Niezbyt ładna gra polityczna
Z dr med. Urszulą Krupą rozmawia Anna Skopinska
Jak Pani ocenia to, co stało się na ostatnim posiedzeniu Sejmu? Mimo tylu miesięcy prac nad zmianą Konstytucji i szerokiego poparcia dla umocnienia prawnej ochrony życia, posłowie nie poparli ani uzupełnienia art. 38, ani art. 30. Czy to przekreśliło szanse na konstytucyjne umocnienie życia w tej kadencji parlamentu?
– Jest mi bardzo przykro z powodu tego głosowania. Działalność ludzi poznaje się po owocach pracy i wynikach starań, a nie po deklaracjach słownych i obietnicach, zwłaszcza przedwyborczych. Patrząc z perspektywy czasu wydaje się, że od początku nie było rzeczywistej woli ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci w Konstytucji RP. Świadczą o tym wypowiedzi premiera dotyczące zgłaszanych wyjątków, dopuszczalności eutanazji czy opinie wypowiadane przez prezydenta oraz zgłaszane przez kancelarię propozycje poprawek (źle przygotowane prawnie), jak również wypowiedzi niektórych posłów na temat woli pozostawienia dotychczasowych zapisów w Konstytucji RP. W PiS panuje dość duża dyscyplina i myślę, że wiele zależało od przywódców, zarówno od premiera, jak i od prezydenta, a nie od poszczególnych posłów. Nawet zaproszenie feministek przez panią prezydentową wydaje się wkomponowane w ten scenariusz ukłonów w kierunku centrolewicowym. Obawiam się, że wszelkie obietnice ze strony PiS, że przy następnej okazji zmiany Konstytucji (problem immunitetu) powróci do sprawy ochrony życia, mają jedynie zmniejszyć niezadowolenie i zawód, jakie to ugrupowanie nam wszystkim sprawiło. Prawdopodobnie też mają odwrócić uwagę od innych problemów. Niestety, wygląda to na jakąś niezbyt ładną polityczną grę, w której wykorzystywana jest sprawa ochrony życia.
Dlaczego tak się stało?
– Można teoretyzować i snuć różne domysły. Ciekawa w tym przypadku jest powtórka – prezydent wspiera lewicę, a premier koordynuje prawicę, razem budując IV RP. Tylko że ta IV RP miała zupełnie inaczej wyglądać. Zastanawiające były dla mnie uspakajające słowa przewodniczącego Komisji Europejskiej pana Barroso, który po spotkaniach z przywódcami Polski wyraził przekonanie, że polska demokracja sobie poradzi. Może jest staranie się o taką właśnie demokrację? Nie ma wątpliwości – PiS nie opowiedziało się za życiem. Najbardziej bulwersująca dla mnie jest rozbieżność między deklaracją Rady Politycznej PiS po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, w której członkowie tej partii deklarują ochronę życia oraz stosowanie w życiu nauki Jana Pawła II. Teraz widzimy, jak to wygląda. Ujawnia się rozdźwięk między czynami a deklaracjami i obietnicami.
Myśli Pani, że po odejściu z PiS Marka Jurka i kilku innych posłów, czekają nas teraz wcześniejsze wybory?
– Nie wydaje mi się to realne. Przy okazji rzeczywistego sprzeciwu kilku posłów podejrzewam niestety także grę o elektorat – zwłaszcza Radia Maryja. Marszałek Marek Jurek jest ideowym zwolennikiem PiS, nadal utożsamia się z polityką prowadzoną przez tę partię. Pewne strategie mogą być związane z traktatem konstytucyjnym i innymi problemami dotyczącymi roszczeń czy sytuacji w służbie zdrowia albo bezrobocia, które się rzeczywiście zmniejsza, ale kosztem emigracji milionów Polaków. Dla mnie umożliwienie, a nawet ułatwienie emigracji młodych ludzi, a wręcz załatwianie im pracy w krajach starej Unii, brak przeciwdziałania wyjazdom lekarzy, których brakuje u nas już ponad 20 000, jest działaniem na szkodę Narodu i państwa polskiego. Przywódcy powinni dążyć do rozwoju naszej gospodarki, a nie wzbogacania młodymi Polakami krajów starej Unii. Dla mnie jest to brak zrozumienia patriotyzmu, albo celowe zmniejszanie liczby Polaków.
Czy grozi nam teraz destabilizacja koalicji rządzącej?
– Wydaje mi się, że nawet cena ludzkiego życia nie jest w stanie zdestabilizować tej koalicji. Poszczególni koalicjanci nie weszliby do parlamentu w następnych wyborach. Samoobronie wystarczająco zniszczono opinię poprzez bezustannie wymyślane seksafery, LPR niewiele znaczy w sondażach, nie poprawia jej wątłego wizerunku populizm i wymyślanie coraz mniej realnych ustaw. Ta koalicja jest wszystkim na rękę – nawet Platformie Obywatelskiej. Kosztem kilku stanowisk ministrów i innych urzędów, jakie premier zmuszony był dać koalicjantom, trzyma on teraz elektorat rolniczy Samoobrony i elektorat określany narodowym – premiera Giertycha. Jednocześnie premier przy akompaniamencie medialnej wojny współrządzi krajem z Platformą Obywatelską, zwłaszcza w terenie.
Dziękuję za rozmowę.
