„Anioł Pański” z Ojcem Świętym
Ojciec Święty podkreślił wczoraj, że Chrystusowy pokój jest owocem stałej walki ze złem. Odnosząc się w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” do słów niedzielnej Ewangelii, zwrócił uwagę, że walka, którą Jezus decyduje się podjąć, jest walką z nieprzyjacielem Boga i ludzi – szatanem. W czasie spotkania z wiernymi zgromadzonymi na dziedzińcu letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo Benedykt XVI pozdrowił także przybyłych na modlitwę Polaków.
Benedykt XVI przyznał, że słowa Jezusa, iż przyszedł, aby przynieść – według relacji św. Łukasza – „rozłam” lub – zgodnie z relacją św. Mateusza – „miecz” na ziemię, zawsze przykuwają uwagę i jednocześnie wymagają dobrego zrozumienia. Wszak każdy, kto zna Ewangelię nawet w minimalnym stopniu, wie, że jest ona w pełnym tego słowa znaczeniu przesłaniem pokoju. – Sam Jezus, jak pisze św. Paweł, „jest naszym pokojem” (Ef 2, 14). On umarł i zmartwychwstał, aby obalić mur niezgody i zainaugurować królestwo Boże, które jest królestwem miłości, radości i pokoju – przypomniał Ojciec Święty. Jak zatem rozumieć słowa Jezusa o rozłamie, o mieczu?
– To wyrażenie Chrystusa oznacza, że pokój, który przyszedł On przynieść, to nie prosty brak konfliktów – zwrócił uwagę Benedykt XVI. Jest wręcz przeciwnie, gdyż pokój Chrystusowy to owoc stałej walki ze złem. Ta walka nie dotyczy ludzi czy ludzkich mocy, ale nieprzyjaciela Boga i ludzi – szatana. – Kto chce się oprzeć temu nieprzyjacielowi, pozostając wiernym Bogu i dobru, z konieczności musi stawić czoło nieporozumieniom, a niekiedy prawdziwym, w pełnym tego słowa znaczeniu prześladowaniom – podkreślił Ojciec Święty. Z tego powodu ci, którzy mają zamiar naśladować Chrystusa i bezkompromisowo zaangażować się na rzecz dobra, powinni wiedzieć, że spotka ich sprzeciw. Staną się znakiem rozłamu między ludźmi, a nawet wewnątrz własnych rodzin. – Miłość do rodziców to święte przykazanie, ale jeśli ma być przeżywane w sposób autentyczny, to nie może zostać przeciwstawione miłości Boga i Chrystusa – podkreślił w tym kontekście Benedykt XVI.
Chrześcijanie zatem stają się „narzędziami pokoju”, idąc śladami Chrystusa Pana. I nie chodzi tu o pokój nietrwały i pozorny, lecz rzeczywisty, zdobywany z odwagą i wytrwałością w codziennym zmaganiu, w przezwyciężaniu zła dobrem, za cenę, jaką to za sobą pociąga.
W czasie spotkania na modlitwie w Castel Gandolfo Ojciec Święty nawiązał do niedawnego trzęsienia ziemi w Peru. Zapowiadając, że do tego kraju pojedzie sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej ks. kard. Tarcisio Bertone, aby zawieźć konkretną pomoc Stolicy Apostolskiej, Benedykt XVI zapewnił mieszkańców Peru, że „Kościół jest z nimi”. Wśród pozdrowień skierowanych do różnych grup językowych nie zabrakło papieskich słów po polsku. – Pozdrawiam pielgrzymów z Polski. W tych dniach przypada 750 lat od śmierci św. Jacka. Ten syn śląskiej ziemi, porwany duchem misyjnym św. Dominika, gorliwie głosił Ewangelię od Gdańska po Kijów. Wraz z całym Kościołem w Polsce dziękuję Bogu za jego życie i apostolstwo. Polecam was wszystkich jego opiece. Niech Bóg wam błogosławi – powiedział Papież.
