Zdrowsze, ale droższe

Co najmniej 40 firm produkuje w Polsce ekologiczną żywność

Stowarzyszenie Polska Ekologia to kolejna organizacja, która chce zająć się promocją ekologicznej żywności. Zrzesza już ponad 20 producentów, a do stowarzyszenia zgłaszają się kolejni.

Polska Ekologia zainaugurowała oficjalnie swoją działalność w Warszawie pokazem gotowania ekologicznych potraw. I choć dania te dla wielu mogły wyglądać znajomo, to od zwykłych różnią się przede wszystkim składem. Takie jedzenie można przygotowywać tylko na bazie ekologicznych warzyw, owoców i mięsa. Wszystko więc zaczyna się u rolnika, który musi posiadać odpowiedni certyfikat, że produkuje u siebie towary metodami ekologicznymi, czyli bez sztucznych nawozów i chemicznych środków.

Niestety, jest drożej

Taki surowiec trafia potem do zakładu przetwórczego, który wytwarza gotowe produkty i także musi posiadać odpowiednie technologie poświadczone certyfikatami ekologicznymi. W tym przypadku niemożliwe jest używanie sztucznych konserwantów i polepszaczy. Klient otrzymuje więc w pełni zdrową żywność (cenioną np. przez alergików lub rodziców małych dzieci), ale – niestety – musi też za nią więcej płacić. Wynika to stąd, że firma wytwarzająca np. ekologiczną wędlinę ma wyższe koszty produkcji niż normalny zakład, toteż za swój wyrób chce dostać więcej pieniędzy. Ale osób gotowych płacić za zdrową żywność drożej jest coraz więcej, trzeba tylko do nich dotrzeć. I taki cel stawiają sobie różne fundacje oraz stowarzyszenia.

Nie odnawiają certyfikatów

Według danych Polskiej Ekologii, w naszym kraju działa 40 przedsiębiorstw przetwarzających żywność, które mają ekologiczny certyfikat. Szacunki PE są więc o wiele skromniejsze niż ministerstwa rolnictwa, które w wykazie ma około 100 takich zakładów. Skąd wzięła się ta rozbieżność? Po prostu znaczna część firm, która dostała kilka lat temu certyfikaty, nie odnowiła ich, gdyż z powodu słabej sprzedaży zrezygnowała z produkcji ekologicznej żywności. Okazuje się, że np. zakłady mięsne mają problemy ze skupem ekologicznego mięsa, ponieważ niewielu rolników zajmuje się taką produkcją. A skoro brakuje mięsa, to utrudnione jest normalne funkcjonowanie masarni. Nie da się bowiem zorganizować produkcji tak, aby na jednej linii produkcyjnej wytwarzać artykuły ekologiczne i zwyczajne. Linia technologiczna musi przetwarzać tylko żywność ekologiczną, a bez odpowiedniej ilości surowca jej utrzymanie jest nieopłacalne.

Dużo lepiej jest pod tym względem w przypadku warzyw i owoców, gdyż w tym sektorze, jak podkreślają często sami rolnicy, znacznie łatwiej produkować z zyskiem ekologiczną żywność. Plony są co prawda nieco niższe niż w zwykłym gospodarstwie, ale z kolei producenci żywca przypominają, że ekologiczny chów trwa nawet o kilka miesięcy dłużej niż na mięsnych fermach, gdzie zwierzęta są karmione specjalnymi paszami. Tym samym rolnik relatywnie dostaje o wiele mniej za swoją pracę.

Polska Ekologia zastrzega, że promując ekologiczną żywność, nie będzie raczej uczestniczyć w kampanii promocyjnej ministerstwa rolnictwa. Resort bowiem przede wszystkim chce namawiać Polaków do sięgania po taką żywność, natomiast stowarzyszenie ma m.in. pomagać w sprzedaży konkretnych produktów. Pomoc stowarzyszeniu w tej działalności zadeklarował Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego.

Krzysztof Losz
drukuj