Teraz deprawują w Kanadzie i USA

Warszawska prokuratura alarmuje organa ścigania tych państw, na których terytorium znajdują się serwery z witrynami internetowymi pochwalającymi zachowania pedofilskie

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zwróciła się do organów ścigania Kanady i Stanów Zjednoczonych z prośbą o interwencję w sprawie istniejących od kilku dni na serwerach tych państw stron internetowych w języku polskim propagujących tzw. pozytywną pedofilię. Śledczy nie wykluczają, że za nowymi witrynami stoi ten sam krąg ludzi, którzy tworzyli w Polsce stronę pochwalającą i bagatelizującą zachowania pedofilskie. Projekt nowelizacji kodeksu karnego w zakresie wprowadzenia kar za przestępstwa tzw. pozytywnej pedofilii autorstwa resortu sprawiedliwości znajduje się w fazie uzgodnień międzyresortowych. Rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska, która od początku postulowała penalizację propagowania zachowań pedofilskich, chce, by jak najszybciej projekt ten trafił do Sejmu.

– Sprawa tzw. pozytywnej pedofilii jest bardzo skomplikowana – powiedział nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski. – Według naszych informacji, w ostatnich dniach pojawiły się dwie nowe strony o treści pedofilskiej – podkreślił. Witryny ulokowano na serwerach amerykańskim i kanadyjskim. Obie są w języku polskim. – Nie jest przesądzone, czy te strony są mutacjami strony propagującej pozytywną pedofilię „Mały Książę” – tłumaczy Kujawski. – Jednak nie wykluczamy, że jest to ten sam krąg osób – dodał.

Zdaniem śledczych, w wyjaśnieniu tej sprawy i zablokowaniu stron dużo mogą im pomóc organa ścigania USA i Kanady. – Dlatego zwróciliśmy się o pomoc w tej sprawie – powiedział Kujawski.

Kiedy będziemy mogli poznać szczegóły śledztwa w sprawie pozytywnej pedofilii i być może dowiedzieć się, kto za tym stoi? – Pod koniec stycznia – obiecuje rzecznik prokuratury.

Penalizacja konieczna

Oprócz prokuratury wyjaśnieniem sprawy i zabezpieczeniem się przed podobnymi treściami rozpowszechnianymi przez internet zainteresowani są także m.in. rzecznik praw dziecka i łódzkie Centrum Służby Rodzinie, które w kwietniu ubiegłego roku jako pierwsze zwróciło uwagę na te szkodliwe treści w internecie. – Staramy się być w ciągłym kontakcie z Ministerstwem Sprawiedliwości – powiedział nam Tomasz Bilicki, dyrektor ds. programowych CSR. – 10 stycznia Sejm będzie debatował nad poselskim projektem nowelizacji prawa karnego w tej sprawie i z tego jestem zadowolony – informuje. Ten projekt to poprawka SLD, która za prezentowanie treści propagujących, pochwalających lub nakłaniających do czynności określonych w art. 200 KK (wykorzystywanie seksualne małoletniego poniżej lat 15, prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 wykonania czynności seksualnej) przewiduje wprowadzenie kary do 2 lat pozbawienia wolności. Podobny projekt nowelizacji przygotowało wcześniej Ministerstwo Sprawiedliwości. Do kodeksu karnego dodane zostaną dwa artykuły, które mówią, że za propagowanie pedofilii grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, a za nakłanianie nieletnich przez internet do spotkań – do 3 lat. Projekt ministerstwa jest w tej chwili w fazie uzgodnień międzyresortowych. – Trzymamy rękę na pulsie – zapewnia rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska. – Jak najszybciej potrzebne są kary za tego typu przestępstwa – wskazuje.



Pedofilia zawsze jest złem

W kwietniu na jednej ze stron internetowych CSR odnalazło treści, które próbowały dzielić pedofilię na „dobrą” i „złą”. Kodeks „pozytywnego pedofila”, zachęcanie pedofili do kontaktów z dziećmi, porady dla dzieci, jak uwolnić „ukochanego wujka pedofila” z więzienia – to tylko niektóre przykłady deprawacji na jednej ze stron internetowych. Centrum Służby Rodzinie zwróciło się w tej sprawie do prokuratora generalnego i rzecznika praw dziecka. Jak tłumaczą specjaliści CSR, jeśli kontakty z dzieckiem prowadzą do seksualnego zaspokojenia jego kosztem, to nie ma mowy o „dobrej” czy „złej” pedofilii, lecz o wykorzystaniu dziecka i jego krzywdzeniu. Według nich, strona pochwalająca pedofilię jest niebezpieczna m.in. dlatego, że przemyca treści, które zwalniają z odpowiedzialności dorosłego, przerzucając winę na dziecko.

Anna Skopinska
drukuj