Dopłaty do malin i truskawek
Unijna reforma rynku owoców i warzyw
Jeszcze niedawno wydawało się, że poniesiemy całkowitą klęskę w negocjacjach nad nową reformą rynku owoców i warzyw. Na szczęście polskiej delegacji udało się przeforsować kilka korzystnych dla nas zapisów, choć nie osiągnęliśmy maksimum tego, czego oczekiwali zwłaszcza rolnicy.
Niewątpliwym sukcesem wicepremiera Andrzeja Leppera i całej delacji jest to, że Unia Europejska zgodziła się na objęcie dopłatami obszarowymi plantacji truskawek i malin. Co prawda na podobną pomoc liczyli także właściciele plantacji innych owoców miękkich, ale trudno było przeforsować w Brukseli wszystkie nasze postulaty. Jednak nasz rząd nie składa broni i będzie dalej zabiegał, aby dopłaty trafiły także do producentów np. porzeczek. Trzeba zauważyć, że do tej pory UE nie stosowała specjalnych dopłat do naszych owoców, choć pieniądze dostawali z Brukseli np. właściciele plantacji cytrusów, brzoskwiń, fig czy winogron przeznaczonych na rodzynki. Rolnicy z Polski i innych nowych krajów członkowskich byli pod tym względem dyskryminowani. Na ironię zakrawa fakt, że urzędnicy unijni nieraz się bronili, twierdząc, że możemy korzystać z dopłat do śliwek czy gruszek, ale dotacje dotyczą akurat tych odmian, których w Polsce się? nie uprawia ze względu na klimat.
Po 400 euro na hektar
Nasza delegacja wynegocjowała, że dopłaty do hektara truskawek lub malin wyniosą 230 euro z budżetu Unii Europejskiej. Jednocześnie Bruksela pozwoliła na to, aby 170 euro do każdego hektara Polska dołożyła ze swojego budżetu.
– Razem będzie to już 400 euro, a jest to, trzeba przyznać, już znaczące wsparcie – mówi Dariusz Mamiński z biura prasowego ministerstwa rolnictwa.
Teraz jednak wicepremier Lepper będzie musiał prowadzić negocjacje z wicepremier Zytą Gilowską na temat uruchomienia krajowych dopłat, ale szef resortu rolnictwa jest optymistą w tej materii.
Trzeba jednak pamiętać, że dopłaty do malin i truskawek zostały wprowadzone na pięć lat i dotyczą plantacji przeznaczonych na zaopatrywanie przemysłu przetwórczego. Biorąc pod uwagę, że wedle ostatnich danych do przetwórni trafiają truskawki i maliny z około 50 tys. ha, to rocznie w ramach tych dopłat rolnicy mogą otrzymać równowartość około 20 mln euro.
Ponadto Bruksela zrezygnowała z natychmiastowego zniesienia dopłat do pomidorów dla przetwórstwa. Ustalono bowiem czteroletni okres przejściowy: część dopłat będzie wypłacana na dotychczasowych zasadach, a część będą stanowić dopłaty obszarowe.
Pomoc dla grup
Na reformie mają zyskać także grupy producentów rolnych. Jest ich w Polsce niewiele, a to właśnie do nich UE chce kierować większy strumień pieniędzy. Dlatego, aby zachęcić naszych rolników do ich zakładania, podwojone zostały dotacje na wsparcie zakładania grup. Teraz na pokrycie swoich kosztów administracyjno-biurowych będzie ona mogła otrzymać przez pierwsze dwa lata nawet równowartość 10 proc. swojej rocznej sprzedaży, a w kolejnych trzech latach ta pomoc wyniesie odpowiednio 8, 6 i 4 proc., czyli dwa razy więcej niż teraz. Wyższe mają być też dotacje z funduszy unijnych na inwestycje prowadzone przez grupy. Wypada tylko mieć nadzieję, że te zachęty rzeczywiście spowodują, iż nasi rolnicy będą się chętniej zrzeszać i dzięki temu szybciej rozwijać swoją produkcję.
Ponadto w całej Unii ma być prowadzona kampania dożywiania dzieci w szkołach owocami i warzywami w ramach promowania zdrowego stylu życia. Założeniem akcji jest zachęcenie dzieci i młodzież do spożywania większej ilości owoców i warzyw, co w efekcie doprowadzi do wzrostu sprzedaży w gospodarstwach rolnych.
Mało truskawek
Tymczasem w tym roku nasz sektor owocowy przeżywa inne kłopoty. Na rynku, głównie z powodu przymrozków, a potem na przemian upałów i ulewnych deszczy, brakuje truskawek przeznaczonych dla przetwórstwa. Wedle informacji napływających z różnych regionów kraju, rolnicy nie są w stanie wywiązać się z umów kontraktacyjnych i przetwórnie pracują na zwolnionych obrotach, choć teoretycznie jest pełnia sezonu.
Pierwszym „winowajcą” jest majowy mróz, który zniszczył ogromne połacie plantacji. Potem się ociepliło, ale liczne deszcze na przemian z upałami spowodowały wygnicie kolejnych hektarów upraw. W efekcie truskawek na rynku jest niewiele, a rolnicy wolą sprzedać to, co mają na giełdach rolnych lub do sklepów, gdyż cena owoców deserowych jest wysoka.
Klęska nieurodzaju spowodowała, że prawdopodobnie w tym roku bardzo opłacalny, mimo wysokich ceł, będzie import mrożonych truskawek z Chin. Ich zakup rozważają zakłady produkujące np. przetwory truskawkowe czy lody, ponieważ cena krajowych owoców będzie na tyle wysoka, iż ustalone przez Unię cła antydumpingowe nie będą barierą przed importem.
