Dzieci to nie luksusowa konsumpcja
W przypadku droższej ulgi rentowej nie było „rozdzierania szat”. Gdyby z ulgi dziecięcej mieli skorzystać tylko najbogatsi, musieliby mieć po 30 dzieci!
Z dr. Cezarym Mechem, współautorem programu gospodarczego PiS, rozmawia Magdalena M. Stawarska
Zgadza się Pan z argumentem, że na dużej uldze dziecięcej skorzystają tylko najbogatsi?
– Jest to argument przewrotny, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę, że te ponad 260 tys. podatników znajdujących się w najwyższym przedziale podatkowym musiałoby mieć przeciętnie około 30 dzieci, żeby móc w pełni odliczyć sobie te ulgi podatkowe. Ten argument jest oczywiście niespójny z późniejszą argumentacją, dotyczącą tego, że duża liczba podatników będzie objęta stawką zerową i nie będzie płaciła podatków. I jest to działanie, które wskazuje na niespójność. Kolejnym argumentem niespójnym jest fakt przerzucania miliardów, które mają kosztować te ulgi. Na początku mówiło się, że to ma kosztować 2 mld 800 mln złotych. Ja sam przedstawiłem wyliczenie, że ta dodatkowa ulga będzie kosztowała 2 mld zł i tak naprawdę widać wyraźnie, że Ministerstwo Finansów się do tej kwoty przychyliło.
Ale resort finansów apeluje, że budżet nie wytrzyma tak „wysokiej” ulgi prorodzinnej.
– W tej argumentacji idzie się nawet dalej i przedstawia się, że koszty ulgi będą ponoszone nie tylko przez budżet, ale także przez samorządy. Proszę zwrócić uwagę na to, że cały czas mówi się o zmniejszeniu podatków, a kiedy dochodzi do tego, żeby zmniejszyć opodatkowanie na wychowanie dzieci i nie traktować dzieci jako luksusowej konsumpcji – to nagle okazuje się, że w tym przypadku nie powinno się dążyć do obniżenia podatku. W tym momencie trzeba przypomnieć, że jeśli chodzi o kwestie budżetowe, to ulga rentowa, która została przyjęta, oznacza obciążenie budżetu państwa o 20 mld złotych. A ulga podatkowa dotycząca posiadania dzieci wynosi 2 mld złotych. A więc jest to zaledwie jedna dziesiąta tamtej ulgi! Wówczas nie było problemu „rozdzierania szat”. Tak samo w przypadku waloryzacji progów, które też kosztowały parę miliardów złotych. I mimo że to są kwoty zacznie większe, nie przedstawiono tego w perspektywie załamania się budżetu. Przytacza się też argument, że nagle 10 milionów osób nie będzie płaciło podatków. Takie mówienie jest błędne, bo jak można mówić o 10 mln, kiedy dotyczy to 5 mln dzieci! Więc dodaje się wszystkich innych, którzy nie płacą podatków, do tych, którzy w tym momencie nie będą płacili. Cała ta argumentacja jest więc co najmniej dziwna.
Dziękuję za rozmowę.
