniu ks. bp Andrzej Dzięga, ordynariusz sandomierski, sprawujący honorowy patronat nad sesją. Podkreślił, że ks. bp Frankowski w swoim działaniu nigdy nie jest sam i potrafi zgromadzić wokół siebie ludzi. – Jest świadkiem wiary, przekazywał tę wiarę poprzez drogę działania, modlitwy i cierpienia – podkreślił ordynariusz sandomierski. – Niech Chrystus, który zwycięża, będzie radością księdza biskupa – życzył, nawiązując do dewizy biskupiej jubilata, która brzmi: „Christus vincit” („Chrystus zwycięża”).
Na sesji nie mogło zabraknąć ks. abp. Ignacego Tokarczuka, symbolu nieustępliwego oporu wobec komunistycznego reżimu. Ksiądz arcybiskup podkreślił, że uroczystość ta jest podsumowaniem wielkiego wysiłku społecznego, który dokonał się w Stalowej Woli. Przypomniał, że na wstępie posługi biskupiej postawił sobie zadanie podważenia komunistycznego prawa wobec Kościoła oraz przełamanie bariery strachu. Aby zrealizować takie zadania, szukał podobnie myślących najbliższych współpracowników, wśród których znalazł się ks. Frankowski, późniejszy biskup pomocniczy przemyski, a następnie sandomierski. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk podkreślił, że dawny stalowowolski proboszcz wspierał go w jego postawie, był oddany i gorliwy i z wielką energią realizował swoje zadania. – Cieszę się, że Stalowa Wola to widzi i tak bardzo czci swojego biskupa – wyraził radość. Dodał, że Stalowa Wola, z której komuniści chcieli uczynić socjalistyczne miasto bez religii, była bardzo trudnym miejscem pracy duszpasterskiej.
Na wstępie uroczystości rektor KUL ks. prof. Stanisław Wilk wręczył ks. bp. Frankowskiemu Medal za Zasługi dla KUL w dowód uznania za ofiarną działalność na rzecz uniwersytetu. „Za wieloletnią, pełną oddania i bezinteresowną działalność na rzecz rozwoju naszego uniwersytetu” – brzmiało uzasadnienie.
Następnie głos zabrał sam jubilat. Na wstępie podziękował Bogu za życie, wyraził wdzięczność rodzicom i nauczycielom za wychowanie oraz ks. bp. Tokarczukowi za zaufanie. Przypomniał, że przyszło mu żyć w czasach odpowiedzialnych i trudnych. – Byliśmy wciąż atakowani, znieważani, upokarzani, niszczeni jak ks. Jerzy Popiełuszko. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk stał mocno przy mnie, patrzyłem na jego przykład, zastanawialiśmy się, jak uniknąć klęski, jak się nie poddać – mówił. Jubilat wyraził także wdzięczność mieszkańcom Stalowej Woli. – Bez was, bez tego środowiska, nic nie mógłbym zrobić albo niewiele – ocenił.
Wspominając początki pracy duszpasterskiej w Stalowej Woli ks. bp. Frankowskiego, ks. Jan Kozioł, dziekan senior dekanatu Stalowa Wola Płd., powiedział, że od początku był on nękany przez komunistów. Władze komunistyczne nie chciały go zameldować, dlatego w ciągu 8 lat aż 5 razy musiał zmieniać miejsce zamieszkania. Szykanowano także osoby, u których mieszkał.
Andrzej Kaczmarek, przewodniczący Zarządu Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ „Solidarność”, dziękował za opiekę sprawowaną przez duchownego nad związkiem zawodowym w trudnych latach komunizmu. Podkreślił, że w Kościele robotnicy zawsze czuli się wolni. Za tę szczególną pieczę nad związkowcami po otrzymaniu sakry jubilata nazwano Biskupem „Solidarności”. Kaczmarek wręczył ks. bp. Frankowskiemu jego biografię wydaną z okazji rocznic.
Szczegóły inwigilacji duchownego przedstawili historycy. Z akt znajdujących się w zasobach IPN wynika, że SB uznała ks. bp. Edwarda Frankowskiego za „wroga PRL”, śledząc – poprzez gęstą siatkę agentów – każdy jego krok, usiłując uniemożliwić mu działania na polu duszpasterskim i społecznym. – Te zapisy stwierdzają w sposób jednoznaczny, że ks. Edward Frankowski, „nielegalny proboszcz nielegalnej parafii”, był zdecydowanym wrogiem tego systemu i przyczynił się w sposób bardzo wyraźny do jego upadku. W aktach esbeckich zarejestrowano go jako człowieka, z którym należało walczyć, którego należało zniszczyć, i SB robiła wszystko, aby to uskutecznić – stwierdził ks. prof. Bogdan Stanaszek (KUL).
