Tańsza robocizna – tańsze mieszkania

W Polsce mamy ogromny deficyt mieszkaniowy, który eksperci szacują na ponad 1,5 mln lokali. Zdaniem części ekonomistów i analityków rynkowych, ma on spowodować wzrost cen mieszkań w ciągu najbliższych trzech lat nawet o jedną trzecią. Jednak według innych specjalistów, takie pesymistyczne prognozy nie są uzasadnione.



– Podejrzewam, że mieszkania nie zdrożeją o jedną trzecią – tak komentuje dla „Naszego Dziennika” te szacunki minister budownictwa Andrzej Aumiller. – Im więcej będzie ich budowanych, tym ceny będą niższe – podkreśla. Dodatkowym bodźcem zmniejszającym koszty lokali ma być według ministra zagraniczna konkurencja. Na polski rynek mają wejść firmy deweloperskie z Finlandii, Francji, Hiszpanii i Irlandii. Ponadto zastosowanie u nas nowych technologii, innej organizacji pracy i obniżenie jej kosztów również może wpłynąć na obniżenie cen.

Co na to polscy deweloperzy? – Dla wszystkich jest oczywiste, że ceny mieszkań będą rosły, ale nie odważyłbym się tego szacować – twierdzi Jacek Bielecki, członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Nie jest to jednak związane z deficytem na rynku mieszkań – dodaje. Według niego, zadecyduje o tym obserwowalny wzrost kosztów budowy związany z większymi cenami na materiały budowlane i droższą robocizną. Koszty te są obecnie tak nieprzewidywalne, że generalni wykonawcy nie chcą podpisywać umów z deweloperami na stałą cenę. – Sądzę, że przyczyną wzrostu cen materiałów budowlanych jest ogólne ożywienie na rynku budowlanym. Natomiast dalszym czynnikiem będą przewidywalne prace infrastrukturalne, m.in. związane z Euro 2012, które spowodują zwiększenie zapotrzebowania na ludzi do pracy i materiały – wyjaśnia Bielecki. Jego zdaniem, wpłynie to nie tylko na wzrost cen materiałów budowlanych, robocizny, ale także na usługi budowlane.


Bariera opłacalności


Sytuacja na rynku pracy w budownictwie jest paradoksalna. Mimo utrzymującego się w Polsce blisko dwumilionowego bezrobocia brakuje nam pracowników budowlanych. Ostatnio mówi się nawet o sprowadzaniu ich ze Wschodu. – Jest to efekt wysokich kosztów pozapłacowych pracy. Są one tak duże, że przekraczają czasem barierę opłacalności zatrudnienia pracownika. Gdzieś musi być błąd w polityce podatkowej i społecznej rządu – uważa Bielecki. W jego opinii, problemem jest niewłaściwie kształtowana polityka społeczna, w tym zatrudnienia, która może doprowadzić do tego, że będziemy musieli szukać pracowników w Indiach czy Chinach. Jak podkreśla, część robotników budowlanych zarejestrowanych jako bezrobotni w rzeczywistości pracuje „na czarno”.

Młodzi ludzie, jeśli tylko mają możliwość, coraz częściej decydują się raczej na budowę domu niż kupno mieszkania. Ci, z którymi rozmawialiśmy, życzyliby sobie, żeby materiały budowlane były tańsze. – Moim zdaniem, powinno się obniżyć stawkę opodatkowania VAT do siedmiu procent albo w ogóle do zera – twierdzi Krzysztof J. Jego zdaniem, koszt domu zbudowanego we własnym zakresie jest tańszy od lokalu w bloku. Także Sylwia D. przyznaje, że kiedyś mieszkała na osiedlu zbudowanym przez firmę budowlaną. – Czynsze były tak wysokie, że w efekcie zdecydowaliśmy się sprzedać mieszkanie i wybudować dom u teściów – mówi.

Jacek Dytkowski
drukuj