Przedwyborcze przeprowadzki

Przejście Nelly Rokity na stronę PiS oraz wycofanie się jej męża ze startu z list Platformy Obywatelskiej może mieć wpływ na końcowy wynik w wyborach parlamentarnych. Za prowadzącymi w sondażach PiS i PO trwa walka o polityczny byt.



Coraz bardziej w tyle pozostaje koalicja LiD. Wynik tego „politycznego dziwoląga” na pewno osłabi wyjście z SLD Leszka Millera, ale przede wszystkim namawianie przez Aleksandra Kwaśniewskiego Niemców do zaostrzenia polityki wobec Polski. O wejście do parlamentu walczy także inna koalicja – Komitet Wyborczy Liga Prawicy Rzeczypospolitej, czyli trio: Roman Giertych, Marek Jurek i Janusz Korwin-Mikke. Na listach LPR pojawiają się różne „kwiatki”. Jak choćby szef Ogólnopolskiego Porozumienia Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Ten sam, który niedawno wspierał „białe miasteczko” i protesty pielęgniarek.


Przejścia…


Od ponad tygodnia cała Polska emocjonuje się transferami. I to nie tyle tymi sportowymi, ile politycznymi. Wiadomo, wybory tuż-tuż. Platforma Obywatelska miała chrapkę na przeciągnięcie na swoją stronę Kazimierza Marcinkiewicza. „W tych wyborach przyspieszonych nie wezmę udziału” – odżegnywał się od startu były premier. Na otarcie łez partii Donalda Tuska pozostali nieliczni. Były szef MON w rządzie PiS Radosław Sikorski, Antoni Mężydło oraz były działacz Unii Wolności, do niedawna marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Wiadomość o starcie tego ostatniego z list PO miała być „medialną bombą”. Ale plan peowców najwyraźniej spalił na panewce. Bombę szybko rozbroili pisowscy saperzy, dzień wcześniej w Pałacu Prezydenckim wystrzeliwując prawdziwą polityczną rakietę. Nelly Rokita została doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw kobiet. Kilka godzin później Jan Rokita oświadczył, że co prawda Platformy nie opuszcza, ale nie wystartuje z jej list w nadchodzących wyborach parlamentarnych. W Gnieźnie Donald Tusk nad decyzją niedoszłego premiera z Krakowa ronił krokodyle łzy: „Janku, cała Platforma rozumie ciebie i jest z tobą”. W tym samym mieście Tusk niespodziewanie oświadczył, że jego zdaniem wybory zdecydują o tym, czy Polacy będą za cywilizacją Zachodu, czy też nie. Według Tuska, „ci, którzy dziś rządzą Polską, znowu wpychają ją w objęcia Wschodu”. Wypada tylko dodać, że najlepszym dowodem na to jest chęć budowy w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Tej sprzeciwiają się postkomuniści.

Odejście Rokity dla liberalnej części PO zapala zielone światło do przyszłego sojuszu z postkomunistami, tak jak zwabienie przez Platformę Kazimierza Kutza, popierającego w wyborach prezydenckich 2005 r. kandydata lewicy Włodzimierza Cimoszewicza. Zresztą Platforma, produkując na użytek walki politycznej spoty wyborcze, już nawiązuje do najlepszych czasów PRL-owskiej propagandy, atakując Kościół oraz przeciwników politycznych – w tym wypadku premiera i prezydenta. Na kilkunastosekundowych zmontowanych czarno-białych materiałach pojawiają się zbitki głosu i obrazu. PO zaatakowała dyrektora Radia Maryja ojca Tadeusza Rydzyka. Ten atak trwa nie od dziś. „Polska nie jest skazana na koalicję, jak ją Polska od wczoraj nazywa, na moherową koalicję” – Donald Tusk z Rodziny Radia Maryja szydził także wcześniej. Jak to się ma do głoszonych przez Platformę Obywatelską wszem i wobec haseł: spokój, budowanie, szacunek?


Odejścia…


Pomnik komuny – Leszek Cezary Miller – nie jest już w SLD. Byłemu premierowi nie podoba się LiD, czyli sojusz postkomunistów z liberałami. Miller już po raz drugi wyprowadził swój partyjny sztandar. Tym razem z siedziby postkomunistów przy ulicy Rozbrat w Warszawie. Rozbratu z postkomunistyczno-liberalnym sojuszem nie zamierza brać Aleksander Kwaśniewski. Choć po ostatniej wypowiedzi byłego prezydenta głosy czerwono-różowej koalicji zawisły na włosku. Były prezydent namawiał Niemców do zaostrzenia polityki wobec Polski. Kwaśniewski poniewczasie przepraszał za swoje słowa. Ale jego paladyni bronią go z uporem maniaka. „Z tego co do mnie dotarło, to było nieprawidłowe tłumaczenie. Nie oddano wiernie w Polsce tego, co pan prezydent powiedział” – do sześciokrotnego posła z ramienia SLD Janusza Zemkego nie dotarło, że były prezydent bardzo sprzyja Niemcom. A podobne tłumaczenia słyszeliśmy, gdy Kwaśniewski zataczał się nad grobami polskich oficerów w Charkowie. Wtedy mówiono o problemach z golenią.


Klaudiusz Pobudzin
drukuj