„Sieci Prawdy” o negocjacjach Waldemara Pawlaka z Rosją ws. kontraktu gazowego z 2010 r.

Prokuratura bada, czy były wicepremier Waldemar Pawlak przyjął łapówkę za przychylność wobec Rosji. O sprawie napisał tygodnik „Sieci Prawdy”. Wszczęte śledztwo dotyczy negocjacji kontraktu gazowego z 2010 r.

Tygodnik przypomina, że umowa gazowa nie jest korzystna dla Polski, ponieważ zwiększa ilości kupowanego gazu i rezygnuje z wielomilionowych zysków za tranzyt gazu na Zachód.

Dziennikarze „Sieci Prawdy” twierdzą, że mogło być jeszcze gorzej, gdyby Waldemar Pawlak przeforsował wszystkie swoje „warianty i scenariusze”.

Jednym z nich było przedłużenie kontraktu jamalskiego aż do 2037 r. i w tej kwestii – jak wynika z publikacji – były wicepremier dbał o interes rosyjski lepiej niż sami Rosjanie.

– Kiedy Rosjanie usłyszeli propozycję na rok 2037 powiedzieli – w osobie m.in. Igora Sieczina, czyli ówczesnego ministra gospodarki i energii Federacji Rosyjskiej – że nie ma potrzeby, aby aż tak bardzo wydłużać ten kontrakt. W sprawozdaniu z tego spotkania, do którego dotarliśmy padają takie słowa, że wtedy swoją jednoznaczną postawą Waldemar Pawlak Rosjan do tego przekonał. Gdyby nie stanowcza postawa śp. Lecha Kaczyńskiego i zespołu przez niego stworzonego oraz Komisji Europejskiej, to najprawdopodobniej ten kontrakt, który w tej chwili kończy się w 2020 r., obowiązywałby aż do 2037 r. To, że jest niekorzystny wiemy, natomiast tak naprawdę ten 2037 r. to jest coś, co by zabiło zupełnie pomysł dywersyfikacji, który wtedy już kiełkował, a dzisiaj stał się faktem – mówi Marcin Wikło, współautor artykułu „Człowiek Rosji w Warszawie”.

Według tygodnika „Sieci Prawdy”, Waldemar Pawlak forsował także połączenie elektroenergetyczne z obwodem Kaliningradzkim, gdzie Rosjanie chcieli postawić elektrownie atomową.

Realizacja tych planów zabiłaby elektroenergetykę litewską, łotewską i estońską, przez co Polska stałaby się wrogiem państw bałtyckich w polityce energetycznej – ocenia publicysta Marcin Wikło.

Politycy PSL odpierają zarzuty tygodnika. Sam były wicepremier Waldemar Pawlak próbuje przerzucać odpowiedzialność za negocjacje gazowe na swojego poprzednika z PiS.

Przyznał też, że w czasie negocjacji stosuje się „różne techniki”, natomiast zasadnicze znaczenie ma rezultat końcowy, który ocenił jako satysfakcjonujący dla Polski.

RIRM

drukuj