Bezpieczeństwo człowieka a wielokulturowość
Ks. bp Antoni P. Dydycz, biskup drohiczyński
W dniach od 7 do 9 września odbyła się już czwarta konferencja naukowa
w Drohiczynie poświęcona bezpieczeństwu człowieka. Tym razem chodziło
o wielokulturowy kontekst. Oczywiście na tego rodzaju tematykę nie ma lepszego miejsca jak historyczna stolica Podlasia, od początku swego istnienia jakby całą swoją tożsamością zrośnięta z wieloma kulturami
i wieloma religiami oraz wyznaniami.
Konferencje te organizuje Katedra Filozofii i Socjologii Polityki Akademii Podlaskiej w Siedlcach (prof. Jan Dębowski), Polskie Towarzystwo Filozoficzne – Oddział w Siedlcach, i Drohiczyńskie Towarzystwo Naukowe (ks. prof. Edward Jarmoch).
Konferencja odbywa się w murach drohiczyńskiego seminarium duchownego i skupia kilkudziesięciu uczestników z Polski, Ukrainy oraz Białorusi, Czech i Słowacji.
W tym roku w czasie trwania konferencji urządzono jubileusz 45-lecia pracy naukowej prof. dr. hab. Szymona D. Szaszy z Uniwersytetu w Brześciu, od kilkunastu lat mającego również wykłady na Akademii Podlaskiej w Siedlcach.
Wysłuchano kilkunastu wykładów i komunikatów. Specjalny panel został poświęcony „Wielokulturowości a tożsamości lokalnej”. Nie zabrakło poezji, pieśni i wspólnie spędzonych wieczorów nad Bugiem.
Na rozpoczęcie konferencji przemówienie wygłosił ks. bp dr Antoni Pacyfk Dydycz, ordynariusz drohiczyński.
Powitanie przez biskupa drohiczyńskiego
Temat IV Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Bezpieczeństwo człowieka a wielokierunkowość” wychodzi naprzeciw różnorakim współczesnym tendencjom i ma także dużo do powiedzenia czasom przyszłym.
Jesteśmy bowiem świadkami jakże licznych konfliktów, które najczęściej mają podłoże polityczne, względnie gospodarcze, ale w ich podsycaniu nierzadko adwersarze posługują się również przesłankami z kręgu kultury, a szczerze mówiąc, chodzi o cywilizacyjne najczęściej różnorodności.
I z tego względu, zwłaszcza gdy na myśli mamy Europę, rodzą się pytania o to, w jaki sposób w rozwiązywaniu tego wszystkiego może pomóc Kościół? Dobrze nam znany Jan Paweł II, jak zauważa jeden z watykanistów – „był Papieżem gestów, ukazywał się tłumom wierzących, otwierał ramiona i wystarczyła kamera telewizyjna, aby przekazać informację”. Ale Jan Paweł II żył i pracował w klimacie trwającej długie lata zimnej wojny, a następnie jej zakończenia. To sprawiało, że nie miał zbyt wielu możliwości do dyspozycji. Niemniej jednak, posługując się tak ubogimi środkami, potrafił skutecznie głosić pokój i przyczyniać się do odradzania się ładu społecznego. Papież bezwzględnie wzywał do pokoju, także i tam, gdzie dyplomacja nie miała wiele do zrobienia, ponieważ poddana naciskowi logiki militaryzmu mogła funkcjonować jedynie jako moralna zapora obronna. Trudno przecież wyobrazić sobie wojnę, która nie doprowadzałaby do rozlewu krwi tych, którzy ją zaczęli, nie tylko napadniętych. Co więcej, w tym rozlewie krwi mają też udział i ci, którzy uciekają się do wojny ze względu na domniemane dobro i racje międzynarodowe.
Miejsce pokoju we współczesnych konfliktach nie ulega wątpliwości. Jest ono pewne także i w kontekście licznych zamieszek o charakterze kulturowym. A takich zawirowań może być coraz więcej, ponieważ kultura traci swą funkcję przewodniczki ludzkich zachować, a staje się coraz bardziej towarem. Tam zaś, gdzie jest towar, tam zawsze jawi się konkurencja motywowana finansami. I nie ma znaczenia, czy to będzie twardy fundamentalizm, czy świat innych przekonań, liczy się fakt tendencyjnego prowokowania „wojny tożsamości”. Zaczyna dawać o sobie znać ryzyko, iż głoszona przez prof. Samuela P. Huntingtona hipoteza zderzenia cywilizacji staje się proroctwem spełniającym się w chwili własnego pojawienia się.
Jasna rzecz, że tak naprawdę nie jest to zderzenie między cywilizacjami, ale raczej pomiędzy tymi, którzy podejmują dialog jako narzędzie służące rozładowywaniu napięć, a tymi, którzy dialog traktują jako cel. Dzieje się tak, ponieważ media współczesne nie uczą się dialogu i dialogu nie potrafią uczyć. Media współczesne żyją z konfliktów i są zainteresowane ich wyolbrzymianiem.
To wskutek tego mamy tyle zamieszania. Uzależnione zaś interesami komunikacyjne instrumenty jak ogień wody boją się komunikowania dobra. Taka jest ich koncepcja, która bez wątpienia wymaga naprawy.
Nie ma przecież wątpliwości, że dialog jest drogą pokoju. Innej nie ma, niestety, media światowe nie podążają tą drogą. I dlatego to spotkanie, które się dzisiaj rozpoczyna, ma tak wielkie znaczenie, gdyż ma ono szansę stać się wspaniałym dialogiem i równocześnie być szkołą dialogu.
Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy podjęli taką inicjatywę. Cieszę się z obecności przedstawicieli z różnych kręgów kulturowych. I wierzę, że to spotkanie zada kłam tym wszystkim, którzy sądzą, że siły militarne, względnie ekonomiczne są niezbędne w rozwiązywaniu problemów współczesnego świata. Jedno i drugie może istotnie wnieść wiele dobrego, ale pod warunkiem, że przestanie być siłą, a stanie się uczestnikiem i partnerem w ogólnoludzkim dialogu.
Wtedy też będzie większa szansa, że i media światowe zaczną kroczyć drogą dialogu, a wówczas pokój, czyli bezpieczeństwo stanie się czymś pewnym i trwałym.
Tego Państwu, wszystkim ludziom i sobie z całego serca życzę.
Szczęść Boże!
