Każdemu haniebnemu czynowi można zapobiec

Z dr. n.med. Jerzym Jankowskim, prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich Diecezji Legnickiej, rozmawia Agnieszka Niewęgłowska

W Polsce toczy się debata nad konstytucyjnym wzmocnieniem prawnej ochrony życia człowieka. Jak Pan ocenia tę dyskusję?

– Dyskusja nad zagwarantowaniem każdemu człowiekowi prawa do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci biegnie nieprawidłowym torem. Powodem tego jest fakt, że została zainicjowana przez polityków. Inicjatywa powinna wypłynąć ze środowisk pozapolitycznych, oddolnie, od ruchów i stowarzyszeń katolickich, które działają w każdej diecezji pod przewodnictwem Ogólnopolskiej Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich. W następnym etapie należało się zwrócić do ugrupowań politycznych, ich przedstawicieli w parlamencie, z projektem dokonania zmian w ustawie zasadniczej, które są przedmiotem debaty. Inicjatywa jednego ugrupowania politycznego i dopiero w następstwie poszukiwanie wsparcia oddolnego odruchowo wywołały sprzeciw określonych ugrupowań parlamentarnych i pozaparlamentarnych, których ułomnością jest mała wiedza o sensie i wartości ludzkiego życia. Jednocześnie środowiska nieprzychylne nauczaniu Kościoła Chrystusowego uzyskały czas na destrukcyjne działania.


Uzupełnienie art. 38 Konstytucji o słowa „od poczęcia do naturalnej śmierci” budzi wśród wielu sprzeciw. Prace nad wprowadzeniem takiego zapisu utrudniają nie tylko posłowie opozycji, ale także osoby blisko związane z prezydentem czy rządem. Jaki cel, Pańskim zdaniem, przyświeca osobom, które chcą zahamować zmiany?


– Myślę, że te działania są wymierzone przeciwko Kościołowi i jego nauczaniu. Wiara jest trudna oraz wymagająca i nigdy nie będzie sojusznikiem idei, w których nie liczy się człowiek, lecz wynik ekonomiczny. Ponadto prawna ochrona życia poczętego postawi tamę wszelkim eksperymentom medycznym mającym znamiona manipulacji embrionalnych i genetycznych. Dla ludzi żądnych władzy i pieniądza oddalona zostanie tym samym utopijna perspektywa nieśmiertelności cielesnej i wiecznego życia tu, na ziemi, poprzez nieetyczne eksperymenty cytologów, biologów molekularnych czy genetyków, którym przyświeca idea tzw. zdrowia reprodukcyjnego. Ochrona życia aż do naturalnej śmierci to zamknięcie drogi dla eutanazji. Rozpacz ogarnia tych, którzy ludzkie życie chcą podporządkować regułom prognozowania ekonomicznego. Należy też wspomnieć o rzadko publikowanych dylematach transplantologii klinicznej związanych z koniecznością przerwania życia biologicznego celem pobrania narządów do transplantacji.


W jaki sposób można odwieść kobietę, która podjęła decyzję o aborcji, od popełnienia tego czynu?


– Każdemu haniebnemu czynowi można zapobiec. Odwiedzenie od złego jest zazwyczaj osiągalne. Zdesperowanej osobie należy pokazać prawdziwe oblicze zła i mechanizm jego działania w świecie. Sprawdzoną metodą przekonania kobiety o zaniechaniu czynu aborcyjnego jest rozmowa o przyszłości jeszcze nienarodzonego, ale już poczętego dziecka. Roztoczenie horyzontów życiowych jeszcze nienarodzonego dziecka przyszłej matce przez życzliwego i roztropnego doradcę pozwala porzucić proaborcyjne działania. Pan Bóg działa poprzez człowieka.


Aborcja to umyślne zadanie śmierci bezbronnemu, nienarodzonemu dziecku. To tragedia, którą matka i jej otoczenie odczuwać będą przez całe życie. Udowodniono, że skutkiem aborcji jest tzw. syndrom poaborcyjny, objawiający się m.in. napadami lęku czy depresją…


– Stany lękowe i depresja mają charakter reaktywny i z czasem mijają, pozornie bezpowrotnie. W miarę upływu lat, wobec zbliżania się kresu ziemskiej wędrówki, człowiek zaczyna nieuchronnie wsłuchiwać się w głos sumienia. Dotyczy to nie tylko kobiet, ale także mężczyzn. Decyzja o przeprowadzeniu tzw. zabiegu – czyli unicestwienia fizycznego życia poczętego – w świadomości, a także w podświadomości zaczyna funkcjonować jako czyn zbrodniczy. Rodzi się wtedy zespół natręctw nie tylko o charakterze lękowym, ale nierzadko psychotycznym, nawrotowym. Obrazową przenośnią jest powracanie widoku krwi nienarodzonego dziecka, którą są splamione dłonie decydentów okrutnego czynu widziane oczyma ich duchowości. Nie pomoże już wtedy żadna psychoterapia czy farmakoterapia. O tym mogłem się przekonać w swojej pracy zawodowej. Ludzie umierali samotnie, bo na własne życzenie nie mieli potomków. To było dla nich większą tragedią niż świadomość o zbliżaniu się do kresu życia ziemskiego.


Przeciwnicy zmian związanych ze wzmocnieniem ochrony życia człowieka jako jeden z głównych argumentów podają przykłady kobiet, które poczęły w wyniku gwałtu.


– Czym życie poczęte z gwałtu różni się od życia poczętego w formie przyjętej za wzorcową i powszechnie akceptowaną? Życie poczęte zawsze będzie życiem. To przecież nie człowiek daje życie, a tym bardziej nie przeciwnicy zmian w Konstytucji. Postępujące braki formacji duchowej są ogranicznikami zrozumienia nie tylko sensu życia biologicznego, ale i duchowego, które w planach Bożych ma swój początek, a czego w swoich ograniczonych zdolnościach percepcyjnych człowiekowi nie jest dane empirycznie doświadczyć i metodami naukowymi poznać.


Jakie nastawienie do wzmocnienia ochrony życia obserwuje Pan w środowisku lekarskim?


– Niestety, przychylne wobec zwolenników ograniczenia ochrony życia poczętego. Są to owoce obowiązującej formacji medycznej nie tylko w okresie studiów przeddyplomowych, ale również kształcenia podyplomowego. Etyka w środowisku medycznym jest nierzadko pojęciem abstrakcyjnym, z wyjątkiem kwestii finansowych. Współczesne lecznictwo jest postrzegane jako firma – podmiot gospodarczy. Tu nie liczy się człowiek, liczy się zysk. Lekarz o jasnych i widocznych przekonaniach zgodnych z Chrystusowym nauczaniem jest często co najmniej reliktem albo przedmiotem drwin. Akceptacja fundamentalnych wartości chrześcijańskich przez środowisko medyczne to stałe i aktualne wyzwanie dla lekarzy zrzeszonych w Katolickim Stowarzyszeniu Lekarzy Polskich.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj